głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika xqood

 2  Zdarza się  że sens kruszy się jak szkło  na które opada  płonący od uczuć fortepian  grający niegdyś pieśń zwaną miłością... Pieśń  której każdy nam zazdrościł. Tak bardzo chcieli ją mieć  że zmienili jej imię. Dalszy upadek patosu  był już tylko kwestią każdej z sześćdziesięciu sekund. Dławiliśmy w sobie nieszczęście  a bluzy  które dostawałem od Ciebie  w kilka chwil straciły właściciela. Gdy już myślom udało się zapaść w marazm  serce zaczęło uprawiać jedną  cholerną reminiscencję naszych wspólnych  pierwszych posiłków  które rano przyrządzała  a po których to ja musiałem pozmywać... Wspólnych zdjęć  które robiliśmy sobie chwilę po tym  jak ja ulegałem  a ona traciła swą kobiecą godność... Wspólnych  bosych spacerów nad głęboką wodę  w której pluskałem ją  jak mały  wredny bachor  a chwilę później  leciałem do niej z ręcznikiem  bojąc się o jej zdrowie oraz wspólnych podróży  przed którymi czekaliśmy na zatłoczonym peronie.  brejk

brejk dodano: 6 luty 2016

[2] Zdarza się, że sens kruszy się jak szkło, na które opada, płonący od uczuć fortepian, grający niegdyś pieśń zwaną miłością... Pieśń, której każdy nam zazdrościł. Tak bardzo chcieli ją mieć, że zmienili jej imię. Dalszy upadek patosu, był już tylko kwestią każdej z sześćdziesięciu sekund. Dławiliśmy w sobie nieszczęście, a bluzy, które dostawałem od Ciebie, w kilka chwil straciły właściciela. Gdy już myślom udało się zapaść w marazm, serce zaczęło uprawiać jedną, cholerną reminiscencję naszych wspólnych, pierwszych posiłków, które rano przyrządzała, a po których to ja musiałem pozmywać... Wspólnych zdjęć, które robiliśmy sobie chwilę po tym, jak ja ulegałem, a ona traciła swą kobiecą godność... Wspólnych, bosych spacerów nad głęboką wodę, w której pluskałem ją, jak mały, wredny bachor, a chwilę później, leciałem do niej z ręcznikiem, bojąc się o jej zdrowie oraz wspólnych podróży, przed którymi czekaliśmy na zatłoczonym peronie. ~brejk

 1  Pamiętam minutę  w której poznałem niezdradzieckie jeszcze wtedy szczęście. Pierwsza wiadomość  odkurzone uniesienie oraz przychylność losu. Znikąd pojawiła się Ona  a ja jak przystało na fałszywego dżentelmena złapałem haczyk. Nie myślisz wtedy  że wakacyjny romans przeobrazi się w  prawdziwy związek    przynajmniej takie było postanowienie. Z pierwszego spotkania pamiętam tylko jej wzrok skierowany na mnie  gdy wychodziłem zza nieczystego autobusu. Wtedy to ona pomachała ręką  jak w tym romantycznym filmie. Siedziała na dworcowej ławce  taka szczupła i piękna brunetka  jak na zdjęciach  które wysyłała przez pierwszy miesiąc internetowej znajomości. Niby dorosłe osoby  ale kompletnie nie wiesz jak postępować. Już wtedy powiedziałem jej  że czuję w sobie dzikość serca. Później już każdy wschód słońca miał sens... Zawsze ma sens  gdy ma się cel. Pragnąłem ją zdobywać każdego poranka  południa  wieczora  dnia  tygodnia  miesiąca  roku i każdego życia.  brejk

brejk dodano: 7 grudnia 2015

[1] Pamiętam minutę, w której poznałem niezdradzieckie jeszcze wtedy szczęście. Pierwsza wiadomość, odkurzone uniesienie oraz przychylność losu. Znikąd pojawiła się Ona, a ja jak przystało na fałszywego dżentelmena złapałem haczyk. Nie myślisz wtedy, że wakacyjny romans przeobrazi się w "prawdziwy związek" - przynajmniej takie było postanowienie. Z pierwszego spotkania pamiętam tylko jej wzrok skierowany na mnie, gdy wychodziłem zza nieczystego autobusu. Wtedy to ona pomachała ręką, jak w tym romantycznym filmie. Siedziała na dworcowej ławce, taka szczupła i piękna brunetka, jak na zdjęciach, które wysyłała przez pierwszy miesiąc internetowej znajomości. Niby dorosłe osoby, ale kompletnie nie wiesz jak postępować. Już wtedy powiedziałem jej, że czuję w sobie dzikość serca. Później już każdy wschód słońca miał sens... Zawsze ma sens, gdy ma się cel. Pragnąłem ją zdobywać każdego poranka, południa, wieczora, dnia, tygodnia, miesiąca, roku i każdego życia. ~brejk

