|
[cz6] -Hej. Nie jesteś zła, że tak tu sterczę? Zapomniałem przez to wszystko wziąć wczoraj od Ciebie numer komórki i nie miałem jak się skontaktować. - zaczął tłumaczyć się Robert. W zasadzie w środku aż mnie rozrywało z radości, że tu jest. To znaczy, ze on też o mnie myślał. -Nie nic nie szkodzi.- odpowiedziałam ze spokojem. -Może wejdziesz? -Nie dzięki. Może się przejdziemy jeśli nie jesteś zbyt padnięta. Byłam. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa , ale serce pchało się do niego. -jasne że nie, może się przejść.- Wiesz chciałem Ci podziękować. Za wczoraj. Długo o tym myślałem i rzeczywiscie lżej mi się zrobiło kiedy Ci o wszystkim powiedziałem. Opowiadać nieznajomej o sobie. Walnięte co nie? -Nie! przestań jaka nieznajoma? Sara jestem , przecież się znamy- Tak. -uśmiechnął się lekko. -Znamy od 26 godzin .- To bardzo dobry wynik-stwierdziłam z uznaniem. -Chcesz może jutro gdzieś wyskoczyć? Jestem Twoim dłużnikiem po wczorajszej rozmowie. TAK! W środku żołądek skakał mi ze szczęścia ...
|
|
|
[cz5] Odprowadził mnie pod sam dom. Właściwie dobrze, że już po spotkaniu bo rano muszę wstać do kwiaciarni. Leżąc na łóżku czekałam na sms. No właśnie! Cholera! Nie wzięłam jego numeru. Swojego też mu nie zaproponowałam . Kurde. to nie może się skończyć. Sama nie wiem dlaczego. Czułam z nim jakąś więź. Nie wiem o której zaspałam. Obudził mnie mój wyjący budzik. -Pora wstawać Sara-usłyszałam głos mamy dobiegający z korytarza. -Mamy dziś mase zamówień na bukiety i wieńce. Wrr, wieńce , nie lubię ich robić. Przypominają mi o śmierci. W zasadzie jest ona nieunikniona. Ale tak czy inaczej nie jest to miło robić wiązankę dla gościa, któremu umarła żona. Dla wnuczki, której umarł dziadek . Wiem co przeżywają w takich momentach, sama przeszłam śmierć dziadków , którzy byli dla mnie jak drudzy rodzice. Strasznie za nimi tęsknie. A zwłaszcza w momencie,gdy robię wieńce. Cały dzień nam zeszło w pracy. Wyczerpana wracając do domu, czekała na mnie niespodzianka. Miła ...
|
|
|
przyjaciel to osoba, z którą możesz nie gadać nawet pół roku, ale i tak żadne z was nie zwątpi w waszą przyjaźń.
|
|
|
Biegnę do Ciebie,
Jak sprawne wojsko pokonuję próg,
Gapie się w gwiazdy na niebie,
/jamal
|
|
|
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół,/ jamal
|
|
|
niby nie otwieram ust, a krzyk mej duszy wydobywa się na zewnątrz.
|
|
|
czekam aż ruszy cię sumienie.
|
|
|
chyba jakaś cząstka mnie nadal wierzy, ze będzie cudownie
|
|
|
bo światem rządzi hajs i nawet miłośc tego nie zmieni
|
|
|
29-08-2015r - oświadczył mi się, ktoś kogo kocham! ♥
|
|
|
[cz4] Siedzieliśmy tak dobrą chwilę. Im dłużej, tym bardziej się otwierał. Chyba czuł to co ja-zagubiony człowiek w świecie szukający swego miejsca. Kogoś kto zrozumie. Nie osądzi. Robert mial ciemną karnację, brązowe włosy lekko zmierzwione, był schludnie ubrany w szary sweter, który podkreślał kolor zieleni jego oczu. Może to wtedy zaczęłam się zakochiwać? Nie wiem. Wiedziałam jedno- chcę by ta chwila trwała. - No i tak właśnie skończyłem, nie znając swojego ojca bo okazało się, że ten który mnie wychował nie jest biologiczny. Dopiero po tylu latach się dowiedziałem. Ku*wa! A mam juz 26 !Na co czekali? - Ale jak to się stało.? Matka zdradziła ? - nie. nie. Ona jest najlepszą osobą jaką znam. Opowiem Ci kiedyś szczegóły. Może. -Czyli liczysz, że sie jeszcze spotkamy?-odparłam z nadzieją. -tak, Sara. Myślę ,że tak, ale teraz wybacz, jest już późno a muszę rano wstać do pracy. -Ok nie ma problemu-odpowiedziałam z lekkim rozczarowaniem, że to spotkanie się kończy. ...
|
|
|
|