 |
|
Chociaż nigdy Ci tego nie mówiłam, to kochałam Cię najbardziej na świecie - jak nikt nigdy nikogo. Byłeś wymarzonym szczęściem, którego nigdy wcześniej nie miałam. Byłeś moim wszystkim. Dostając Ciebie dostałam więcej niż się spodziewałam. I chociaż myślałam, że po Twoim odejściu nie będzie już nic, to widzisz ja dalej jakoś żyję. Nie jest łatwo, ale człowiek z biegiem czasu jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Nawet do cierpienia. / napisana
|
|
 |
|
I wiesz, co jest najgorsze? On wrócił, zapytał, co u mnie, a ja musiałam kłamać, że wszystko jest dobrze. Przecież nie mogłam pokazać mu jak jestem cholernie słabą i załamaną dziewczyną. / napisana
|
|
 |
|
Miał wiele. Miał super dom, nowe auto, fajnych rodziców, najlepszych kumpli, dobry styl, ale nie miał najważniejszego. Nie posiadał zdolności kochania. / napisana
|
|
 |
|
Często siadaliśmy na przeciw siebie i w milczeniu, przez długie minuty jedynie, co to wpatrywaliśmy się sobie w oczy, wyznając uczucia, o których słowa nie miały pojęcia. / napisana
|
|
 |
|
Pieprzona miłość zrujnowała mi życie. Bez żadnego powodu głośno stawiała kolejne kroki swoimi ciężkimi stopami i z obojętnością na mój ból zaczęła niszczyć narząd odpowiedzialny za wszelakie uniesienia miłosne. Nacinała kolejne otwory, krew prysła, nadzieja znikła. Serce umierało, przeżywałam katusze, w końcu przestało bić i nie miałam już nic. Nadszedł moment, w którym ciężkie powieki opadły, a ja zapadłam anielski, wieczny sen. Dusza wzniosła się nad niebiosa, szczęśliwie od cierpienia uwolniona na wieki.
|
|
 |
|
Gdy powiedziałeś, że to koniec poczułam się cholernie bezsilna. Do oczu zaczęły napływać łzy i jak rwąca rzeka wylałam je na moje pulchne policzki. Poczułam się jakby ktoś właśnie podszedł do mnie, wziął nóż, zrobił nim lekki ślad na lewej stronie klatki piersiowej i potem z całej siły wbił mi go w serce. Byłam uśmiercona w miłości. W świecie, gdzie nie było pierdolonego bólu, czy innych możliwych emocji nacechowanych negatywnością. Potem zakrwawioną bezczelnie zrzuciłeś mnie na ziemię z naszego świata- nie zważając w ogóle co stanie się na wskutek mojego upadku. Nie miałeś wyrzutów sumienia pieprzony zdrajco! Oszukałeś moje uczucia, moje serce, oszukałeś mnie całą. Obiecałeś mi kurwa, że nie zostawisz mnie nigdy i zaopiekujesz się mną w niebie po śmierci na wieczny kres. Jak mam teraz żyć, gdy Ty bez jakichkolwiek emocji pozbyłeś się mnie z NASZEGO ŚWIATA. Byłeś dla mnie cholernie ważny. A teraz umieram w nieposkromionych katuszach. Dziękuję Ci kurwa bardzo.
|
|
 |
|
Lubiłam to uzależnienie od jego oczu. / napisana
|
|
 |
|
Cierpienie trzyma mnie za rękę, bo podobno nieszczęścia chodzą parami. Trzyma bardzo mocno, nie pozwalając na to, bym wyrwała się z jej silnego uścisku. Nie chce dać mi poczucia szczęścia choć na moment, bo chce się ze mną najzwyczajniej zaprzyjaźnić. Nie chce mnie skazywać na co raz to więcej miłosnych katuszy. Wręcz twierdzi, że w jej towarzystwie- cierpienia samotności, będę czuła się najlepiej. Uważa też, że jestem naiwna- wierząc mężczyznom, że kochają mnie z całego serca i są w stanie poświęcić dla mnie kompletnie wszystko. A, gdy nasz spacer dobiega końca to zbliża się do mojego ucha i mówi szeptem: "Przestań się zakochiwać! Przecież to strata czasu. Tyle go marnujesz na niedojrzałe stworzenia, które nie są Ciebie warte. Pamiętaj- ja nigdy Cię nie opuszczę, możesz zawsze na mnie liczyć. Będę Cię wspierać zawsze, bo w tym miejscu- ze mną, jesteś skazana na wieczne cierpienie".
|
|
 |
|
Drży we mnie pewne uczucie niepewności i obawy sprzeczające się z naiwną nadzieją. Drzemie we mnie nieposkromione zwierzę, które chce posmakować wolności, chełpiąc się pełnią nieograniczonej swobody. Tkwi we mnie mały diabeł podsuwający mi najprzeróżniejsze pokusy warte ciężkiego grzechu. Czuje w sobie obecność anioła opiekującego się moim sercem, które jest już nasycone anielską cierpliwością i miłością, jaką je obdarzył. Pustka próbuje wkraść się maleńkimi krokami do mojego serca, tak cicho, tak niepozornie obezwładniając je w zupełnej całości. Moja duszyczka krzyczy tęsknotą, która odbija się echem w całej klatce piersiowej. Psychika choć nadszarpnięta, nadal spełnia swoją funkcje logicznego rozumowania i myślenia. Wszystkie ograny, ciało, dusza- tworzy mnie. Choć nie w pełni doskonałą, jednak tworzy ludzką istotę pragnącą zwyczajnego, człowieczego bytu.
|
|
 |
|
To ostatnia z opcji jaką trzymam w rękach. Wybiorę ją pomimo, że serce w pół pęka.
|
|
|
|