 |
piszę te słowa, i kasuję. dobieram tak żeby były systematyczne lecz mimo wszystko jest w nich chaos. ten nie porządek jak w naszej miłości. kiedyś odnajdziemy harmonie , ale na dzień dzisiejszy musimy przejść przez ocean na którym odgrywa się burza uczuć. musimy wyczuć siebie, rozplanować tak żeby było idealnie. żeby nasze serca grały na wspólnych warunkach. potem wszystko ucichnie, a my spokojnie zaśniemy obok siebie. zmęczeni i uśmiechnięci z nadzieją na lepsze jutro... II systematyczny_chaos
|
|
 |
kac morderca, nie ma serca.
|
|
 |
ułożyć się do snu, i nigdy się nie obudzić. niczym jak śpiąca królewna czekać na tego jedynego II systematyczny_chaos
|
|
 |
poddałam się, nie ma już we mnie tej samej dziewczynki co kiedyś. nie ma już jego i wspomnień, zabrał je ze sobą. tak po prostu odszedł podobno dla mojego dobra. rozmowy na gadu, skejpie, nocne telefony, kłótnie, łzy smutku i rozpaczy. on jako jedyny umiał mnie pocieszyć i powiedzieć jebane ' będzie dobrze dziubku ' a ja w to ślepo wierzyłam. pozwoliłam mu odejść , a teraz sama odejdę. na dzień dzisiejszy dziękuję właśnie jemu mając nadzieje, że to przeczyta że przeczyta moje słowa....dziubek kocham ♥
|
|
 |
Istnieją smutni ludzie młodzi, dlatego że w miłości zawsze trudno sobie poradzić i zawsze się trochę oberwie. Im wcześniej, tym lepiej.
|
|
 |
Siedziała na korytarzu wśród kumpli z klasy. Nagle dostała sms'a . " pięknie dziś wyglądasz " . Odpisała " kto ty? " Po chwili doszła odpowiedź " spójrz przed siebie ... " siedział na ławce i uśmiechał się słodko .. ♥
|
|
 |
usiadłam sama w pierwszej ławce. był sprawdzian, wszyscy siadali w ostatnich ławkach, aby móc ściągać. miałam szczęście bo na klasówce był temat, którego wykułam się na pamięć. wiedziałam, że napisze test na piątkę. nagle usłyszałam, lekkie szturchanie mojego krzesła. odwróciłam się. siedziałeś tam ty. patrzyłam w twoje błękitne oczy, chociaż po wczorajszym miałam ochotę Cię zabić. - co będzie w 1? - pff. niech Ci twoja ukochana dziunia powie. - ale, no weź. dobrze wiesz, że to był tylko taki głupi zakład. nie chciałem Cię zranić. - hm mogłeś o tym wcześniej pomyśleć. bo ty nie wiesz, jak to jest być zakochanym i nigdy się nie dowiesz. - a jak już jestem zakochany? - wątpię. - a chcesz sie przekonać? - no dawaj. wstał, wyszedł z ławki. podszedł do mnie i namiętnie pocałował. nie zważając na patrzącego się nauczyciela, oraz kolegów. odpłynęłam. liczyło się tylko to co teraz. - nadal uważasz, że nigdy zakochany nie byłem? - nie już nie.
|
|
 |
I po tym wszystkim miała ochotę wczołgać się pod łóżko w nadziei, że mieszka pod nim potwór, który chętnie by ją zjadł.
|
|
 |
I nagle, gdy się spotykamy czuję się lepiej..
|
|
 |
Jak to jest, że ludzie wyobrażają sobie za dużo, a później nie wytrzymują bólu psychicznego, kiedy ktoś ich zrani?
|
|
 |
stwarzam sobie milion powodów do przejmowania się, ale cóż, tak już mam.
|
|
 |
bo przecież nic nie trwa wiecznie, nie?
|
|
|
|