 |
|
Jestem nienormalna, walcząc o coś, kiedy wszyscy na starcie to przekreślają. Wątpić i w sumie pierdolić te miesiące, gdy inni zaczęli wierzyć, że no cholera, może i wyjdzie.
|
|
 |
|
Była do mnie doczepiona jakaś umowa, czy ktoś dał ostro Cię wychujał reklamą na mój temat? Przebrnij przez encyklopedię mojej osoby i wypisz sobie wszystkie mankamenty, które wykluczają mnie z pozycji Twojego ideału. I rób co chcesz. Pakuj się nie dopijając kawy, albo dopij, albo zostań. Tylko nie licz na to, że zacznę Ci dziękować, bo dalej mnie znosisz i że coś się zmieni, bo to co czuję to jedno, a to, co robię po wpływem emocji to inna kwestia. I mam tą dziwkarską sposobność, że którejś nocy po prostu wykładam serce na stolik nocny i zasypiam w innych ramionach, jak Twoje mnie ranią. Albo nudzą.
|
|
 |
|
Na pamięć nauczyłaś się przez te miesiące Jego ciała. Znasz każdy zarys mięśni Jego brzucha, całą paletę Jego uśmiechów, długość palców. Wiesz z jakim naciskiem oplata swoją dłoń wokół Twojej, jak Jego nos dopasowuje się do Twojego podczas pocałunku. Policzyłaś wszystkie pieprzyki na Jego ciele. Pamiętasz uwagę, z jaką słuchał Twoich opowieści i masz poczucie, że opowiadałaś Mu o całym swoim życiu, będąc szczera bardziej, niż na spowiedzi. Mówiłaś Mu o swoich schizach, nad ranem przelewałaś do Jego świadomości swoje sny i mówiłaś Mu, kiedy się bałaś, kiedy miałaś ochotę być czysto niemoralna, a kiedy chciałaś po prostu, by Cię przytulił i milczał. Twój organizm przyjmował kolejne dawki, ten człowiek wnikał w Ciebie, ekstaza, drgawki gdy brakowało towaru na wyciągnięcie ręki. Papieros i kawa, nie ma Go; o jakiej Ty normie mówisz?
|
|
 |
|
Podłe nie jest to, że związki się kończą; podłym jest fakt, iż coś jest po takim końcu jeszcze potem, że życie trwa. Podłe jest to szkalowanie człowieka przez los obecnością osoby - byciem, lecz jednak z dystansem. Stawianie na wyciągnięcie dłoni człowieka, któremu opowiedziało się całe swoje życie z pieprzonym zakazem zbliżania rąk.
|
|
 |
|
Nie wiesz, kiedy to się stało, po której wypitej kawie, przed którym odcinkiem serialu, jaki kolor lakieru miałaś wtedy na paznokciach, czy Twoje włosy były spięte w kucyk, rozpuszczone, proste czy pofalowane. Nie przypominasz sobie co miałaś na sobie - choć chwila, opuszki Jego palców dotykały skóry na Twoich nogach, to była sukienka, chyba zielona, bo serce biło Ci mocniej na widok tego, jak pasuje do Jego oczu. Największą tajemnicą jest to, co mówiłaś. Myślisz, czy potok Twoich słów nie był zbyt głupkowaty, czy banalny. A może palnęłaś coś, o tym ile szczęścia Ci daje? Jego reakcje? Zakodowałaś urywki tamtych uśmiechów i jakiś mrukliwy ton głosu. To Twoja definicja hasła imponderabilia - szereg nieuchwytnych momentów tamtych dni, mający wpływ na obecną teraźniejszość. Bo kochasz Go i nic z tego nie rozumiesz.
|
|
  |
|
` myślę, że jest dzisiaj okej. Tak mi się podoba. Z Nim, bez jak się okazało z czasem, fałszywych osób. Teraz ich nie potrzebuję. W końcu po dwóch latach złego życiorysu, zaczęłam to wszystko ogarniać. Rozstałam się z mężczyzną, który może wyjdzie z tego gówna, a może niedługo na jego płucach wyrośnie zielona bogini w którą jest tak zapatrzony. Dzisiaj jestem z facetem, dla którego jedynym sensem życia i uzależnieniem jestem ja. / abstractiions.
