 |
|
nawet to że jestem tą trzecią mnie już tak nie przytłacza, bo zaczynam od nowa poznawać kogoś z kim kiedyś sie przyjaźniłam i odpowiada mi to, nawet jeśli strace te dwie wcześniejsze osoby, to trudno. nie będę już nigdy sama walczyć o przyjaźń =)
|
|
 |
|
trudno było przyjść i usłyszeć, że dla Ciebie tak po prostu umarłam..
|
|
 |
|
jestem taka bezmyślna i taka zakochana...
|
|
 |
|
Mówi się , że słodki zapach ma często gorzki smak. Zakazany owoc przestał być zakazanym owocem i miałam tylko nadzieje , że twój smak pozostanie nadal słodki. Jak wino w naszych kieliszkach. znalazłam odciski twoich palców na brzegu jednego z nich. Zostawiłeś je na całym moim sercu i nie czuję już nic , prócz gorzkiej samotności , która zgniata mi serce jak kartkę papieru , bo nie czuje już twojej obecności przy mnie
|
|
 |
|
Z twojej ulubionej książki wypadają kartki z serduszkami i wierszykami , o tym jak bardzo cię kocham i jak cię potrzebuje. Tak bardzo brakuje mi ciebie. Czasami myślę , że to wszystko co mi po tobie zostało zapewnia mi bezpieczeństwo. Obejmuję najczulej na świecie te drobiazgi. To substytut ciebie. Te sto dwadzieścia stron książki łączy mnie z tobą najgoręcej. Jakbyś stał tuż obok. Ja wciąż jestem. Najgłębiej. Sercem i duszą. musisz to wiedzieć.
|
|
 |
|
powiedziałam z nerwów, żeby spierdalał i że nie będzie mną rządził. "jesteś tego pewna?" - zapytał i zaczął mnie łaskotać. nawet w takiej sytuacji, kiedy byłam na niego na maxa zła potrafił sprawić, że na mojej twarzy pojawi się szczery uśmiech. kiedy już leżałam na łóżku, a on na ciasnym fotelu i kiedy zasypiał chciałam uciec, wrócić na domówkę. mimo, że zasypiał, w jakiś sposób mnie usłyszał.. a przecież szłam na palcach. "nigdzie nie pójdziesz, zostajesz ze mną". i przewrócił mnie na siebie. i zasnęłam na nim, spaliśmy razem na tym ciasnym, śmierdzącym fotelu. a mimo wszystko było bardzo romantycznie. i pomyślałam sobie- "żadna domówka, żaden alkohol mi Ciebie nie zastąpi.. Ty jesteś po prostu wyjątkowy, kocham Cię". nie mówiłam tego na głos, po prostu tak sobie myślałam. a on odrzekł- "wiem". niesamowite.. / cz. 2 / paktoofoonika
|
|
 |
|
po naszym rozstaniu nie byłam w stanie wysiedzieć w moim durnym pokoju i po prostu płakać. nie mogłam w ten sposób funkcjonować. są wakacje, więc przyjaciółka wyciągnęła mnie na jakąś nieskromną domówkę. nie powiem- trochę przesadziłam, ale kto by na moim miejscu tak nie postąpił? siedząc z piwem na kanapie obok jakiejś pary, która się liże przypominałam sobie chwile z nim. jaka byłam wtedy zajebiście szczęśliwa. że ta chwila, że siedzę wolna i z drugiej strony nawalona nie dorasta do pięt tym chwilom, kiedy byłam z nim. brałam następnego łyka kiedy nagle przed moimi oczyma stanął on. wziął mnie za rękę i powiedział, że mimo wszystko nie da mi się niszczyć. nie odwiózł mnie do domu, bo wiedział, że miałabym przejebane u moich rodziców. zawiózł mnie do siebie i kazał przenocować. oczywiście zaprzeczałam, ale nie mogłam się oprzeć tym jego słodkim niebieskim oczom. więc położyłam się na fotelu w jego pokoju. on powiedział "idź na łóżko, ja pójdę na fotel". / cz. 1 / paktooofoonika
|
|
 |
|
położył się koło mnie i mnie mocno, z całych sił przytulił. "zaśnij"- słodko wyszeptał i dał mi buziaka. / cz. 2 / paktoofoonika
|
|
 |
|
była wtedy przeraźliwie zimna noc, wybiegłam z domu w samej koszuli i z płaczem pobiegłam w stronę jego domu. biegnąc potknęłam się o jakieś coś i się przewróciłam. moja noga krwawiła, a koszula się totalnie rozjebała. kiedy byłam już blisko zaczął padać deszcz. krople łez i krople deszczu idealnie pasowały do mojej twarzy, podkreślały mój dziewczęcy urok. stanęłam przy jego drzwiach, nawet nie musiałam pukać, on już tam był. wziął mnie na ręce, na nogę założył opatrunek, przebrał w ciepłą piżamę i położył na łóżku. po chwili podał mi gorącą herbatę i delikatnie się uśmiechnął. "dziękuję Ci, że jesteś taki opiekuńczy w stosunku do mnie"- powiedziałam. "a czy kiedyś nie byłem?" - zapytał śmiejąc się. w sumie co mogłam odpowiedzieć? zawsze się o mnie troszczył bardziej niż nawet moi rodzice. "zawsze.. byłeś, no właśnie. czemu byłeś? czemu to wszystko tak po prostu odeszło?" - wykrzyczałam z płaczem. a on? on nie odpowiedział nic. / cz. 1 / paktooofoonika
|
|
 |
|
zawieszam. bye, mośki. ;*
|
|
|
|