 |
I siedzę i patrzę i czekam bo chyba od zawsze na coś czekam. I coś mnie zjada od środka i boli, jakbym miał raka. I nie wiem co mam robić, czy z okna skakać czy siedzieć i płakać, bo oszukali mnie kurwy, śpiewali, że świat jest piękny, uwierzyłem, jaki ja byłem durny. Dali mi przepis na życie kiepski jak kiepskich życie, straciłem czas i chyba umarłem. I siedzę tak sobie, martwy i zimny jak lód, i brakuje mi ciepłych słów. I idę dalej umierać sam z niebem, i wcale nie kocham Ciebie.
|
|
 |
|
nie miej do siebie żalu, że nie potrafisz o nim zapomnieć. nie potrafisz, bo ten człowiek zbyt mocno odcisnął się na twojej duszy, nie potrafisz, bo musiałabyś zapomnieć najlepsze momenty swojego życia. nie płacz, nikt się na ciebie nie gniewa. nie zapominasz, bo nie możesz.
|
|
 |
W momencie, w którym najbardziej potrzebuję tych najbliższych ich nie ma ..
|
|
 |
2. Najbardziej boli to, że to wszystko dotyczy najbliższych mi osób . Tych, których kocham najbardziej . Nawet nie mam siły o tym rozmawiać. I tak nikt mnie nie rozumie. Każdy ma swoje życie i kurczowo trzyma się swoich spraw. Niech tak będzie dalej. Tylko żeby za jakiś czas nie było wielkiego zdziwienia.
|
|
 |
1.Mam dość. Mam dość tego życia, sztucznych uśmiechów znajomych , wymuszanego śmiechu, udającego zainteresowania.. Mam dość całego fałszu i obłudy, którą spotykam każdego dnia. Ile można udawać, że wszystko w koło jest w porządku ? Przecież nie jest . Przyjaźnie, które kiedyś wypełniały każdą chwilę w życiu dziś stały się zwykłym "co tam" na fejsie. Z osobami, z którymi kiedyś można było przegadać 24 na dobę dzisiaj nie mam wspólnych tematów. Osoby, które dawały tyle radości dziś przysparzają ogrom bólu. Kiedyś cały wolny czas spędzony poza domem wśród znajomych, bawiąc się , śmiejąc. Dziś każdy kolejny wieczór zamulanie przed kompem, płacz w poduszkę bezsensowne myśli. Czy tak właśnie będzie już zawsze ? Czy właściwie tak wygląda dorosłe życie ? Tak bardzo chciałabym się cofnąć w czasie . Słowa "wszystko będzie dobrze" usłyszane chwilę temu .. Bez sensu. Mam dość obojętności i wszystkich ludzi którzy wiedzą gdzie jestem gdy czegoś ode mnie potrzebują.
|
|
 |
Chodź, skarbie. Usiądź obok mnie, bym mógł opleść Cię jak chmury Słońce i zastygnąć tak jak pomnik; być obrazem miłości. Wtul się w swoje ulubione żebra i ułoż głowę na najwygodniejszej części mojego obojczyka. Teraz słuchaj moich słów. Wiem, że bardzo boisz się burzy, dla Ciebie to bestia, która pożera wszystko. W moich ramionach jesteś księżniczka chronioną przez swojego rycerza. A burza. Burza to mój krzyk, że kocham Cię ponad wszystko co ludzkie i tęsknię rozrywając sobie wnętrze. Im mocniejszy grzmot, tym mocniejsza tęsknota. Ten deszcz, który uderza o szybę to uderzenia mojego serca,które chwilowo jest za daleko cieleśnie i chce pokazać Ci, że jest mimo odległości. A błyskawica to symbol Twojej osoby w moim życiu. Rozświetlasz moje czarne, mroczne dni w jedną chwilę. Widzisz, kochanie, to tylko ja, chcę powiedzieć ile dla mnie znaczysz.
|
|
 |
|
Bo jesteś kimś najważniejszym, nie zapominaj.
|
|
 |
2. trzęsień dygoczącego z bólu serca, pożarów wspomnień na którymś ze zwojów mózgowych czy suszy marzeń w naszych duszach. Umrzemy, oboje. Więc nie zamykam oczu, bo tak bardzo się boję, że zaciśnie mi powieki śmierć. Usiądzie na nich jak nieproszony gość i nie wstanie. Wtedy puszczę Jej dłoń i rozerwiemy się z krzykiem jakby ktoś rozdzierał stary materiał. Nie mogę pozwolić na to by zabiła Cię matka natura naszych uczuć. I umrę dopiero gdy Twoje serce pójdzie do innego świata, a wtedy ja ruszę za nim, bo jest moim przewodnikiem. Teraz będę brał miliony oddechów i dedykował je Tobie tak jak całe swoje życie.
|
|
 |
1. Leży obok mnie i zasypia oglądając film. Jej oddech jest spokojny, a Jej ciało jak kot ułożyło się na moim. Uśmiecha się kącikami ust i prosi o buziaka na dobranoc dopowiadając, że nie chce by się to kiedykolwiek skończyło. W końcu Jej powieki bezwładnie opadły, a ja przyglądam się temu obrazkowi i jestem pewien, że żaden koneser sztuki nie widział równie pięknego. Caluję Ja w czoło najdelikatniej niczym muśnięcie płatkiem róży, a w mojej głowie pojawiają się myśli. Tak bardzo mnie kocha i każda Jej tkanka mi to szepcze. Oddaje się mi bez żadnego lęku, a gdy uśmiecha się wyznając tak szczerze miłość, diabeł wstrzymuje oddech niedowierzając, że można być tak prawdziwym. Jest taka idealna, że żaden słownik nie opisałby w połowie Jej zalet i urody, jest taka moja, że nasze dłonie zrosły się korzeniami naszych żył. Skleiła nas miłość siłą wszystkich żywiołów i gdy choć naderwiemy więź umrzemy oboje przez tsunami słonej wody ze źrenic,
|
|
|
|