  |
|
` pytając mnie o przyszłość, wskażę Ci jego - mężczyznę który jest niezbędny do jej współtworzenia. / abstractiions.
|
|
  |
|
` dziś nie umiem nawet płakać bo wszystkich złych emocji mnie najzwyczajniej w świecie oduczył, dając jedynie miłość. / abstractiions.
|
|
  |
|
` definicja miłości? Owszem, jestem teraz szczęśliwa i dziś jest dla mnie pozytywna. Mimo wszystko pamiętam czas kiedy weszłam do gimnazjum i poznałam jego - moją pierwszą, cholernie silną miłość. Nie jest to porównywalne z niczym. Byłam w stanie oddać za niego cały świat. Nie widziałam nikogo i niczego oprócz jego osoby, często raniąc samą siebie swoim postępowaniem, a przy okazji moich bliskich. Wtedy? Wtedy byłam gotowa pójść za nim w ogień. On? On totalnie to wykorzystał i zaprowadził mnie wraz ze sobą na samo dno. Patrząc na kolejnego jointa w jego ustach widziałam moje łzy przenikające przez dym intensywnego zapachu w pokoju. Mimo wszystko. Mimo bólu, złości i cierpienia nadal trwałam przy nim. nie zauważając jego obojętności po prostu byłam. W pewnym momencie zjawił się pewien pan. Okazało się , że to mężczyzna który jako jedyny na świecie potrafił pokazać tylko te dobre strony miłości i sprawić, że złe zniknęły bezpowrotnie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` kumpela będąc na wymianie polsko-niemieckiej ma nadzieje, że niemiecka woda podczas kąpieli wpłynie pozytywnie na pobudzenie mózgu do działalności. Tobie już nic nie pomoże
|
|
 |
|
Już widzę te przygotowania do bierzmowania z księdzem, który na lekcji śpiewa kawałki Nirvany, a na fejsie ma ustawiony status "to skomplikowane", propsy!
|
|
  |
|
` ciężko jest żyć bez osoby która była mi najbliższa. Ciężko jest ze świadomością, że teraz już nawet nie ma pulsu i nie widzi tego kiedy się uśmiecham. Jeszcze gorszy jest fakt, iż ja nie widzę jego uśmiechu. Nie widzi życia, a śmierć jest jego jedynym przyjacielem chociaż przecież to ona doprowadziła go do tego stanu. Do dziś nie odważyłam się pójść tam i z nim porozmawiać. Do dziś omijam poznański cmentarz bardzo szerokim łukiem. I tak, pewnie to źle bo był mi najbliższą osobą. A Bóg? Jeśli wierzyłabym w jego istnienie to nazwałabym go zwykłym skurwielem. Dlaczego? Zabierając jego, zabrał część mnie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` ciężko jest mi wierzyć w to, że może mnie kochać tak ja jego. I mimo wszystkich pięknych chwil, gestów, spojrzeń, uśmiechów, pocałunków i uczucia - nadal mam co do tego jakieś tam wątpliwości. I nie chodzi o to, że robi coś źle. Po prostu wydaje mi się, że nikt nie umie kochać tak mocno jak ja. / abstractiions.
|
|
  |
|
Wziąłem ślub z najpiękniejszą kobietą na ziemi. Nadal kocham ja choć minęło 7 lat od śmierci. Myślę o Niej co noc gdy zasypiam w starej pościeli. Brakuje mi Jej ciepła rak na mojej piersi. / Fabuła.
|
|
 |
|
- Tyle? Już skończyło się to, co miałaś mi dać? Miałaś mi dać nieskończone szczęście. I teraz, to by było na tyle? - burknąłeś, pijąc kilka łyków czerwonego wina prosto z butelki. Obserwowałam Twoje odbicie w szybie okna, która zaparowała już od mojego gorącego oddechu. - Mam iść? - zapytałeś, a ja wciąż milczałam. Kiedy zbierałeś swoje rzeczy, ja zdobyłam się na odwagę. - Z tym szczęściem, o którym tak uwielbiasz mówić, to trochę skomplikowane. Ja chciałam dać Ci je w postaci miłości. Prosty podarunek, lecz tak jak z każdym innym prezentem, mogłeś go nie przyjąć. Nie wiem co się z nami stało. Wiem, że wypruwałam sobie z piersi serce i wyciągałam je do Ciebie na dłoniach. I wiem, że Ty nie wyciągnąłeś po nie swoich. - Przewiercałeś mnie spojrzeniem na wylot. Czy poprosiłam, byś wsypał sól w tą otwartą ranę, pustkę po sercu...? - Przegrałaś tą grę - rzuciłeś, lecz ostatnia sekunda widoku Twoich oczu uświadomiła mi, że Ty również nie wygrałeś.
|
|
 |
|
, zostało kilka fajnych wspomnień, nic więcej. / nicciniepowiem??
|
|
 |
|
To takie prymitywne. Słuchać jak ktoś mówi Ci, że odchodzi i uświadamiać sobie, iż wcale nie zabiera Cię ze sobą, a porzuca tutaj samą; reagować lekkim uśmiechem, pozorującym zrozumienie. Tak, rozumiem, tak, tak, tak, podczas kiedy całe wnętrze krzyczy z pytaniem: dlaczego? Byłam niewystarczająca? Niezbyt dobra? Przekonujesz siebie, że jesteś w stanie skończyć to z klasą, patrząc mu w oczy. Uparcie odsuwasz od siebie świadomość, że wpatrujesz się w jego źrenice bez łez, które szklą Twoje spojrzenie. "Oczywiście. Rozumiem", zapewniasz. Nie przytula Cię na pożegnanie, a kiedy odwraca się, mimowolnie wyciągnięte ręce wędrują w jego stronę, przeszywając chłodne powietrze. Koniec września, liście spadają Ci pod stopy. Pękło Ci serce, to nic.
|
|
|
|