 |
|
Nie patrzyłam w jego oczy. Nie widziałam smutnej twarzy. Nie byłam obok. Mimo wszystko, potrafiłam w sposobie jego mówienia wyczuć, że coś jest nie tak.
|
|
 |
|
Troską było, gdy kazał zejść z szafy, bo było prawdopodobieństwo jeden do miliona, że mogłabym spaść.
|
|
 |
|
Nie pasuję tu. Wyróżniam się. Owszem. Czym ? Beznadziejnością. Nieprzydatnością. Marnuję tlen. Niszczę ludzi. Zabijam radość.
|
|
 |
|
Nie patrz w moje oczy. Nie daj Boże zorientujesz się, że ja też potrafię kochać.
|
|
 |
|
Kiedyś nie dostawałam szczęścia, ale dostawałam pełne zrozumienie. Tłumaczył mi wszystko tak zrozumiale, poświęcał godziny by przekonać mnie do czegoś, co było dla mnie złe. Nie poddawał się miesiącami, stale wyjaśniał mi, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Zaraził mnie siłą, która została we mnie do dziś. I choć jego już nie ma, potrafię go wspomnieć. Myślę o tym, jak było kiedyś i robię tak, by nie powtórzyć błędów z przeszłości.
|
|
 |
|
Nie było Cię całe lata, a dziś gdy znikasz na jeden dzień nie jestem w stanie sobie poradzić.
|
|
 |
|
mówisz, że mnie kochasz i to się nie zmieni, ale czy nie czułbyś się nieco dziwnie, gdybym przestała o te banały sama Cię wypytywać?
|
|
 |
|
wiem, że nie raz swoim zachowaniem Cię zawiodłam. że nie spełniam wszystkich Twoich oczekiwań. nie jestem w pełni taka, jaką byś mnie chciał. nie jestem całkowicie zaradna na wszystko, czego potrzebujesz. że są ludzie, którzy w danej sytuacji zachowują się zdecydowanie odpowiedniej ode mnie. ale staram się, wciąż się staram i robię to dla Ciebie, byle tylko nie powtórzyć tego, co robiłam źle.
|
|
 |
|
nie mówię, że zazdrość jest rzeczą konieczną przy Twojej miłości, ale dzięki jej obecności możesz mieć pewność, że kocham Cię niesamowicie mocno i dlatego nie pozwolę komukolwiek na wyrwanie mojego szczęścia z serca.
|
|
 |
|
jesteś jak ta gwiazdka. tak skromna, tak drobniutka, ale najjaśniej mi świecąca, z całej masy innych wyróżniająca się czymś, czego sama w stanie nie jestem określić. za dnia jej nie widzę, bo mam już Ciebie, obok siebie, przez cały czas. za to kiedy nastaje noc i czas wyczekiwać kolejne kilkanaście godzin do ponownego spotkania, zjawiasz się pod jej postacią, bacznie obserwujesz, i czuwasz, chroniąc jak i niewyobrażalnie ciesząc blaskiem, którym mnie oblewasz we śnie.
|
|
 |
|
i tu właśnie decyduje szala, czy zwycięży własna duma czy ratunek na próbę wystawionej przyjaźni.
|
|
 |
|
jesteś pierwszą od tak dawno osobą, która zdołała odmienić passę, że kiedy zdążyłam odczuć radość z życia, jak płomyk gasła i zapalała się na nowo tak wolno.
|
|
|
|