 |
|
zgasłam, równie nagle jak ta żarówka. coś poszło nie tak. w jednej sekundzie, z krótkim brzękiem rozprysnęłam się na malutkie elementy. przestałam świecić. już nie wołałam o pomoc, już była cisza, wyłącznie cisza. w grobowym milczeniu, zniszczona, zmiażdżona rzeczywistością, przestraszona, trzęsąc się, patrzyłam za odchodzącą miłością.
|
|
 |
|
żegnał mnie różami i wyraźnym bólem w oczach. - nie chcesz odchodzić. nie chcesz mnie zostawiać, widzę to. - wyrzuciłam Mu. - zdobywanie Cię było, jak podróż pociągiem. kolejne stacje. tudzież, pierwszy dotyk Twojej dłoni. pierwszy, nieśmiały buziak w policzek dany Ci na pożegnanie. w końcu coraz gorętsze pocałunki i szeptane z niepewnością wyznania. kiedy już prawie dotarłem do celu, nastąpiła awaria. cholera, banalnie to brzmi. mój pociąg się wykoleił. kilometr od Twojego serca. - abstrakcyjnie przedstawił naszą historię, po czym wziął głębszy oddech. - kochasz. kochasz Go, nie mnie.
|
|
 |
|
nowy rok za około 54 godzin. najs.
|
|
 |
|
to koniec, zabiliśmy w sobie wszystko.
|
|
 |
|
jest piękna, gwieździsta noc.. takie noce są zawsze, ilekroć tracę kogoś ważnego.
|
|
 |
|
giniesz gdzieś w cieniu, dla niego jesteś już nikim.
|
|
 |
|
wszak i ja kocham Ciebie i tak.
|
|
 |
|
Tak bardzo chciałabym zobaczyć, jak znowu się do mnie uśmiechasz.
|
|
 |
|
kto temu winien wszystkiemu, no kto, jak nie ja....
|
|
 |
|
na szafce tu obok przy drzwiach niedokończona paczka fajek, nasze radio wciąż gra, a Ty odchodzisz już 30 raz.. /happysad.
|
|
|
|