 1  Wczoraj minął rok od momentu  w którym to wszystko się zaczęło. Zaczęły się uniesienia i upadki  cierpienia i chwilowe szczęście. Przez całe życie nie nacierpiałem tyle  co przez tamten rok... Przez całe życie nie wylałem tylu łez... To był piękny  ale bardzo smutny rok. Za każdym razem  gdy w moim ciele unosiły się drobinki  to po chwili ich siła traciła na wartości  i znów znosiła mnie na szare zakątki zabłąkanych ulic. Może to nietypowe  ale historia właśnie zatacza ostre koło  od którego się odbijam. Znów zaczynam cierpieć przez osobę  którą kocham. Znów sprawia mi potworny ból i wyciąga z moich oczu krople ciekłego azotu. To niemożliwe jak druga osoba może zniszczyć człowieka od środka. Niszczy szybciej  niż jakikolwiek nałóg. Trochę to dziwne  bo najpierw ociera kurz z Twego serca  a później sama go brudzi  a na dodatek wyrzuca na nie śmieci ze wszystkich ulic  po których wasze dłonie podążały splecione. Nie chcę  aby kolejny rok był taki sam.  brejk

brejk dodano: 9 października 2015

[1] Wczoraj minął rok od momentu, w którym to wszystko się zaczęło. Zaczęły się uniesienia i upadki, cierpienia i chwilowe szczęście. Przez całe życie nie nacierpiałem tyle, co przez tamten rok... Przez całe życie nie wylałem tylu łez... To był piękny, ale bardzo smutny rok. Za każdym razem, gdy w moim ciele unosiły się drobinki, to po chwili ich siła traciła na wartości, i znów znosiła mnie na szare zakątki zabłąkanych ulic. Może to nietypowe, ale historia właśnie zatacza ostre koło, od którego się odbijam. Znów zaczynam cierpieć przez osobę, którą kocham. Znów sprawia mi potworny ból i wyciąga z moich oczu krople ciekłego azotu. To niemożliwe jak druga osoba może zniszczyć człowieka od środka. Niszczy szybciej, niż jakikolwiek nałóg. Trochę to dziwne, bo najpierw ociera kurz z Twego serca, a później sama go brudzi, a na dodatek wyrzuca na nie śmieci ze wszystkich ulic, po których wasze dłonie podążały splecione. Nie chcę, aby kolejny rok był taki sam. ~brejk

 3  Wątpię w nas każdego dnia  mimo że między nami jest okej. Niczego nie jestem pewien... Od kilku dni po mym ciele przechodzą dreszcze  a po głowie niepewność. Ostatnio gdy się widujemy strach knebluje mi usta  tak bardzo  że nawet nie czuję Twojego dotyku. Nie potrafię już normalnie funkcjonować... Nigdy nie czułem tak ogromnego stresu  przez który nie mogę spać. Nie chcę Ci mówić jak bardzo me oczy znów owiewają smutkiem. Chcę abyś przez chwilę była szczęśliwa  i przez to kupuję Ci najdroższe prezenty  abyś nie dostrzegła moich oczu. Potrafię skłamać  że były one tanie  ale tak naprawdę już mam pusty portfel  a jeszcze rano były w nim największe nominały. Tak bardzo pragnę zasnąć i nigdy więcej się nie obudzić. Tak bardzo chciałbym zniknąć... Zniknąć jak najdalej. Nie radzę sobie... Jestem silny  ale to najwyraźniej mnie przerasta... Tak bardzo  że nawet nie potrafię słów skleić jak zawsze w idealną całość.  brejk

