tamtego dnia, tak jak każdej niedzieli wstałam z myślą, że wieczorem się spotkamy. że przyjedziesz, dasz mi siebie, przytulisz, powiesz że kochasz. wszystkie czynności wykonywałam nie skupiając się kompletnie na tym co robię. ewidentnie zdominowałeś wtedy moje myśli, bo przecież serce już dawno było Twoje. w pewnym momencie zadzwoniłeś. odebrałam telefon z bananem na ryju, po czym weszłam na gadu. zaczęliśmy pisać. godzinę później leżałam już na podłodze, patrzyłam w sufit a moje oczy były pełne łez. tak-zerwałeś. zostawiłeś mnie samą. po tym wszystkim, co razem przeżyliśmy. po tym jak mnie rozkochałeś w sobie bezgranicznie. najlepsze jednak jest to, że szybko się pocieszyłeś. już na drugi dzień stałeś z nią w szatni, na Naszym ulubionym miejscu. / bezczelny egoista.
|