 |
|
odległość? to wcale nie jest takie małe wyzwanie, aby utrzymać znajomość. trzeba tutaj naprawdę wiele rzeczy poświęcić, aby utrzymać coś co jest budowane od samego początku na fundamentach dzielących kilometrów. tutaj trzeba się wykazać pełnym zaufaniem oraz zaangażowaniem. nie można pozwolić sobie na często chwile słabości, uciekanie od problemów, które powoli zaczynają się pojawiać. trzeba dużo ze sobą rozmawiać, ale starać się nie przyzwyczajać wzajemnie do siebie. nie można spędzać każdego dnia, pełnej doby ze sobą, bo zaczyna się wdawać pewna rutyna, nastaje przyzwyczajenie, od którego dość ciężko uciec. owszem, można czasami poświęcić kilka dni na zbliżenie się do siebie, lepsze poznanie, lecz trzeba uważać w co się wchodzi... jak znajomość zaczyna nabierać tempa, ponieważ nikt z nas nie wie co się kryje za kolejnym zakrętem.
|
|
 |
|
nie mam Ci do zarzucenia nic. prócz rąk na szyję.
|
|
 |
|
ja już nie szaleję na twoim punkcie, to za płytkie określenie. mnie raczej opętało.
|
|
 |
|
nie chcę, aby ktoś po raz kolejny powiedział mi, że jesteś moją miłością, bo to nie jest prawdą. ty jesteś moją nienawiścią, której się brzydzę. jesteś przeszłością, do której nie chcę wracać. cały ty jesteś jednym, wielkim perfidnym kłamcą i oszustem, który lubi grać na uczuciach innych ludzi. myślisz, ze nikt nie jest lepszy do ciebie, ale jeszcze nie wiesz z kim miałeś do czynienia. postawiłeś krzyżyk na pierwszym wstępie znajomości na mnie, aczkolwiek nie znasz mnie, nigdy z resztą nie znałeś. wykorzystywałeś jedynie moje chwile słabości, fakty, że ciężko mi było pogodzić się, z niektórymi rzeczami, ale to był twój błąd. ponieważ nasze rozstanie pozwoliło mi spojrzeć na pewne rzeczy z innej strony. teraz widzę świat z nowej, lepszej perspektywy. a przyszłość? jest czymś o co będę chciała walczyć, ale bez ciebie. w moim życiu już nie ma miejsca na sentymenty, wspomnienia i przeszłość. a szczególnie na twój powrót.
|
|
 |
|
przysięgam, że tyle miłości, co w jego oczach, nie widziałam jeszcze nigdzie.
|
|
 |
|
kiedy wypowiada moje imię, tylko w jego ustach, po raz pierwszy brzmi tak bajecznie.
|
|
 |
|
uwielbiałam, kiedy dzwonił do mnie co noc. mogłam słyszeć jego cudowny i magiczny głos. zawsze mnie nim uspokajał, sprawiał, że czułam się bezpieczna. nie bałam się przy nim niczego. koszmary nie były takie straszne, jak kiedyś. nauczyłam się, że mogę go budzić zawsze w środku nocy, a on będzie tuż przy mnie. czasami jeszcze są chwile, kiedy łapię się na tym, że bardzo mi go brakuje. dość często o nim myślę, ale wiem, że nie powinnam. jednak to uczucie jest ode mnie silniejsze. nie pogodziłam się jeszcze z jego odejściem. nie mogłam, nie potrafiłam, nie chciałam. jak mogłabym to zrobić, kiedy moje serce wciąż go kochało, a dusza lgnęła wyłącznie do niego?
|
|
 |
|
chciałabym uciec od tego co się właśnie dzieje. od wspomnień, które tak bardzo męczą, od ciągłej niepewności i strachu, który niszczy mnie doszczętnie. jednak nie mogę, wiem, że nie mogę tego zrobić, bo pokaże, że jestem słaba, a przecież tego nie chcę. nie chcę, aby ktoś miał satysfakcję i czerpał zadowolenie z mojego małego błędu. nie mogę też się bronić tak, jakbym chciała, bo wiem, że walka o coś co jest nieosiągalne jest zmarnowaniem mojego czasu. a jednak coś mi mówi, że powinnam to zrobić.. lecz ślady po przeszłości, blizny, które nigdy nie znikną z mojego serca sprawiają, że czuję kolejne odrzucenie. boję się. zwyczajnie się boję sięgnąć po nowe życie, bo nie wiem co mnie czeka...
