 |
|
i chyba myślałam, ze znam Cie....
|
|
 |
|
"Odstawiam na bok znajomości, które trwają krótko,
Bo przywiązuję szybko się, a zapominam długo.
Ponoć jak obiecujesz, to tych obietnic nie łamiesz.
Sranie w banię, no bo było inaczej.
Dziś wrzucam wszystko co złe do worka i sprzątam
Ten shit, który dawno miałem posprzątać.
Na bok rzucam smutki, po co mi te smutki,
Żywot jest za krótki, trzeba łapać sekundy."
|
|
 |
|
Nie odczuwam strachu, wiem dokąd idę
Lecę tam, nie sam, choć wciąż nie mam skrzydeł
Żaden lider, boss, szef czy prezes
Tego, co przeżyłem, już mi nie zabierze
|
|
 |
|
Martyrologia nakazuje nam patrzeć za siebie
Nie chce, tak jak Ty znam przeszłość
Chciała wrócić, powiedziałem weź się pierdol
|
|
 |
|
telefony milczą, uczucia uciekają wam przez palce, bo ta miłość zgasła, jak latarnie, dawniej miało być tak, jak w tej bajce, samemu szybciej iść jest, ale razem jest łatwiej, serce woła, żeby zrobić coś teraz ale on, ani ona widzieć nie chcą zrozumienia
|
|
 |
|
nic mi to nie mówi, co mi mówisz szczerze mówiąc, bo coś mówisz mi, ale nie wiesz jak to ująć. snują się słowa między nami, a i tak więcej znaczy to co między wierszami i choć nic do powiedzenia nie masz, gadasz ciągle i powtarza się schemat
|
|
 |
|
i u mnie nic nowego i usłyszysz to nie raz, mówią widzę jak upadasz, odpowiadam 'to nie ja' , wiesz, rok mija i mi chyba trochę przykro
|
|
 |
|
nawet nie chcę mi się im pluć w oczy, bo szkoda mi śliny
|
|
 |
|
nie udaję, że robię, bo nie robię, jak nie czuję, jak problem to krótko, 'spierdalaj, nie trzaskaj furtką'
|
|
 |
|
zabieram ze mną Cię w ciemność chcąc nie chcąc
|
|
|
|