brejk dodano: 25 września 2015

[3] Wątpię w nas każdego dnia, mimo że między nami jest okej. Niczego nie jestem pewien... Od kilku dni po mym ciele przechodzą dreszcze, a po głowie niepewność. Ostatnio gdy się widujemy strach knebluje mi usta, tak bardzo, że nawet nie czuję Twojego dotyku. Nie potrafię już normalnie funkcjonować... Nigdy nie czułem tak ogromnego stresu, przez który nie mogę spać. Nie chcę Ci mówić jak bardzo me oczy znów owiewają smutkiem. Chcę abyś przez chwilę była szczęśliwa, i przez to kupuję Ci najdroższe prezenty, abyś nie dostrzegła moich oczu. Potrafię skłamać, że były one tanie, ale tak naprawdę już mam pusty portfel, a jeszcze rano były w nim największe nominały. Tak bardzo pragnę zasnąć i nigdy więcej się nie obudzić. Tak bardzo chciałbym zniknąć... Zniknąć jak najdalej. Nie radzę sobie... Jestem silny, ale to najwyraźniej mnie przerasta... Tak bardzo, że nawet nie potrafię słów skleić jak zawsze w idealną całość. ~brejk

 2  Powraca blask ciszy  choć chcę słyszeć Ciebie. Nie mam siły krzyczeć... Na nic już nie mam siły  a podobno jestem twardy  jak schody  na których wylewam łzy. Cholerna szczerość została chyba w poprzednim rozdziale. Balansujemy na granicy rozumienia się bez słów  ale nie zawsze nam to wychodzi. Zbaczam z mych obietnic. Skaczę za marzeniami  a spadam w pustkę. Może to wszystko przez to  że niczego nie jestem pewien? Może dlatego  że człowiek po pewnym czasie zamiast marzeniami  zaczyna kierować się stereotypem? Śmieszne  a jednocześnie prawdziwe i przykre  jak często daję się temu omamić. Tak bardzo chciałbym wygrać tę walkę... Ale każda walka potrzebuje czasu... Nawet taka  którą kończy się przed czasem.  brejk

brejk dodano: 19 września 2015

[2] Powraca blask ciszy, choć chcę słyszeć Ciebie. Nie mam siły krzyczeć... Na nic już nie mam siły, a podobno jestem twardy, jak schody, na których wylewam łzy. Cholerna szczerość została chyba w poprzednim rozdziale. Balansujemy na granicy rozumienia się bez słów, ale nie zawsze nam to wychodzi. Zbaczam z mych obietnic. Skaczę za marzeniami, a spadam w pustkę. Może to wszystko przez to, że niczego nie jestem pewien? Może dlatego, że człowiek po pewnym czasie zamiast marzeniami, zaczyna kierować się stereotypem? Śmieszne, a jednocześnie prawdziwe i przykre, jak często daję się temu omamić. Tak bardzo chciałbym wygrać tę walkę... Ale każda walka potrzebuje czasu... Nawet taka, którą kończy się przed czasem. ~brejk

 1  Zaczynasz nowy rozdział  a jego tytuł ma osiem liter  choć skracasz go do pięciu. Tych kilka liter sprawia  że pierwszy raz w życiu czujesz się tak naprawdę kochany. To piękne uczucie  i piękny jest widok  w którym spoglądasz na nią każdego poranka  a ona ma na sobie twoje bokserki. Nie przeszkadza mi  że ma doczepiane włosy  krzywą dwójkę i to  że czasami rano to ja nakładam jej delikatny makijaż... Tak delikatny jak moje dłonie  które zmieniają się z rozbitych pięści w ulotne piórka  gdy dotykam kącików jej niepomalowanych szminką ust. Nie przeszkadza mi również fakt  iż za każdym razem psuje mi grzywkę  którą sama wcześniej mi układa. To ona pocieszała mnie  gdy zgubiłem portfel z wakacyjną zawartością  przez co uświadomiła mi  że to właśnie nasze szczęście jest ważniejsze od jakichkolwiek pieniędzy.   brejk

