czasami, gdy przebudzam się w nocy mam nieodpartą ochotę do Ciebie zadzwonić, wydając rozkaz, że za pół godziny widzimy się w kościele bo właśnie naszła mnie chrapka na zaciągnięcie Cię do ołtarza i wyjście za Ciebie w pidżamie.
Trzymasz. Puszczasz. Chwilę później patrzysz na potłuczone lustro leżące w nieładzie na podłodze.
Tak wygląda twoje życie po jednym nieprzemyślanym kroku