 |
abstracion.moblo.pl
to on zawsze podczas burzy rozkładał nade mną parasolkę. to w jego ramionach chowałam się ze strachu przed piorunami. to on szeptał słodkie słówka podczas grzmotów
|
|
 |
to on, zawsze podczas burzy rozkładał nade mną parasolkę. to w jego ramionach chowałam się, ze strachu przed piorunami. to on, szeptał słodkie słówka podczas grzmotów, tak abym ich nie słyszała.
|
|
 |
- potrzebny mi jest jakiś cud. - powiedziała. - od cudów masz mnie. nie zaprzątaj tym, swojej ślicznej główki. - odpowiedział.
|
|
 |
- ty mnie nadal kochasz. - wyszeptała. - spuścił wzrok. - ja kocham Ciebie, Ty kochasz mnie. niestety, nic w życiu nie jest czarno - białe. - wykrztusił z zawahaniem w głosie.
|
|
 |
najgorszym faktem nie jest ten, że nie masz nic. najgorszym faktem jest to, że do tego dopuściłeś.
|
|
 |
WSZYSTKIE DODAWANE PRZEZE MNIE WPISY, SĄ MOJEGO AUTORSTWA. KOPIUJESZ? - PODPISUJ! DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM : ).
|
|
 |
rachuję prawdopodobieństwa naszych spojrzeń.
|
|
 |
oddać życie, za Twoje spojrzenie.
|
|
 |
mam dreszcze na plecach, za każdym razem, gdy wymawiam jego imię. coś musi w tym, być. ewidentnie.
|
|
 |
po tych wszystkich nieprzespanych nocach, dochodzę do wniosku, że nigdy nie będę w stanie permanentnie, wyeksmitować Cię z moje serca.
|
|
 |
ale ja się na Ciebie nie rzucę ze łzami w oczach, błagając, abyś wrócił. ja Cię przywiążę, do kaloryfera w moim pokoju, aby mieć pewność, że już mnie więcej nie zostawisz.
|
|
 |
do dziś pamiętam chwilę, gdy brał mnie na ręce przenosząc, nad największymi kałużami w obawie, o zmoknięcie moich trampek.
|
|
 |
upiekłam sernik, który tak uwielbiasz. włączyłam twoją ulubioną piosenkę. założyłam sukienkę, w której tak mnie uwielbiałeś. usiadłam i zaczęłam na Ciebie czekać. kiedy nastał świt, dotarło do mnie, że już się nie pojawisz.
|
|
|
|