 |
|
Dwa miesiące chwiania się na wietrze rozbujanych uczuć, dwa miesiące szukania powodów, dla których warto a nie tylko trzeba. Patrzę przez szybę na rozwiany świat a we mnie w końcu spokój, błyski prawdziwej nadziei na horyzoncie myśli. Patrzę w dobrą stronę i stawiam krok a cała przeszłość nagle zostaje za mną jak kurz, nieistotny, blachy, a jednak wgniatał w ziemię. Teraz stopa za stopą odbijam się od całej planety idąc tam gdzie chcę.
|
|
 |
|
I znowu piję na tarasie. Ciału jest tak dobrze, chłonie spokój przyrodya dusza błąka się gdzieś, szuka, zatacza od żalu. Siedzę i piję, bez życia, bez myśli, bez uśmiechów, choć cholernie tu pięknie.
|
|
 |
|
Jestem zbieraczem radosnych chwil. Może ty też. Otworzyłem szerzej oczy i tak wiele ich tu obok. A w umyśle to upiorne pragnienie pożeracza, chcę więcej. Rozkłada cień na wszystko co błyszczy szczeciem, wmawia, że dopiero gdy zdobędziemy słońce nie zabraknie nam blasków.
|
|
 |
|
Ludzie przed odejściem potrafią znieść naprawdę wiele. Nikt nie poddaje się bez powodu, ale każdy z nas ma swoje granice. Limit tego, ile jest w stanie wytrzymać.
Po przekroczeniu pewnej ilości bólu i łez dochodzimy do chwili, w której uczucia zawieszają się w próżni. To moment, w którym człowiek ma dość proszenia się. Nie chce kolejnych kłótni. Kolejnych sporów, przeprosin, obietnic i kłamstw. Przestaje walczyć i zapada cisza. Krótka chwila milczenia, która zwiastuje zmiany.
Gdy ten moment się skończy, to serce, które kocha, staje się sercem, które kochało.
Czas, by wyciągnąć wnioski, minął. Czas na zmiany przepadł. Nie ma już miejsca na kolejne próby. Coś się skończyło, odeszło i nie wróci. W tym momencie człowiek nie chce i nie musi już niczego tłumaczyć. Jest gotowy, żeby odejść.
- Rafał Wicijowski, z książki PROSTO W SEDNO
|
|
 |
|
Nic tak sprawnie nie potrafi zabić miłości jak obojętność ../lmsz
|
|
 |
|
Czasem myślę, że niszczę swoje życie, czasem czuję że muszę się wyrwać aby odszukać życie.
|
|
 |
|
Czasem jest tak cudownie, że brakuje mi tylko Ciebie. Ten widok, ten zapach, ten śpiew, ten brak, który sprawia, że ciągle czegoś szukam za tym wszystkim.
|
|
 |
|
czarne myśli nie oświetlą ci drogi
|
|
 |
|
gdy słucham co mówisz, słyszę kim jesteś
|
|
 |
|
jeśli chcesz oglądać tęczę, musisz dzielnie znieść deszcz
|
|
 |
|
Promienie dnia, nowe promienie, dotykają mnie jak Twoje słowa, kołdra jest tak ciepła, chciałbym ją rzucić aby poczuć jak dziś ciepło, jak wypełniasz mi dzień niespodzianką swojego przywitania. Jesteś tu brwdziej niż lato, niż czerwiec. Oczy jaśniejsze niż niebo, myśli rozproszone jak chmury, radość w blaskach poranka, choć to tylko myśli jaśnieją tak naprawdę.
|
|
 |
|
Znowu Ty, moje słowa, pisałem prawdę, nie potrafię, tak brak mi Twoich słów. każdy kolejny krok i plan jest bez znaczenia, powiedz mi część i poczuje że uśmiech jest prawdziwy, że każdy ruch ciała jest tańcem, życie obrazem który ma Cię zachwycić.
|
|
|
|