 |
|
w następnym wcieleniu oszczędź mi Boże szkoły, kilku kilogramów i fałszywych ludzi. wyrzuć ze scenariusza moje wizyty u dentysty i święta bez śniegu. lato bez słońca i poranki bez przesłodzonej kawy. laski, które łamią serca kolesiom, którzy są jeszcze coś warci i proszę, nie myl facetów z ich podróbkami.
|
|
 |
|
obiecuje być z tobą... obiecuje całować cię każdego poranka...
|
|
 |
|
bo przepełniasz moje plany na przyszłość. tak po prostu.
|
|
 |
|
cokolwiek się stanie, cokolwiek się z nami dzieje - nie zapomnę.
|
|
 |
|
"Wiesz to życie wyleciało z moich rąk, powoli nie wyrabiam, po prostu mam dość, bo ile czasu zmarnowałam dla nich, a oni za szlugi dali by mnie zabić."
|
|
 |
|
i dochodzę do wniosku, że na początku życia weszłam w nieodpowiednie drzwi. drzwi z napisem 'pech'.
|
|
 |
|
czasem przeoczę ten moment, w którym powinnam się ugryźć w język.
|
|
 |
|
no a my, a my to się nie znamy już prawie.
|
|
 |
|
i po wszystkim poczułem ulgę, tak jak gdyby nigdy nic nie było prawdziwe
|
|
 |
|
nawet nie wiesz jak cholernie cieszy mnie to, że czasami dzięki mnie się uśmiechasz.
|
|
 |
|
Od dziś będę się zabawiać każdym napotkanym na mojej drodze mężczyzną. Zero sentymentów, ckliwych wspomnień, zaangażowania czy uczuć. Papieros w mojej dłoni będzie stałym gościem, a kakao zamienię na czerwone wino. Będę żyła chwilą bez myślenia o konsekwencjach. Chcę żyć życiem, nie kimś.
|
|
|
|