 |
|
Kazdego dnia budze sie i modle sie zeby owa doba nie przyniosla nowin,ktore mogly bym mnie doszczetnie zniszczyc. Boje sie dnia kiedy dowiem sie, ze masz kogos innego i ze powod tego ze nie jestesmy razem nie tkwi w tym,ze nie jestes gotowy na zwiazek i cos powazniejszego,a w tym, ze nie chcesz go tworzyc ze mna. Boje sie tego, bo nie chce zyc bez Ciebie, brak mi tez sily by patrzec jak moje miejsce u Twojego boku zajmuje inna dziewczyna. Chce wierzyc w Twoje slowa, ze naprawde chciales dla mnie jak najlepiej,ale sie przestraszyles i ze na ten czas nie stworzysz z nikim zadnego zwiazku,bo nie jest to jeszcze Twoj czas. Nie masz pojecia jak to jest modlic sie kazdego ranka by nie zobaczyc na ktoryms z portali informacji ze jestes w zwiazku, albo nie spotkac Cie na miescie z inna dziewczyna.Chce Twojego szczescia,dobrze o tym wiesz.Chcialabym zebym to ja nim byla, a jezeli tak nie bedzie moglo byc to prosze Cie zebym nie musiala byc tego swiadkiem. Oszczedz mi tego, prosze.
|
|
 |
|
Nie po to Ci zaufalam zebys mnie zostawil. Nie po to probowalam wydrzec sie ze szponow przeszlosci zebys mnie zostawil. Nie po to chcialam dla Ciebie uwolnic sie od poprzedniego uczucia zebys teraz Ty mnie zostawil. Nie po to kazdego dnia walczylam ze swoim strachem i lzami zebys mnie zostawil. Nie po to Cie pokochalam zebys mnie zostawil. Nie po to miales byc...
|
|
 |
|
Siedze w pociagu.Postanowilam na kilka dni wyjechac,myslalam, ze poczuje sie lepiej juz na sama mysl o zmianie otoczenia.A tymczasem widze,ze trudniejsza sprawa od zostania jest tylko odejscie.W gruncie rzeczy nie jest tak latwo jak myslalam odejsc od wszystkiego co nadawalo zyciu sens.Nie ma nic latwego w zaczynaniu od nowa.Nie ma nic latwego w uciekaniu.Jestem niby cialem daleko,od tego wszystkiego,a tak naprawde nie zostawilam tego ani na chwile za soba.Jak przystalo na podrozujacego zabralam bagaz. Nieco inny,bo emocjonalny.W sercu mam Ciebie,a w glowie natlok mysli, ktore nie daja odpoczac nawet na chwile.I ten strach,nieodlaczny towarzysz spowodowany swiadomoscia, ze jestem jeszcze dalej od Ciebie niz zawsze i gdybys jakims cudem zatesknil,albo mnie potrzebowal nie bedzie mnie na miejscu.Ucieczka nie jest wyjsciem,nie sprawia,ze stajesz sie wolna.Prawda jest taka, ze to co boli zabierasz ze soba.Probuje sie wyrwac z tego wiezienia emocji, uczuc i mysli,ale chyba nie potrafie.
|
|
 |
|
Cz. 1 Nim lada dzień nastąpi koniec, niech świat wykrzyczy z całych sił, że moja miłość nigdy nie wypali swych płomieni. Będzie tlić się ostatnimi iskrami, lecz nie wygaśnie wraz z nieustającym czasem. Ostatni płomyczek zgaśnie dopiero wtedy, gdy Twoje serce zwątpi w moją miłość do Ciebie. Poczujesz, że to co nas łączyło, zaczyna nas różnić i dzielić, jak dwa odległe od siebie o setki kilometrów bieguny. Twoje oczy spojrzą obojętnie na moje zdjęcie i nie będą już szukać w nich szczęścia. Przeszyją Cię mroźne dreszcze, a Ty próbując przypomnieć sobie każdy detal mojego ciała, przypomnisz sobie, że niegdyś było dla Ciebie nieposkromionym ideałem. Twoje ciało stanie się morską bryzą i scali się z jej falami, rozpływając się na najbardziej odległe zakątki świata. Z Twoich ust wydobędzie się krzyk nienawiści, bo nie będziesz potrafił ponownie zakochać się w moich przepełnionych tęsknotą oczach.
