 |
|
nie mogę na ciebie czekać wciąż jak na autobus, który się spóźnia, na który klnę, i zaraz uśmiecham się gdy się zjawia. nie mogę.
|
|
 |
|
kiedyś byłam kilkunastoletnią dziewczyną, barykadą pustych snów, byłam jeszcze nienakreślona czymś, co nazywają dorosłością i teraz wiem na pewno, było mi bardzo dobrze.
|
|
 |
|
moje życie to pustka wypełniona po brzegi. radykalne dostrojenie do indywidualizmu; radykalny subiektywizm.
|
|
 |
|
boję się, że pokocham go bardziej niż Ciebie.
|
|
 |
|
uśmiechała się . bawiła się wszystkimi .. a tak naprawdę ? nie umiała zapomnieć o nim .
|
|
 |
|
Serce przestań pierdolić głupoty i zacznij mówić coś z sensem .
|
|
 |
|
Teoretycznie to mogło przytrafić się każdemu, ale w praktyce to zawsze przytrafia się mnie..
|
|
 |
|
Jak na Ciebie patrzę to jestem za aborcją.
|
|
 |
|
- co Ty kurwa zrobiłaś?! - krzyknął, trzymając się za spoliczkowany policzek. - ja ... przepraszam, to pod wpływem emocji. - powiedziała chwiejącym się głosem. - pod wpływem emocji?! to popatrz co ja potrafię robić pod wpływem emocji! - wykrzyczał, zaczynając rzucać wszystkim co wpadło mu w ręce. na dywanie kawałki porcelany, rozbitego wazonu jej babci. na ścianie plamy od czerwonego wina, którego butelką rzucił o biały tynk. - przesadziłaś. - powiedział, opadając z sił. - przesadą było wypowiedzenie tych dwóch pierdolonych słów w Twoim kierunku po raz pierwszy. - powiedziała, po czym ponownie go spoliczkowała. - dziękuję, że właśnie mi to uświadomiłeś, kochanie. - dodała, nachylając się nad jego uchem po czym delikatnie musnęła wargami jego kark i wyszła.
|
|
 |
|
traktował ją jak dziecko. skrupulatnie zapinał kurtkę, kiedy tylko zrywał się wiatr. starł ze ściereczką w ręku, za każdym razem kiedy coś jadła, pedantycznie ją przy tym karmiąc. kęs po kęsie. głaskał po głowie jak kilkuletnią dziewczynkę, nazywając swoją 'maleńką'. jego nadopiekuńczość, troskliwość i ta czasem nad wyraz przesadna czułość pozwalała jej się poczuć jak za czasów dzieciństwa. był jej osobistym wehikułem czasu.
|
|
 |
|
czasami mam ochotę odgryźć Ci wargi, kiedy jestem do cna podsycona euforią na widok Twojego uśmiechu. odgryźć i triumfalnie schrupać.
|
|
 |
|
w końcu znajdujesz osobę z którą możesz wszystko. z którą uwielbiasz wszystko, począwszy od robienia kanapek poprzez rozmawianie, skończywszy na uprawianiu miłości. osobę przy której nawet najbardziej prymitywna czynność jak spacer w deszczu potrafi być czymś niezwykłym, czymś niecodziennym. każdy z nas czeka na osobę, dzięki której poranne wstawanie z łóżka będzie miało sens. kiedy już ją znajdziemy, nie pozwólmy sobie jej odebrać. szarpmy się z losem, walczymy z przeznaczeniem, ale nie pozwólmy pozbawić się szczęścia.
|
|
|
|