 |
|
dziś wszystko wróciło , wróciły wspomnienia haratając mi serce które myślałam , że już się zagoiło . wcale tak nie było , nie przestałam Cię kochać , nadal jesteś dla mnie najważniejszy i wcale nie chcę z Ciebie zrezygnować bo zbyt mocno Cię kocham , nigdy tak nie kochałam . najgorsze jest to , że doskonale wiem , że to definitywny koniec , że już nigdy nie będzie nic między nami oprócz tego uśmiechu przy przypadkowym spotkaniu . znowu zaczyna się ból , zaczynają się łzy których tak bardzo nienawidziłeś . gubię się w tych uczuciach , miłością do Ciebie jestem w stanie pokonać wszystko tylko szkoda , że tego nie doceniasz . / grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
tak naprawdę wszyscy znikają gdy potrzebuję pomocy , zapominają o tym , że ja w przeciwieństwie do nich zawsze byłam , niezależnie od sytuacji ZAWSZE mogli na mnie liczyć , nieważne czy o czwartej nad ranem czy w sobotę podczas dobrego melanżu - ZAWSZE byłam obok nich w mięć minut , trzymałam za rękę , wylewałam łzy i śmiałam się gdy była potrzeba , oklepywałam mordy i wygarniałam wszystko w twarz temu który wyrządził im krzywdę . wskoczyłabym w ogień za nimi gdyby była potrzeba , byłam w stanie strzelić sobie w łeb tylko po to aby mieć świadomość , że są szczęśliwi . w zamian nie otrzymałam nic , kompletnie nic.. gdy upadam - nie ma mi kto podać ręki i wyciągnąć na powierzchnię , odsuwają się w bok gdy tylko wołam o pomoc . dziękuję z całego serca 'przyjaciołom' którzy 'zawsze byli' . / grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
a w snach? brzegiem dłoni przejeżdżam po jego policzku, poranny zarost delikatnie gryzie w skórę. czuję w powietrzu zapach jego perfum, tak subtelny jak zazwyczaj, i to nagłe ciepło, które odczuwam, kiedy jest obok, kiedy tylko przybliża się, tak ostrożnie, będąc coraz bliżej. dotyk, kruchy cios, nieco zbliżenia, klatka oparta o klatkę, słyszę ciche bicie serca, jego echo wydobywające się gdzieś spod żeber. dziś, naprawdę jest tutaj, tak istotnie blisko, znikome milimetry ode mnie, naprawdę jest. de facto, mam Go przy sobie, definitywnie mając wszystko, to co chciałam mieć od zawsze. / endoftime.
|
|
 |
|
jakim wariatem trzeba być, żeby o ósmej pisać z pytaniem o cechy parzydełkowców.
|
|
 |
|
pamiętam jak zajebiście było czuć pustkę. pamiętam też, że czułam się wtedy dobrze. [prywatne.delirium]
|
|
 |
|
mając zamknięte oczy wytężałam bardziej wszystkie inne zmysły. nachylał się ku mnie na tyle, że Jego oddech delikatnie drażnił mnie po policzku. szeptał. "powtarzałam" Jego słowa, ruszając jedynie wargami. czułam jak lekko muska palcami moje usta, czytając z nich wszystko. - uwielbiam Cię... - powiedział, a ja posłusznie powtórzyłam, jednocześnie wyczuwając jak Jego oddech staje się nierównomierny. - nie powtarzaj: nie zasłużyłem na Ciebie, a Ty zasłużyłaś na wiele więcej. - dziwnie byłoby mieć więcej niż wszystko - "odparłam". Jego wargi, przylegające teraz do mojego ucha, wygięły się w uśmiechu.
|
|
 |
|
'życie to kobieta, której serce to burdel, dlatego po sporzyciu widzę w niej prostytutkę '
|
|
 |
|
określ się jakoś i weź mnie na przykład znienawidz.
|
|
 |
|
zamknął pole widzenia swoją osobą. zasłonił tą stronę do której moje oczy odbiegały najbardziej. nie zauważając nawet tego, jak zmiękły mi kolana i zadrżały wargi, pojawił się z uśmiechem i przywrócił gorzką myśl, iż jest jedyną osobą, która zdoła odciąć mnie na dobre od przeszłości, nie da zapomnieć, lecz pozwoli żyć normalnie, pamiętając.
|
|
 |
|
nieważne, że nie rozmawiamy ze sobą. samo twoje istnienie mnie denerwuje.
|
|
|
|