|
|
 |
|
Cz. 2 Twoje życie straci sens, bo nie będziesz miał już nikogo, kto mógłby ofiarować coś więcej niż miłość ponad wszechświat. Będziesz zadawał sobie najbardziej bolesne rany, nie mogąc uwolnić się od dręczących Cię myśli z ciemnej sfery pozaziemskiej. Bezsilny upadek spowoduje głośny huk obijających się o betonową nawierzchnię kości. Weźmiesz ostatni haust powietrza, dławiąc się wspomnieniami przelatującymi Ci właśnie przez szarganą psychikę. Twoje oczy ujrzą końcowe napisy, uświadamiając Cię, że w tej chwili nadszedł na Ciebie czas. Śmierć wyciągnie do Ciebie szorstką dłoń, złapiesz ją, a ona szarpiąc Cię na wszystkie możliwe strony, sprawi Ci najgorsze piekielne katusze. Gdy paraliżujący ból ustanie, stracę sens istnienia i wbiję ostry nóż, prosto w moje wykończone życiem serce.
|
|
 |
|
'' Wolalabym, zebys nie byl ze mna wcale, niz byl przez chwile, a pozniej zostawil w tak prymitywny sposob ''/?
|
|
 |
|
cz.2 Chcę zniszczyć wszystkie ślady przeszłości, które świadczą o tym, że kiedyś żyliśmy dla siebie nawzajem. Wymazać to wszystko z mojego serca, umysłu i duszy. Wymazać nas z pamięci ludzi. Chcę zacząć żyć normalnie i spokojnie, chcę iść przez życie z podniesioną głową. A w tym miejscu, przy tych ludziach już nie potrafię. Wszystko co mnie otacza, zarówno to co martwe i żywe, przypomina mi o nas i niszczy doszczętnie. Chcę zapomnieć to wszystko z czym wiąże się tak wiele wspólnych wspomnień i marzeń. Potrzebuję uciec, spakować się i wyjechać, bo tylko tak mogę odciąć się i zaznać odrobiny spokoju. Zasługuję na to. Chcę uciec, bo chcę zacząć żyć.
|
|
 |
|
Do cholery. Zrób coś wreszcie żebym przestała cierpieć, żebym nie musiała już płakać i myśleć o tych złych rzeczach. Bądź powodem moich uśmiechów, mojego szczęścia. Zrób coś, nie wiem, odezwij się, przyjdź, uśmiechnij się, przytul mnie, powiedz, że żałujesz i pragniesz wszystko naprawić. Zrób cokolwiek, przecież nie powinieneś pozwalać mi cierpieć, nie Ty. / napisana
|
|
 |
|
cz.1 Chcę uciec.Chcę się spakować i wyjechać. Coraz częściej towarzyszy mi również myśl by nie wrócić, odciąć się od tego co mnie niszczy. Od człowieka, który mnie zostawił i nie kocha. Od tego miasta, które jest już za małe dla nas dwoje. Od tych miejsc, które przypominają na każdym kroku, że nie ma już nas, chociaż mieliśmy być zawsze. Od tych ludzi, którzy byli świadkami naszej klęski i rozstania, którzy zawsze już będą pamiętać, że kiedyś byliśmy jednością, że byłam Jego, a On był mój. Od ludzi, którzy widząc nas w jednym miejscu będą zawsze zastanawiać się co tak naprawdę między nami się wydarzyło i którzy być może będą świadkami mojej rozpaczy, a Twojego szczęścia, bo przecież nigdy nie mogę być pewna czy za jakiś czas nie zechcesz ułożyć sobie życia z kimś innym. Chcę uciec, bo nie mam już siły, aby ciągnąć tego ciężaru przeszłości. Nie chce pamiętać nawet tych dobrych chwil, które przez pewien okres w życiu dawały mi szczęście, bo teraz siekają głęboko na kawałki.
|
|
 |
|
'' Nienawidzę, kiedy cię nie ma i kiedy nie dzwonisz, ale najbardziej nienawidzę sposobu, w jaki cię nie nienawidzę.Nawet nie trochę, nawet nie ciut, w ogóle..." /Zakochana złośnica
|
|
 |
|
Najtrudniejsze jest to, że przez kilka dni jest dobrze, żyję swoim torem, staram się uśmiechać, planuję swoją przyszłość, robię coś dla siebie, a później zdarza się dzień, nawet nie dzień ale godzina albo dwie, które wszystko rozpierdalają. Nadchodzi moment kiedy przypominam sobie jak razem było nam dobrze i kładę się na podłodze zwinięta w kłębek, zamykam oczy i widzę Ciebie. I wtedy ból rozrywa moje serce na milion kawałeczków, po raz kolejny i tak bezlitosny. Znów wszystko wraca do tego momentu kiedy usłyszałam, że nie chcesz już Nas. Cała siła, którą wypracowałam w sobie umyka. To wszystko tak doskonale udowadnia, że nie wyzwoliłam się jeszcze ze szponów bolesnej miłości i nie zanosi się na to, że szybko się uwolnię. / napisana
|
|
 |
|
Mowili zakochaj sie, mowili bedziesz
szczesliwa. O moj Boze, nie powiedzieli tylko,
ze to tak boli, gdy to sie skonczy.
|
|
|
|