  |
|
` nie układało się nam od pewnego czasu.Każde z Nas poszło w ćpanie.Zamykając się w swoich domach, braliśmy naszą dawkę w której dostrzegaliśmy jakieś złudne wyjście.I właśnie tak było ze mną tego dnia. Lusterko, dziesięciozłotówka, biały proszek, ja i mój nos.Lubiłam robić to w ten sposób - taki idealny, perfekcyjny, teatralny. Już miałam wciągnąć kiedy wpadł do pokoju. Jednym pociągnięciem ręki, z mojego stolika znikło wszystko. Lustro bezwładnie spadając, pękło. Biały syf wniknął w zakamarki dywanu. Jedynie banknot został nienaruszony i czekał na dalszy przebieg sytuacji gdzieś w kącie pokoju. "Ja skończyłem. Jeżeli Ty nie zrobisz tego samego to się pożegnamy i codziennie będę Ci kibicował.Tak, kibicował.Przecież tak uparcie dążysz do samozniszczenia mimo osób, które są w stanie dla Ciebie zamordować. Jeśli tego właśnie chcesz to przynajmniej nie każ mi na to patrzeć."Wyszedł, trzaskając drzwiami.Zostawił mnie z myślami, niepozałatwianymi sprawami. Ogarnęłam, jest ok./abstractiions
|
|
  |
|
` -wiesz jak ja się czuję, kiedy widzę moją najlepszą przyjaciółkę , która wiąże sobie ręce bandażami żeby nie było widać jak cierpi?! Wiesz co czuję kiedy codziennie obiecuje mi że już nie sięgnie po żyletkę , a następnego dnia w szkole zmuszam ją do pokazania kolejnych kresek oblanych zaschniętą krwią. Nie wiesz? To nie wchodź w to bo nie tylko zniszczysz sobie ciało i psychikę bo nie, to wbrew pozorom nie pomaga, ale też stracisz to co w życiu każdego najważniejsze - przyjaźń. / abstractiions.
|
|
  |
|
` na czym polega nasz problem? On kłamie bo boi się mojej reakcji. Ja krzyczę bo wiem, że to go niszczy. Obydwoje mamy nadzieję na to, że jednak coś z tego wyjdzie, ale już na końcu nie dajemy rady z całym tym syfem. Znajomi pytają "czemu to ciągniecie." Nie potrafimy odpowiedzieć i to tylko wywołuje niepotrzebne emocje. To zaszło za daleko, uzależniliśmy się od siebie. To przypomina parę ćpunów tylko, że jedno z nas ćpa, a drugie próbuje go ratować, brnąc w to mocniej i mocniej. / abstractiions.
|
|
  |
|
` wyciągnęłam mu telefon z kieszeni i zobaczyłam smsy wymieniane z kumplem. Czytałam szybko bo za wszelką cenę próbował mi go zabrać. Łaskotał, ściskał i całował żebym tylko oddała. W pewnym momencie wychwyciłam "stary mam problemy. Towar nie zszedł, mam taki dług że nie ogarnę. Już mnie szukają." W jednej chwili padło wszystko. Odepchnęłam Go z tak potworną siłą, że aż sam się przestraszył. Pokazałam mu treść i wykrzyczałam w twarz co to ma znaczyć. Obiecał , że kończy z dragami, kończy z handlem. Próbował się głupio tłumaczyć. Nie mając żadnych argumentów rzucił "na chuj grzebiesz mi w moim kom? To jest moja sprawa, moje tajemnice. Na chuj się wtrącasz." Patrząc mu w oczy syknęłam "bo Cię kochałam." To chyba właśnie ten czas przeszły wgniótł go w ścianę szkolnego korytarza. Z zaciśniętymi pięściami uciekłam na wf, z nadzieją odreagowania całego żalu do świata. / abstractiions.
|
|
 |
|
nie podołał. zabrał się za coś nie na swoje siły. podobno liczą się chęci, lecz teraz jedynie cierpię, nie mogąc dostrzec pozytywów. chciał, cholernie pragnął naprawić moje serce, lecz kiedy zaczęło rozpadać się jeszcze bardziej - uciekł. śrubokręt uciska mi kręgosłup, a pojedyncze śrubki drapią od środka, nadal tęsknię.