brejk dodano: 30 sierpnia 2015

[1] Zaczynasz nowy rozdział, a jego tytuł ma osiem liter, choć skracasz go do pięciu. Tych kilka liter sprawia, że pierwszy raz w życiu czujesz się tak naprawdę kochany. To piękne uczucie, i piękny jest widok, w którym spoglądasz na nią każdego poranka, a ona ma na sobie twoje bokserki. Nie przeszkadza mi, że ma doczepiane włosy, krzywą dwójkę i to, że czasami rano to ja nakładam jej delikatny makijaż... Tak delikatny jak moje dłonie, które zmieniają się z rozbitych pięści w ulotne piórka, gdy dotykam kącików jej niepomalowanych szminką ust. Nie przeszkadza mi również fakt, iż za każdym razem psuje mi grzywkę, którą sama wcześniej mi układa. To ona pocieszała mnie, gdy zgubiłem portfel z wakacyjną zawartością, przez co uświadomiła mi, że to właśnie nasze szczęście jest ważniejsze od jakichkolwiek pieniędzy. ~ brejk

 5  W wielu chwilach nostalgii bywałeś sam. Próbujesz to zmienić  ponieważ nie potrafisz do końca swych dni być samotnym i jednocześnie upadłym aniołem... Pragniesz wstać i ostatni raz otrzeć purpurowe oczy. Tak bardzo chcesz znów poczuć ramiona anioła  który zamieni twoją upadłość w wiele chwil uniesienia. Chcesz po prostu znów  choć przez chwilę być szczęśliwy  ale z drugiej strony pokochałeś samotność i brak zaufania  a muzyka klasyczna wypełniała twój dzień. Po setkach dni pojawia się ona... Teraz mówię na nią gwiazdeczko  ponieważ to ona oświetla przykrość każdego wieczoru i to akurat ją wybrałem z miliardów światełek... To w nią wpatruję się każdej nocy przez okno na drugim piętrze i uczę ją przysłowiowego złota. Ale wszystko kiedyś się kończy... Dlatego nie przywiązujesz się do niej  bo wiesz  że każda gwiazda kiedyś gaśnie... W obłoku granatu to światełko również nie pojawi się pewnej nocy w mojej szybie  i to jedyny powód  dla którego zawsze będziesz samotny.  brejk

brejk dodano: 28 sierpnia 2015

[5] W wielu chwilach nostalgii bywałeś sam. Próbujesz to zmienić, ponieważ nie potrafisz do końca swych dni być samotnym i jednocześnie upadłym aniołem... Pragniesz wstać i ostatni raz otrzeć purpurowe oczy. Tak bardzo chcesz znów poczuć ramiona anioła, który zamieni twoją upadłość w wiele chwil uniesienia. Chcesz po prostu znów, choć przez chwilę być szczęśliwy, ale z drugiej strony pokochałeś samotność i brak zaufania, a muzyka klasyczna wypełniała twój dzień. Po setkach dni pojawia się ona... Teraz mówię na nią gwiazdeczko, ponieważ to ona oświetla przykrość każdego wieczoru i to akurat ją wybrałem z miliardów światełek... To w nią wpatruję się każdej nocy przez okno na drugim piętrze i uczę ją przysłowiowego złota. Ale wszystko kiedyś się kończy... Dlatego nie przywiązujesz się do niej, bo wiesz, że każda gwiazda kiedyś gaśnie... W obłoku granatu to światełko również nie pojawi się pewnej nocy w mojej szybie, i to jedyny powód, dla którego zawsze będziesz samotny. ~brejk

 4  Próbujesz choć na moment zapomnieć. Po raz kolejny wyjeżdżasz  ale tym razem o wiele dalej. I wszystko prawie idealnie... Jest tak jak marzyłeś... Masz pokój w apartamencie na jedenastym piętrze z widokiem na nocną magię miasta. Z balkonu widać ogromny rynek i każdą z jego uliczek  które składają się z tysięcy drobno położonych klejnotów skalnych. W oddali widać dorożkę wiozącą starszą parę zakochanych w sobie obcokrajowców. Pijani Hiszpanie donośnie śpiewają ballady pod kolorową fontanną  a jakaś młoda panna sprzedaje pamiątki pod ogrzanym od pomarańczowych latarni zabytkowym kościołem  z ogromnym zegarem na swej wieży. Właśnie w takich momentach znieważasz czas i dostrzegasz niewyraźne szczegóły. I w tym momencie nastąpiła retrospekcja słów  Prawie idealnie...  Wiesz  że czegoś brakuje i szukasz w wyobraźni tego elementu. Robisz to wbrew swemu rozumowi  ale zgodnie z głosem serca. Wychodzisz do tego wszystkiego co znajduje się  niżej  szukając odpowiedzi.  brejk

