 |
|
browar i joint z ulubionym zespo艂em 馃く
|
|
 |
|
Dobrze jest na pocz膮tku. A p贸藕niej robisz z rado艣ci pod siebie, jak od czasu do czasu znowu jest w porz膮dku.
|
|
 |
|
Wymy艣lamy sobie zaj臋cia, 偶eby nie by艂o czasu spe艂nia膰 marze艅, ogl膮damy mecze i seriale, 偶eby nie my艣le膰 o sensie, stawiamy sobie cele, kt贸re oddalaj膮 nas od prawdziwej mi艂o艣ci. Z czym zostaniemy gdy ju偶 nie b臋dzie si艂y tak biec przed siebie a wr贸ci膰 nie mo偶na?
|
|
 |
|
tylko odskoczni膮, nigdy celem.
|
|
 |
|
naprawd臋 pierwszy raz w 偶yciu jestem kochany, wspierany i chciany. jestem szcz臋艣liwy, pierwszy raz kto艣 si臋 dla mnie po艣wi臋ci艂 i pierwszy raz w 偶yciu kto艣 mi da艂 stabilizacj臋
|
|
 |
|
i nie mog臋 uwierzy膰 w to, 偶e bycie wyci臋tym z czyjego艣 偶ycia otworzy艂o przede mn膮 drzwi prowadz膮ce do lepszego 偶ycia, dzi臋kuj臋
|
|
 |
|
nadal nie jestem w stanie uwierzy膰 w to jak kochany przez kogo艣 jestem
|
|
 |
|
Potrafi臋 lata膰, ale potrzebuje jego skrzyde艂.
|
|
 |
|
w 偶yciu s膮 takie osoby, na kt贸rych szcz臋艣ciu zale偶y Ci bardziej, ni偶 na swoim
|
|
 |
|
Chcia艂bym wiedzie膰 gdzie i艣膰 gdy postanowi艂bym i艣膰, gdybym zostawi艂 chcia艂bym nie pami臋ta膰 co za mn膮. Chcia艂bym umie膰 kocha膰 kiedy mija odurzenie, odurza膰 si臋 Tob膮 kiedy nie czu膰 mi艂o艣ci. Chcia艂bym czerpa膰 z tego co wysch艂o b艂yskawice, w艣r贸d ob艂ok贸w ja艣nie膰 blaskiem Twoich oczu.
|
|
 |
|
Odp艂ywam, tylko na chwil臋, ta艅cz臋 z melodi膮, zdradzam z muzyk膮, ta g艂aszcze moj膮 dusz臋, spijam z jej ust d藕wi臋ki, kt贸re unosz膮 mnie na skrzyd艂ach ekstazy. Nie ma Ci臋 tu, nie ma tu 偶adnej kt贸rej kosztowa艂em, mi艂o艣膰 staje si臋 trywialn膮, zwyk艂ym uczuciem cielesnym a t, tutaj m贸j duch kocha si臋 ze 艣wiat艂em, z czyst膮 emocj膮, bezcielesna mi艂o艣膰 przenikaj膮ca mnie i wszech艣wiat, niczego nie potrzebuje, tylko wieczno艣ci w tym zak膮tku u艣miechu boga.
|
|
 |
|
Chce zbudowa膰 relacje z kim艣, kogo obchodzi dlaczego ca艂y dzie艅 by艂am "cicho", a nie w艣cieka si臋, bo "zachowuje si臋 jako艣 inaczej".
|
|
|
|