 |
|
Jesteś powodem mojej bezsenności i ciągłego rozproszenia, ale wiesz nie gniewam się , a wręcz dziękuje Ci < 3
|
|
 |
|
zajebiście się dobraliście.On Cie denerwuje, Ty go denerwujesz ale i tak widać że cholernie się kochacie .
|
|
 |
|
taki ze mnie dziwny przypadek, że jak komuś na mnie zależy to mam to gdzieś, a jak już się nie stara to nagle zaczynam się przejmować.
|
|
 |
|
bez Ciebie umieram wiesz...? ale do cholery.. nie mógł byś raz powiedzieć mi 'wypierdalaj kurwa z mojego życia...' albo ' raz , a dobrze' mnie po prostu zostawić... zostawić i nie wracać!? nie mógłbyś !?... byłoby to okropne ale szybciej bym umarła... byłby to cios w serce , nic bym nie poczuła po prostu by mnie nie było.. nie miałabym Ciebie - nie byłoby mnie... ale ty się tym zabawiasz.. zabawiasz się moim życiem .. które powoli się kruszy.. wracasz i odchodzisz... a ono się kruszy... a to bardzo boli wiesz ....? ;(
|
|
 |
|
`...-kocham Cię . -kochasz mnie ? -tak ..(skinęła głową na znak uroczo się uśmiechając.) -a mogę wiedzieć jak bardzo? -sama nie wiem , ale tak .. bardzo mocno.. -(nic nie powiedział tylko popatrzył się jej głęboko w oczy , w których ona tonęła... zbliżył swoje usta do jej ust i nic nie mówiąc pocałował ją.. z.. magią...... )
|
|
 |
|
ale Ty? Ty mnie dobrze znasz, wszystko o mnie wiesz. wiem, wybaczysz mi, że wszystko przeze mnie.
|
|
 |
|
Czasem dzwonię w nieważnej sprawie
Na przykład: choruje pies
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
I tylko ten stuk, ten stukot w głowie
Kto tam u ciebie jest ?
|
|
 |
|
wstyd jakiego nie znam, w nocy sznuruje mi usta.
|
|
 |
|
..jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.
|
|
 |
|
ludzie blokują swoje uczucia intelektem i lepią w głowie idealne twory, zamiast wyjść na spotkanie miłości. Odrodziłam się z własnej słabości, z bezradności wobec świata. Opadło na mnie wyzwolenie i stałam sie sobą. Połączyłam w sobie przeczności.
Kocham.
krzyk rannego ptaka budzi się we mnie, kiedy śmierć ptrzytula mnie mocniej, kiedy spacerujemy nad brzegiem morza. Jestem całością.
WITAJ ŻYCIE.
|
|
 |
|
Po prostu jestem.
Zaistniałam.
To takie niesamowite jak spełniona miłość.
Otwieram się na życie jak rozkwitający kwiat.
Jestem z morzem.
Jestem ze sobą.
Jestem z drugim człowiekiem.
|
|
 |
|
W całkowitej facie dezintegracji, przemiszania wartości, podlewania alkoholem, tęsknoty. To wtedy takie oczywiste, że się odchodzi. Idzie się pod topór swojego JA.
Ja zostaję.
Chociaż to teraz takie okrutne.
Świta, trzeba się położyć.
Ranek przyniesie ulgę i kaca.
Czy aby napewno?
|
|
|
|