 |
|
Idziemy przez życie jak pociąg, pędzący w ciemności do nieznanego celu.
|
|
 |
|
jestem przeogromnie szczęśliwa! moje życie zmieniło się od wczoraj, dokładnie od godziny 23:50 o sto osiemdziesiąt stopni! || kissmyshoes
|
|
 |
|
sobota, popołudnie, zwykły dom na zwykłej ulicy w zupełnie zwyczajnym mieście. wsłuchana w odgłosy zbliżającej się nocy spojrzałam na zachodzące słońce. słuchawki najściślej wciśnięte w moje uszy odgrywały utwór, który każdego przyprawiłby o chociażby skrawek łzy wzruszenia. z moich oczu natomiast wydobywała się tylko tęsknota. źrenice niespokojnie rozszerzały się za każdym razem, kiedy słychać było przypadkiem Twoje imię. w jednej chwili postanowiłam zignorować zakazy rodziców i zapalić w domu. usiadłam na parapecie, otworzyłam okno, a chłodny powiew jesiennego powietrza otulił moją blada twarz. dym papierosowy intensywnie wydobywający się z mojego okna mieszał się z powietrzem, zatruwając zarówno mnie, jak i płuca Ziemi. niszczyłam swój organizm, doprowadzony już do stanu klęski, niszcząc tym samym wszystko wokół. ale przecież prosiłam Cię, żebyś został.
|
|
 |
|
to nonsens. nie jesteśmy przecież razem, a oboje nie potrafimy tego zrozumieć. dlaczego do mnie dzwonisz , prosząc bym wyszła przed blok? dlaczego, ja głupia wychodzę? dlaczego patrzymy na siebie, milcząc ? dlaczego mówimy sobie po chwili jak bardzo Nam źle ? dlaczego pozwalamy sobie na dotyk ? dlaczego pozwalasz mi się czuć ? dlaczego mnie zabijasz ? kawałeczek, po kawałeczku. dlaczego nadal piszesz smsy, że właśnie dotarłeś na miejsce ? dlaczego dzwonisz, martwiąc się ? dlaczego nie potrafię do Ciebie wrócić, a jednocześnie nie potrafię bez Ciebie żyć? kurwa .. || kissmyshoes
|
|
 |
|
nie ocieraj moich łez - one mi się należą. nie przejmuj się moim smutkiem - to pewnego rodzaju pokuta. nie zwracaj na mnie uwagi - kiedyś pokochasz inną. || kissmyshoes
|
|
 |
|
i mogłabym Cię nawet podnosić pijanego z bruku. targać do domu ledwie snującego się na nogach. mogłabym Ci nawet wybaczyć to codziennie jaranie z kumplami. i nawet załatwiałabym Ci tą pierdoloną trawę. mogłoby być inaczej, nie jak jest teraz .. || kissmyshoes
|
|
 |
|
zostawiłeś u mnie bluzę - czarną, o rozmiarze cztery xl. zostawiłeś u mnie ulubiony kubek - z napisem 'kocham Cię', który dostałeś ode mnie. zostawiłeś u mnie płyty - a jedna z nich to ta, którą nagrałeś specjalnie na moje urodziny. zostawiłeś u mnie szczoteczkę do zębów - którą kupiliśmy razem, z myślą iż musisz mieć jakąś w moim domu. zostawiłeś u mnie zapalniczkę - którą zawsze odpalałeś tylko blanta. zostawiłeś u mnie małą poduszkę - do której byłeś tak bardzo przyzwyczajony. zostawiłeś u mnie perfumy - którymi zawsze tak cudownie pachniałeś. zostawiłeś u mnie notatnik - w którym pisałeś cudowne teksty. zostawiłeś u mnie serce - którym tak bardzo mnie kochałeś. || kissmyshoes
|
|
 |
|
' co Wy żeście najlepszego zrobili?' - spytał kumpel, siadając obok mnie. wyjaśnił , że już od dłuższego czasu przygląda się Nam, i temu jak bawimy się osobno, a jednak razem. bo Nasze serca, spojrzenia, i niepewność w oczach jest wspólna. patrzyłam na Niego obojętnym wzrokiem, paląc skręta. w końcu zebrałam się w sobie by odpowiedzieć: ' co my zrobiliśmy? nic szczególnego. po prostu się rozstaliśmy, przecież ludzie się rozstają'. popatrzył na mnie, i dopijając piwo powiedział: ' nie ci, którzy tak mocno się kochają'. siedziałam wpatrzona w Niego, a w głowie miałam mętlik. ponownie nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego wszystko tak spieprzyliśmy. || kissmyshoes
|
|
 |
|
sobotni wieczór - impreza u wspólnego znajomego. Damiana też tam nie zabrakło. bawiliśmy się osobno - próbowałam pokazać , że jakoś daję rade - co troche wychodząc do łazienki, by najzwyczajniej w świecie się rozryczeć, a chwilę potem poprawić makijaż. właśnie wychodziłam z toalety, gdy jakiś koleś zatorował mi przejśćie, obejmując mnie. próbowałam się wyrwać, ale tamten był nachalny. w końcu krzyknęłam 'spierdalaj ode mnie, frajerze'. kolesie przy stoliku obrócili się - był wśród nich Damian. i choć nie jesteśmy już ze sobą, choć potraktowałam Go tak a nie inaczej - podbiegł do kolesia, i w jednej chwili Go odemnie odepchnął, stając przede mną i mocno się zapierając. tamten zaczął coś pyskować, ale siła Damiana był lepszym argumentem. było mi głupio - cholernie głupio, że nie jesteśmy razem, a On jeszcze coś dla mnie robi. wyszeptałam cicho 'dziękuję' po czym wyszłam przed lokal, zapalić fajkę i kolejny raz zalać się łzami. || kissmyshoes
|
|
 |
|
(cz.3) ' może i ten pierdolony skurwiel się nie zmienił, ale zawsze będzie Cię kochał'. wyjęłam kartę sim, wyrzucając ją do rzeki, po czym udałam się do monopolowego po whiskey. mój najpiękniejszy czas w życiu dobiegł końca wraz z dzisiejszym dniem. nie ma sensu się ścierać, nic uż nigdy nie będzie tak samo. || kissmyshoes
|
|
|
|