|
|
  |
|
` jes,jes,jes. Abstractiions wraca. Pewnie większość Misiaków, o których myślałam prawie codziennie, już o mnie zapomniało coooo? ;> Jeszcze nie ułożyłam swojego życia, ani w jednej tysięcznej. Ale to daje mi siłę. Siedzenie tutaj pozwala w jakiś sposób uciec emocją w świat wirtualny. Jednak klawiatura pomaga. Będę się starała pisać dużo i pokazywać to co czuję. Od czasu kiedy odeszłam, działo się w moim życiu wiele. Także witam Was znów ;*
|
|
 |
|
rozsypał się. nawciskał coś ojcu o wycieczce za dwie stówki, a kiedy już je zgarnął, przebrał się w najbardziej elegancie ciuchy. ruszył do baru, gdzie nie opierał się przed kupnem najdroższego rodzaju jacka danielsa oraz bajerowaniem nowo poznanej panienki. uciekał w inną rzeczywistość, z dala od swojej - nieznośnej w tamtym momencie, bo kiedy patrzył na czarne szpile dopiero co poznanej kobiety przypominały mu się czerwone conversy, które dygały na Jego łóżku w rytm wspólnie słuchanych bitów z tą dziewczyną, z którą tak pewnie planował niedawno przyszłość.
|
|
 |
|
nie, nie rozumiem. nie kminię tej taktyki. nie wiem, co Tobą kieruje, prócz potwornej chęci by się na mnie zemścić. dziś, po kilku miesiącach, wspominam naszą rozmowę z zapewnieniami, że zostaniemy kumplami, jeśli coś nie wypali. Ty pewien trzymania inicjatywy, ja łudząc się, iż mówisz poważnie. nie ma sprawy - próbuj mnie niszczyć. opracuj tylko plan b, na wypadek gdyby cios kierowany we mnie, odbił się w Twoim kierunku i zaatakował. choć nie, przecież ostatnim razem wcale nie bolało, prawda?
|
|
 |
|
na tą chwilę mam tylko gorzkie wyobrażenie tego, jak przebiegną święta. po pierwsze - ani trochę nie będą przypominać tego, co uznaję pod tym pojęciem, bo to nie boże narodzenie i nie można śpiewać kolęd, jeśli wciąż chce się udawać normalnego. po drugie - wielkie plany w postaci dobrego zagospodarowania czasu i ogarnięcia wielu spraw, nie wypalą. w efekcie po trzecie - ze wszystkim idei na te kilka dni spędzony czas ograniczy się do napawania Nim, wykorzystując cholerną przepustkę.
|
|
 |
|
jakie znaczenie miały akcje, które miał wpisane w akta? wiedziałam jaki jest i że nigdy nie myśli o zasadach. tak, często bolały mnie Jego zachowania. zaciskałam zęby na wieść o każdym bajerowaniu innej, choć na tym się kończyło, na informację o Jego kolejnym zatrzymaniu czy raz widzianym typie, który z połamanym przez Niego nosem leżał w szpitalu. tylko, zaakceptowałam to. któregoś listopadowego wieczoru, kiedy otworzył się przede mną, kiedy w jesiennym deszczu mówił o realiach naszej wspólnej egzystencji, odpowiedziałam: "chcę Ciebie, właśnie takiego. i będę, pamiętaj".
|
|
 |
|
nigdy nie miałam do Niego pretensji o to, że zostawił mnie wtedy, gdy zupełnie sobie nie radziłam. ani razu nie zdarzyło mi się przyznać, iż od był autorem mojego największego cierpienia, a zarazem zajmował pozycję jedynego faceta przez którego po moich policzkach płynęły łzy. zwykle dziękowałam za to, że zahartował mnie na dalsze części życia, że nigdy nie dałam się już tak łatwo zranić, że w układzie męsko-damskim to ja kierowałam i ja miałam dłoń na przycisku 'zniszcz'. tylko w naszej relacji przejmował stery, tylko kiedy by byliśmy na pokładzie, rozbijał się o skały, a ja i moje serce lądowaliśmy za burtą, niszczone Jego psychopatycznym uczuciem.
|
|
 |
|
zmienił mnie, zresetował i zaprogramował po swojemu, windows xmiłość.
|
|
|
|