  |
|
` cieszę się z każdego nowo powstałego dnia. Bo przecież po co mam przejmować się ocenami skoro i tak już koniec roku i nie zdążę niczego poprawić? Po co martwić się deszczem skoro jest czas lata i na pewno wygra słońce. Nie ekscytuję się latającą piłką po zielonym boisku bo z góry wiadomo, że nadzieja gówno daje, a Polacy przegrają. W dupie mam już te kłótnie z rodzicami, przecież nigdy się z nimi nie dogadywałam. Po prostu wstając rano wiem, że mam przyjaciół i Jego - osoby za które mogłabym zabić. / abstractiions.
|
|
  |
|
` owszem, próbowałam pokochać kogoś innego. Próbowałam oddać swoje serce, poświęcić swój czas i oszukać swój umysł, że można inaczej, bez niego. Niestety rzeczywistość okazałą się zupełnie inna i znów zaprowadziła mnie w jego ramiona. / abstractiions.
|
|
  |
|
` z mojego punktu widzenia to jest miłość, która przezwycięża wszystko. Kłamstwa, zdrady, brak czasu, krzyk, płacz. Dla innych to jest zdrowo pojebana sytuacja. / abstractiions.
|
|
 |
|
zastanawiałam się jak to wszystko ogarniał. niekiedy dopadała mnie myśl, że może ktoś stwarza mapę do każdego człowieka i on zdobył taką do mnie. byłam pewna - przejrzał moje wnętrze. widział namiastkę dziecka, które wciąż wiele opiera na marzeniach i wyczuwał tą delikatnie zakopaną wrażliwość. uśmiechał się, gdy kładłam się spać w piżamie z kłapouchym, przed zaśnięciem wypijając kubek kakao. traktował mnie mimo tego poważnie, poruszając rozmowy na każdy temat, począwszy od banałów aż po moralność człowieka. nie doceniałam tego? doceniałam, zawsze. i to niszczyło. poczucie, że odwdzięczam mu się za to wszystko tylko w minimalnym stopniu.
|
|
 |
|
dziecinada z okazji pierwszego czerwca i wymienianie się kartami z wymawianym numerem co do danego pytania czy zdania. dwójka od Niego i dające cholernie do myślenia: "nie baw się uczuciami innych", bo przecież miał być odpornym, nie czuć.
|
|
  |
|
` nie wiem co o mnie myślisz i czy w ogóle czasami sobie o mnie przypominasz. Zastanawiam się czy podoba Ci się mój styl, ale nie jestem pewna, że Twój wzrok chwilami kieruje się w moją stronę. Ciekawi mnie czy interesuje Cię moje życie. Pewnie zupełnie nie zdajesz sobie sprawy, że odchodząc ode mnie - wyrwałeś mi serce i od tego momentu nie oddycham. / abstractiions.
|
|
 |
|
z nią jest coś nie tak. z reguły jest po części jak powiązanie, lecz kiedy coś idzie nie po Twojej myśli, nagle brakuje dokumentu, umowy, który mogłaby zmienić cokolwiek. niejednokrotnie zaczynasz się dusić i szukać adwokata, mogącego uwolnić Cię z tej pułapki. tylko nie ma papierka z którym można pójść do sądu. nie ma nic co można rozwiązać na zwykłej rozprawie. miłość ma ten mankament - zostaje, niekiedy już niechciana. do bólu wryta w serce tak, że każda próba amputacji jest śmiertelna.
|
|
 |
|
nie wierzyłam w przeznaczenie. cały ciąg wydarzeń, wszystkie kontuzje, mniejsze czy większe, dały mi jednak czas wstrzymania. z prawdopodobieństwem wstrząsu mózgu, hamowałam jedynie łzy, będące połączeniem bezsilności i irytacji. leżałam w łóżku, a głowa nie wytrzymywała czytania. rozmyślenia, analizowanie wszystkiego i jakiś obcy głos, który uświadomił mi, iż w całym tym braku czasu, pomyliłam w życiu zakręty.
|
|
 |
|
potrzebowałam tego kubła zimnej wody. jakiegoś plaska w twarz, który uświadomi mi, co robię. tej szczerości i wyrzucenia mi podłych posunięć, które zaczęły znajdować się na porządku dziennym w moim zachowaniu. i ruszyło mnie tam, w okolicach mostka - a jednak serce spełnia trochę ważniejszą rolę, niż umożliwianie egzystencji. mając przed sobą tak rzeczywistą perspektywę stracenia tego wszystkiego, z zaciśniętym gardłem przyjmowałam w końcu informację, że w pojedynkę nie dam rady w życiu. nie bez niej.
|
|
  |
|
` nie wiem co myśleć o własnym życiu. W ogóle nie wiem jak mam żyć. Wstając rano, nie wiem czy w ogóle dożyję wieczora i czy za kilkanaście godzin znów będę w tym miejscu. Odpalając kolejnego papierosa myślę "wreszcie" , a dopijając kolejną butelkę piwa czuje, że staję się wolna. Idę do szkoły jak mi się przypomni i nawet kiedy przesiedzę chociaż przez te kilka godzin nic nie ogarniam. Na przerwach spotykam jego i wcale nie mam na to ochoty. Podsumowując wieczorami swój dzień nie jestem pewna czy tak miało wyglądać to wszystko. Chyba nie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` to wszystko nie miało tak wyglądać. Nie miałam palić papierosów i pić prawie codziennie z nerwów. Nie miałam nigdy sięgać po narkotyki, a już na pewno nie rozsypywać ich u siebie na stole w każdą samotną noc. Nie miałam zastępować Cię mnóstwem facetów, a już na pewno nigdy nie miałam przez Ciebie płakać. / abstractiions.
|
|
  |
|
` On? On staje się dla mnie powietrzem. Niewidzialny, ale w dalszym ciągu niezbędny do życia. / abstractiions.
|
|
|
|