brejk dodano: 30 czerwca 2015

[4] Próbujesz choć na moment zapomnieć. Po raz kolejny wyjeżdżasz, ale tym razem o wiele dalej. I wszystko prawie idealnie... Jest tak jak marzyłeś... Masz pokój w apartamencie na jedenastym piętrze z widokiem na nocną magię miasta. Z balkonu widać ogromny rynek i każdą z jego uliczek, które składają się z tysięcy drobno położonych klejnotów skalnych. W oddali widać dorożkę wiozącą starszą parę zakochanych w sobie obcokrajowców. Pijani Hiszpanie donośnie śpiewają ballady pod kolorową fontanną, a jakaś młoda panna sprzedaje pamiątki pod ogrzanym od pomarańczowych latarni zabytkowym kościołem, z ogromnym zegarem na swej wieży. Właśnie w takich momentach znieważasz czas i dostrzegasz niewyraźne szczegóły. I w tym momencie nastąpiła retrospekcja słów "Prawie idealnie..." Wiesz, że czegoś brakuje i szukasz w wyobraźni tego elementu. Robisz to wbrew swemu rozumowi, ale zgodnie z głosem serca. Wychodzisz do tego wszystkiego co znajduje się niżej, szukając odpowiedzi. ~brejk

 3  Roztrzaskałaś mnie na cząsteczki pierwsze  które teraz postaram się pozbierać po pięknych miejscach tego świata. To przykre jak po powrocie do domu widzisz zaszklone oczy matki  z których odczytujesz zawód  zaś na ustach ojca ciśnie się duma  a w jego sercu kipi zmartwienie... Wtedy dochodzi do Ciebie świadomość  że nie można tak dalej... Przecież sam wmawiałeś innym  że tak nie należy funkcjonować  ponieważ niezależnie zgubi to każdego. Teraz sam siebie poprowadzę na długi  życiowy spacer. Znów muszę zwolnić... Tak jak w momentach spotkania naszych ust. To piękne jak dwa elementy połączone w całość sprawiały  że czas stawał w miejscu i nigdzie się nie wybierał  ale każde elementy kiedyś się kruszą  a ich wspólne cechy przestają do siebie pasować.  brejk

brejk dodano: 22 czerwca 2015

[3] Roztrzaskałaś mnie na cząsteczki pierwsze, które teraz postaram się pozbierać po pięknych miejscach tego świata. To przykre jak po powrocie do domu widzisz zaszklone oczy matki, z których odczytujesz zawód, zaś na ustach ojca ciśnie się duma, a w jego sercu kipi zmartwienie... Wtedy dochodzi do Ciebie świadomość, że nie można tak dalej... Przecież sam wmawiałeś innym, że tak nie należy funkcjonować, ponieważ niezależnie zgubi to każdego. Teraz sam siebie poprowadzę na długi, życiowy spacer. Znów muszę zwolnić... Tak jak w momentach spotkania naszych ust. To piękne jak dwa elementy połączone w całość sprawiały, że czas stawał w miejscu i nigdzie się nie wybierał, ale każde elementy kiedyś się kruszą, a ich wspólne cechy przestają do siebie pasować. ~brejk

Wczorajsza róża istnieje tylko z imienia  jak śpiew ptaka  istniejący tylko poza trwaniem  gdzie słuchać znaczyło kochać i nic więcej.

brejk dodano: 16 czerwca 2015

Wczorajsza róża istnieje tylko z imienia, jak śpiew ptaka, istniejący tylko poza trwaniem, gdzie słuchać znaczyło kochać i nic więcej.