|
|
  |
|
` poznajesz go i wcale nie jest dla Ciebie jakoś nadzwyczajnie ważny. Prowadzisz zupełnie inne życie, o nim słyszysz tylko od ludzi kiedy to zrobił jakiś przypał. Z czasem zaczynacie spędzać ze sobą coraz więcej czasu, a wasi osobni znajomi stają się wspólnymi znajomymi. Pamiętasz z nim pierwszy wypity kieliszek wódki i pierwszą wypaloną lufkę. Zaczynacie się do siebie zbliżać, piszecie ze sobą do późnej nocy, a czasem nawet do wczesnego rana. Spotykacie się sam na sam, a złe przeżycia tylko was złączają. Płakałaś, on w tym momencie zrozumiał, że Cię kocha, że boli go Twój ból. Ty potrzebujesz jego obecności, mimowolnie. Łączycie się pocałunkiem i tak trwacie do dziś. / abstractiions.
|
|
  |
|
` Rozmawialiśmy luźno, na różne tematy. Ot tak wspomniałam o naszym kolejnym wspólnym miesiącu, który mija 7 listopada. Kiedyś powiedział mi, że w dzień swojej osiemnastki mi się oświadczy i wtedy najebie się z dwóch okazji. Dziś jak wspomniałam o tej dacie, stwierdził że oświadczy się dokładnie 7 października 2015 roku. Teraz pozostaje mi tylko czekać i mieć nadzieje, że spełni obietnicę. To moje najskrytsze marzenie. / abstractiions.
|
|
 |
|
To jest cudowne to tego stopnia, że przestaję myśleć. Zabiera mi z głowy wszystko, jest nicość, tak błoga, spokojna. Przemyca mi emocje - nie potrafię, nie chcę się opierać.
|
|
 |
|
Trzymasz Jego rękę, On zaciska swoje palce wokół Twojej. Któreś z Was traci równowagę, przewracacie się, śmiech, który w sekundę przemienia się w krzyk. Pretensje. Procenty we krwi. Nie możesz się podnieść, dudni Ci w głowie, całuje Cię. Zapewnienia o miłości. Wkurwienie. Dotykasz każdego fragmentu Jego ciała, pali w opuszki palców. Komentuje kolor Twoich paznokci i bełkotem zapewnia, że Cię kocha. Chcesz odpocząć, a On wciąż trzyma Cię za ramiona. Wchodzicie do zimnej wody i całujecie się znów. I nic się nie liczy, i przez gardło przepływa kolejny alkohol, i jesteście coraz bardziej dla siebie ważni, i tak naprawdę to spierdalacie sobie życie.
|
|
  |
|
`Wiesz.. Codziennie rano dziękuje Bogu, iż sprawił, że w dzień mojego wyjazdu się rozchorowałem i dzień później, do Ciebie napisałem. O ile ten cały Bóg istnieje. Bo gdyby nie to, żyli byśmy osobno. Więc dla mnie jest to przeznaczenie. Dziękuje, że wtedy w ten felerny dla Ciebie dzień zadzwoniłaś do mnie i się spotkaliśmy. Pamiętasz? w ten dzień pierwszy raz się pocałowaliśmy. Dziękuje za to, że jesteś, że czujesz, kochasz. Może nie za często mówię o swych uczuciach bo raczej zostawiam je w sobie. Ale Kocham Cie !.. Wiesz jakie jest teraz moje największe marzenie? By za te dwa lata klęknąć przed Tobą i zapytać ' czy wyjdziesz za mnie? '. Tak to jest właśnie to o czym marze, no i jeszcze o tym byśmy już zawsze byli razem. W końcu miłość z przeznaczenia trwa wiecznie. / pooojebany.
|
|
  |
|
mój ryjeczek na profilowym , raz :)
|
|
|
|