 |
|
zaoferował jej swój świat. powiedziała, że ma własny
|
|
 |
|
Znów dzwonił z miłosnym wyznaniem. Znów nie był trzeźwy...
|
|
 |
|
Popatrzył na zdrapany lakier z jej paznokci i zaśmiał się całując ją w policzkek. Obdarowała go szerokim uśmiech i poczuła jak się rumieni - tak , to były początki . Szli przez miasto , trzymał mocno jej rękę i co jakiś czas chwytał w pasie. Z na przeciwka szli jego koledzy , rozluźnił uścisk i rzucił się w pogawędkę z nimi . - tak to był ciągdalszy. Pisał do niej co jakiś czas. Sprawiał tylko wrażenie zmartwionego. Ciągle mówił o swoich problemach nie obchodziły go jej problemy . - To było koniec. I tu wszyscy mają dylemat - czy prawdziwa miłość istnieje?
|
|
 |
|
Najśmieszniejsze jest to że dobrze wiesz że nie chcę nikogo innego .
|
|
 |
|
Nie mam nawet odwagi żeby się zaczepiń na facebook'u a co dopiero podejść i powiedzieć jak wiele dla mnie znaczysz .
|
|
 |
|
- Czemu mnie nie kocha? - Pewnie przez ten śnieg . - Oo .
|
|
 |
|
Mieć wyjebane, robić melanże, żyć chwilą, nie szanować nikogo . Patent na szczęscie ? Nie . Pogrążanie siebie ..
|
|
 |
|
Wiesz co mnie boli najbardziej? Że kiedy jest naprawdę źle , kiedy cholernie go potrzebuje go po prostu nie ma .
|
|
 |
|
jak zawsze dotarłam do szkoły zaledwie minutę przed dzwonkiem. w słuchawkach leciał kawałek od kumpla, a ja jak zwykle nuciłam wersy kompletnie nie zważając uwagi na to że znów dostanę już setne spóźnienie od wrednej nauczycielki polskiego. spuściłam głowę i złapałam za zamek u bluzy. chciałam go rozpiąć kiedy wpadłam w kogoś nucąc akurat tekst ' kochanie, zmień koszulkę nosisz ją kolejny dzień..' o nozdrza obiła się ta ulubiona fala perfum. uśmiechnęłam się szeroko i niepewnie podniosłam głowę. stał przede mną śmiejąc się ze mnie. - no sorry. - wyjąkałam wyjmując z ucha słuchawkę. chciałam go ominąć bo inaczej pewnie rzuciłabym się na niego. wyprzedził mnie i zablokował przejście. - słońce. zmieniałem koszulkę dziś rano, poważnie. a i no.. niezły wokal. - powiedział przeszywając mnie swoimi czekoladowymi oczami i zostawiając na środku korytarza z nogami całymi z waty. serce waliło mi jak głupie, ale tego to już pisać chyba nie muszę. /happylove
|
|
 |
|
`Jakbyś chciał to nie zniknę, powrócę jak koszmar. Niszcząc psychikę, mózg, uduszę jak CO2.`
|
|
|
|