 |
|
nic nie ogarniam co rano, przesadzam z kawą, szlugi, odkąd pamiętasz, rzucam. z dymem w eter uchodzą uczucia, chcesz to szukaj swojego szczęścia w okruchach. wciąż pamiętam, że najbardziej ranią słowa.
|
|
 |
|
zaciskam pięści wkurwiony na paradoksy wokół nas, gdy świat przerasta nas, mam w oczach strach. tylko idioci go nie czują - to ludzka rzecz, możesz strugać chojraka i wszystko przegrać, wiesz? życie to nie przerwa między serialami, bo tylko w nich są ludzie ze stali.
|
|
 |
|
płaczę gdy jest źle, składam ręce go Boga gdy świat mi się wali. wiara czyni cuda, ludzie czynią kurestwa.
|
|
 |
|
nie patrz się na mnie, jeśli oczy masz puste, nie zobaczę w nich uczuć, ale przejrzę jak w lustrze.
|
|
 |
|
i wciąż Cię kocham kocham kocham kocham kocham kocham nieprzytomnie, i wciąż Cię kocham kocham kocham kocham kocham tak jak nikt.
|
|
 |
|
chcę Ci coś opowiedzieć, ale brakuje słów, żeby wyrazić to, co czuję. mógłbym to namalować, lecz nie wymyślił nikt kolorów, które można użyć.
|
|
 |
|
I can fly, but I want his wings. I can shine even in the darkness, but I crave the light that he brings..
|
|
 |
|
I can love, but I need his heart. I am strong even on my own, but from him I never want to part..
|
|
 |
|
za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy.
|
|
 |
|
łatwo się zgubić gdzieś między marzeniami, otaczani szarymi problemami, osądzani pochopnie
|
|
 |
|
Poczułem coś, co ludzie normalnie nazywają radością. Przez krótką chwilę tylko, ale wiem, że znowu była we mnie. Wróciłem. Z jednym postanowieniem: zapchać tę czarną dziurę w duszy. Zapchać, uszczelnić i tak żyć, aby się więcej nie otworzyła.
|
|
 |
|
wiesz jak to jest wyrywać na siłę miłość z serca, która nie ma najmniejszego sensu, a nadal tkwi w głowie. wiesz jak to jest uciekać każdego dnia, przed tym ogromnym bólem, rozdzierającym serce. owszem, były momenty, gdy upadałaś, a to właśnie miłość, ratowała cię i podnosiła z upadku. były chwile, gdy myślałaś, tak jestem cholernie szczęśliwa, a to tylko dawka alkoholu utrzymywała cię przy tej myśli i to właśnie przez miłość, upadłaś i ciężko jest ci wstać. i prochy też tu nie pomogą, chyba, że chcesz odgrywać wewnętrzną walkę z samym sobą, własnym ciałem, rodziną i przyjaciółmi. wtedy pomyślisz, że zawalczysz o swoje życie dla niego, ale dojdziesz do wniosku, że lepiej jest się stoczyć jeszcze niżej niż ratować coś, co na starcie, spisane jest na straty. / notte.
|
|
|
|