 2  Już nigdy nie zobaczysz mnie w ciemnym od liści parku  przez który zawsze wracam z wieczornej katorgi. Tak jak wczoraj  gdy zaczepił mnie nagrzany  jak ja kilka dni temu skazaniec  i coś krzyczał  że zabiłby mnie  gdyby nie był na warunkowym. Wtedy nie wiedział  że trafił na takiego świra  jakim sam jest. I w tamtej chwili w głowie włączył mi się weteran bitew na pięści i jednocześnie pan miasta. Oczywiście nie potrafiłem wtedy odpuścić  i poszedłem z nim w łokcie. Oboje zabieraliśmy sobie tlen i wymienialiśmy się skrzepami krwi. Oboje wpadliśmy w ślepy trans. Ale tym razem nie było werdyktu  tak jak zawsze na ringu... Tym razem do upadłego. Przecież już miało być dobrze... Już  miałem uspokoić moje chore ja  a jednak znów nie dałem rady... Tak niewiele  a jednak znów upadłem. Nie potrafię sam wydostać się z tego pierdolonego  błędnego koła. I pomyśleć  że to właśnie Ty mnie tak zmieniłaś. To Ty zniszczyłaś miliardy moich neuronów.  brejk

brejk dodano: 11 czerwca 2015

[2] Już nigdy nie zobaczysz mnie w ciemnym od liści parku, przez który zawsze wracam z wieczornej katorgi. Tak jak wczoraj, gdy zaczepił mnie nagrzany, jak ja kilka dni temu skazaniec, i coś krzyczał, że zabiłby mnie, gdyby nie był na warunkowym. Wtedy nie wiedział, że trafił na takiego świra, jakim sam jest. I w tamtej chwili w głowie włączył mi się weteran bitew na pięści i jednocześnie pan miasta. Oczywiście nie potrafiłem wtedy odpuścić, i poszedłem z nim w łokcie. Oboje zabieraliśmy sobie tlen i wymienialiśmy się skrzepami krwi. Oboje wpadliśmy w ślepy trans. Ale tym razem nie było werdyktu, tak jak zawsze na ringu... Tym razem do upadłego. Przecież już miało być dobrze... Już miałem uspokoić moje chore ja, a jednak znów nie dałem rady... Tak niewiele, a jednak znów upadłem. Nie potrafię sam wydostać się z tego pierdolonego, błędnego koła. I pomyśleć, że to właśnie Ty mnie tak zmieniłaś. To Ty zniszczyłaś miliardy moich neuronów. ~brejk

 1  Dobry wieczór skarbie. Już nie musisz się martwić  bo to koniec. Ostatni raz zachlałem i przejebałem w setkach trzech króli  a podobno byłem taki idealny... Podobno powiedziałem jakiejś pannie  że jest piękna  a jej chłopak na to  że dobrze o tym wie. Podobno nazywają mnie alkoholikiem i chyba się o mnie martwią  ale nawet oni robią to lepiej niż Ty. Podobno pokochałem tamtej nocy miliony innych kobiet  ale znajomi mówili  że najebany jak szpadel wykrzyczałem Twoje imię. Podobno znów pomalowałem chodniki i twarz nieznajomego typa na czerwono  a sąsiedzi na klatce pytają się czy coś mi się stało. Może kiedyś przyznałbym się  że podobno kiedyś się zakochałem  a ona podobno coś do mnie czuła. Podobno miało być dobrze  a znów się nie odzywam. Przyzwyczaj się  bo nie odezwę się już nigdy. Nigdy mnie już nie spotkasz  nawet przypadkiem na ulicy.   brejk

brejk dodano: 7 czerwca 2015

[1] Dobry wieczór skarbie. Już nie musisz się martwić, bo to koniec. Ostatni raz zachlałem i przejebałem w setkach trzech króli, a podobno byłem taki idealny... Podobno powiedziałem jakiejś pannie, że jest piękna, a jej chłopak na to, że dobrze o tym wie. Podobno nazywają mnie alkoholikiem i chyba się o mnie martwią, ale nawet oni robią to lepiej niż Ty. Podobno pokochałem tamtej nocy miliony innych kobiet, ale znajomi mówili, że najebany jak szpadel wykrzyczałem Twoje imię. Podobno znów pomalowałem chodniki i twarz nieznajomego typa na czerwono, a sąsiedzi na klatce pytają się czy coś mi się stało. Może kiedyś przyznałbym się, że podobno kiedyś się zakochałem, a ona podobno coś do mnie czuła. Podobno miało być dobrze, a znów się nie odzywam. Przyzwyczaj się, bo nie odezwę się już nigdy. Nigdy mnie już nie spotkasz, nawet przypadkiem na ulicy. ~brejk

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Seriale TV