Byłam zupełnie sama w środku nocy, mglistej i wilgotnej.Co kilka kroków trafiałam stopą w kałużę. Daleko pozostały światła, muzyka , wesoły rozgwar, przycupnięte za płotami domy, ochrypłe szczekanie psów. Zasnute mrokiem zimowe pola, w wielkiej ciszy kroki wydawały się bardzo głośne, głośny był także mój oddech i nierówne, męczące uderzenia serca, które twardą piąstką stukało w klatkę żeber, jakby chciało uciec ze swojego więzienia. Na tej nocnej szosie byłam tylko ja, mogłam bez wstydu ocierać łzy toczące się po policzkach, słonym smakiem osiadające na wargach./3odacru
|