 |
|
'Zaufanie to rzecz święta, której nie zastąpi nic.
To podstawa, zasada życiodajna, złota nić..'
|
|
 |
|
bywa ze jestem hedonistą i chce mieć to wszystko!
|
|
 |
|
'mamy miłość, ale nienawiść zawsze trzyma ją za rękę'
|
|
 |
|
"jeżeli miałbym zostawić wszystko i za horyzont prysnąć, wziąłbym Cię za rękę i uścisnął ją szybko.
Szepnął, że Cię kocham mocno i stawiam na nas.."
|
|
 |
|
głębokimi haustami opróżniamy kolejną butelkę piwa, wciągamy do płuc buch za buchem, śmiejemy się zdzierając gardła. miłość nas nadszarpnęła, my tylko chcemy się wykończyć do końca.
|
|
 |
|
słyszałam, że planujesz włamać się do mojego serca?
|
|
 |
|
pachniesz skurwysyństwem, kochanie.
|
|
 |
|
widzisz, niby charakter jest ważniejszy, niż wygląd. tylko, że On nie fatyguje się z poznawaniem wnętrza jakiejś laski, jeśli nie zainteresuje Go jej biust, czy tyłek. także wiesz - te lalki z długimi nogami, pięknym spojrzeniem i przesłodzonym uśmiechem, mają minimalną przewagę.
|
|
 |
|
prosto. w lewo. potem drugi skręt w prawo. tamta ślepa uliczka. tam mieszka miłość.
|
|
 |
|
pamiętam. dokładnie rok temu. słońce mocno grzejące po plecach. moja euforia, że znów jesteś. narzekania innych bo znowu zaufałam, wróciłam, uległam. kojarzę, że cudownie było. dawno tego nie czułam. a chciałabym, wiesz?
|
|
 |
|
nie nalegaj. nie narzucaj się. nie lataj za Nim krok w krok. jeśli poczuje się wolny i w pewnym sensie, zbędny - wróci.
|
|
 |
|
obiegłam cały dom szukając Go. nadaremnie. przeszukałam każdy kąt. nie było po Nim śladu. osunęłam się po ścianie otwierając klapkę od komórki. 'gdzie jesteś?', napisałam krótką wiadomość. chwilę później telefon zawibrował. drżącą, spoconą dłonią odczytałam odpowiedź. 'z samej nutelli naleśników nie zrobię, nie ma bata. w sklepie jestem, kocie. i nie wiem po co Ci lodówka skoro trzymasz tam tylko śmietanę, której termin ważności minął dwa miesiące temu.'. wybuchnęłam śmiechem przedrzeźniając własną głupotę.
|
|
|
|