|
|
 |
|
byłam przekonana, że los pisze dla nas zupełnie inny scenariusz. lecz tak się nie stało. on wybrał zupełnie coś innego, coś czego się nie spodziewałam. sprawił, że na początku naszej znajomości zostałam przez ciebie omotana i zauroczona. sprawiłeś sam swoją obecnością, że chciałam coraz więcej ciebie i więcej. nie zastanawiałeś się, jak wiele rzeczy możesz mi odbierać. robiłeś wyłącznie to co należało za słuszne według ciebie. powoli zacząłeś mnie przyzwyczajać do swojej obecności. sprawiałeś, że coraz częściej za tobą tęskniłam i cię potrzebowałam. nigdy nie trzymałeś mnie na dystans do siebie, wręcz przeciwnie. ulegałeś mi i jednocześnie mnie rozpieszczałeś. zdawałeś sobie jednak sprawę z tego, że takim zachowaniem wiele nie zdziałasz, ale tobie było stanowczo mało i chciałeś więcej. przyszedł czas, że powiedziałeś dość i przyhamowałeś naszą zabawę. odrzuciłeś mnie od siebie. sprawiłeś, że po raz kolejny zaczęłam przez ciebie cierpieć.
|
|
 |
|
cały czas powtarzam sobie, że ciebie już tak naprawdę nie ma. staram się budować nowe życie wyłącznie bez ciebie. jesteś dla mnie jedynie przeszłością, do której nie chcę powracać, a która sama z dnia na dzień puka do moich drzwi i bez zgody oraz zaproszenia wchodzi do środka. nie rozumie, że ja nie chcę tego. nie chcę, abyś powracał do mnie w tych wspomnieniach, które tak bardzo bolą i niszczą. ja mam swój świat, swoje życie. poukładałam sobie wszystko bez ciebie, a teraz nagle wkracza taka chwila słabości i próbuje to zniszczyć, co tak długo starałam się budować. ja jednak nie jestem w stanie przetrwać tak długo z przeszłością w jednym miejscu. mam jej serdecznie dość dlatego niespodziewanie chwytam za kluczę i zamykam ją w pokoju, do którego zagościła, a sama zaś wychodzę, aby uspokoić swoje serce. wrócę tam jedynie wtedy, gdy będę czuła, że moja tarcza ochronna nigdy więcej nie pozwoli,aby twoje imię i każde wspomnienie z tobą związane ponownie tak zabolało, jak to ma miejsce dziś.
|
|
 |
|
nienawidzę takich wieczorów, które przepełnione są niechęcią do życia. ciągłe zamulanie, siedzenie w czterech ścianach i ucieczka pisanie. masa myśli, cholerna tęsknota za przeszłością. odczuwanie pustki, która towarzyszy w czterech wyblakłych ścianach. w tle gra muzyka, ale co to daje? powrót przeszłości, doszukiwanie się w każdym wersie tego czegoś, co łączy dwie płaszczyzny przestrzeni. teraźniejszość miesza się z przeszłością, a ja nie mówię, że mam dość. jedynie szepczę, że brakuje mi pewnych rzeczy. uświadamiam sobie, jak ważne było posiadanie przyjaciół, i jak wciąż to jest ważne. ludzie przychodzą, a następnie odchodzą i ciężko z tym się godzić. szczególnie wtedy, gdy powstaje świadomość, że coraz trudniej jest zdobyć przyjaciela, osobę, której się zaufa i powierzy tajemnice oraz życie. mało, kto jest dobrą osobą na to miano.i to boli, ponieważ ciężko jest przełamać swoje słabości i się zmienić, po to aby pokazać się z tej lepszej strony.a najgorsza jest świadomość odrzucenia
|
|
 |
|
boję się tego dnia, gdy postanowisz odejść. wtedy cały mój świat runie. fundamenty staną się takie kruche, nie będę miała czego się już trzymać. zabraknie motywacji i energii, z której mogłabym czerpać siły na resztę dni, tygodni, miesięcy. zniknie uśmiech i ciągła radość, którą ty potrafisz przynosić. nie będzie już między nami kłótni, które tak budowały naszą znajomość. przyjaźń straci swoją wartość, a słowa ' na zawsze', ' jestem przy tobie', ' nie opuszczę cię' stracą na swojej wartości.
|
|
|
|