 |
|
po ostatni oddech, chcę Ciebie, nawet jeśli ta decyzja złamie ustalone normy, nawet jeśli przekreśli na drodze wszystko inne, tego pragnę. / endoftime.
|
|
 |
|
gdzieś głęboko, w moim sercu utkwiły słowa wczorajszej kłótni, przez myśli przewija się obraz tamtych zdarzeń, oczy przepełnione łzami, a z nich wyczytasz jedynie, strach przed jutrzejszym dniem, strach przed kolejnym etapem życia. / endoftime.
|
|
 |
|
a może po prostu by stąd uciec? gdzieś, gdzie czułabym się wolna, kochana, spokojna, gdzie nie dosięgłoby mnie żadne zło ani kłopoty. gdzie nie czułabym presji, zmęczenia i znudzenia tym cholernym światem... tylko gdzie znaleźć takie miejsce?
do tej pory jedynym takim, w którym czułam się podobnie były twoje ramiona... / ravennn
|
|
 |
|
źle mi. tak po prostu. bez większej przyczyny. świat mi dziś nie smakuje. / ravennn
|
|
 |
|
Mam ochotę wskoczyć już w kolorowe trampki i biały top, pomalować paznokcie na jakiś rażący kolor, wsiąść na rower i usłyszeć za plecami, głośne: "ścigamy się do tego wielkiego drzewa". Póki co mogę poganiać się z własnym cieniem po pokoju, a jedyne co na siebie włożę to ciepłą piżamę i jego zieloną bluzę, która mi po nim została. a psiiik! z takim biznesem. / ravennn
|
|
 |
|
czasem trudno nadążyć za tymi wszystkimi zmianami, które przychodzą z czasem.
zmieniają się nie tylko dni tygodnia, miesiące i lata, ale też charaktery, spojrzenia, słowa, na kolorach włosów kończąc.
najwazniejsze, żeby móc się uśmiechnąć na wspomnienie tego wszystkiego co już było.
otwieram foldery, śmieję się w głos. i bardzo tęsknię, przeklęta sentymentalność.
znów mam ochotę być ruda. może już niebawem. przecież kiedyś mogłam wszystko. / ravennn
|
|
 |
|
Nic nie wiem i niczego nie rozumiem. / ravennn
|
|
 |
|
Urok pierwszej miłości polega na naszej niewiedzy,
że to się może kiedyś skończyć.
|
|
 |
|
wakacyjny wieczór na osiedlach, po tej kłótni, nie było go z nami, biorąc z butelki następny łyk, w płuca wzięłam kolejny buch. spoglądając za siebie zauważyłam między blokami jego postać, powolnym krokiem szedł w naszą stronę, odwróciłam się. nie chciałam go widzieć, nie teraz, nie miałam mu nic więcej do powiedzenia, prócz tego jak bardzo mnie zawiódł, jak bardzo zabolało każde z jego słów wykrzyczanych w nerwach. poczułam dłonie delikatnie zatrzymujące się na moich biodrach, do ust przyłożyłam szluga zaciągając się jak najmocniej, szybkim ruchem odwróciłam się w jego stronę, wypuściłam z płuc dym, prosto w jego twarz. w jednej chwili wyrwał mi go z dłoni, przydeptał butem, zatapiając swoje wargi w moich zastąpił z mojej strony oburzenie. uśmiechnął się i niby obojętnym tonem wydusił 'mała, wiesz doskonale, że to było o wiele lepsze niż to świństwo, które wcześniej przykładałaś do ust. wiem, jestem chujem.. chujem który potrzebuje jedynie Ciebie, naprawdę przepraszam' / endoftime.
|
|
|
|