 |
|
nie jestem w stanie zignorować niezwykle silnie wybrzmiewającej refleksji - ja naprawdę go kochałam, w jakiś młodzieńczy, bezgranicznie szalony sposób. opętana pragnieniem przynależności i miłości doprowadziłam swoją osobowość na skraj poczytalności. autodestrukcja była nierozerwalnie związana z pogrążeniem się w paskudnie mrocznych zakamarkach własnej głowy i serca. dobro pomieszało mi się ze złem, raniłam ludzi, bo straciłam kontrolę nad swoimi czynami. obsesja na punkcie wyglądu, akceptacji, lekceważenie najbliższych. utracone przyjaźnie. dorosłam, wiem to. wiem także, że nie powinnam się była zakochiwać, a przynajmniej nie w taki sposób. łaknęłam wszystkiego, co niezdrowe, toteż moja psychika przerodziła się w dziwacznie chorobowy twór. niech moja wrażliwa strona wreszcie dojdzie do głosu. nauczyłam się prawdy, nauczyłam się lojalności. nauczyłam się życia w zgodzie z ludźmi. nie tęsknię do tamtych czasów, rozumiem, co przyczyniło się do każdej fatalnej decyzji.
|
|
 |
|
niewiele spośród moich rówieśników jest w stanie poszczycić się tak zatrważającą liczbą spalonych mostów. nic nie szkodzi, w końcu nauczę się budowania nowych i solidnych, tak absolutnie od podstaw.
|
|
 |
|
z perwersyjną satysfakcją zapanuję nad otchłanią minionych czasów, może za kolejne dziesięć lat bliżej nieokreślony impuls skłoni mnie do ponownego przyjrzenia się temu, kim byłam.
|
|
 |
|
zawsze można się zmienić, niekoniecznie na lepsze lub gorsze. zawsze można dorosnąć - po prostu dorosnąć. tylko czy można dorosnąć ,,na gorsze"?
|
|
 |
|
nie jestem prorokiem, lecz wiem, że pójdziesz bokiem. znów mijam cię pod blokiem - ty obcinasz mnie wzrokiem.
|
|
 |
|
mimo, że nie znamy to krytykujemy z chęcią. bo to, bo tamto, argumentów jest pełno.
|
|
 |
|
spójrz w moje wnętrze. mam w sobie dobro. tak jak wszyscy, czasem miłość, czasem ostre porno.
|
|
 |
|
przysłania cały twój świat kiedy wypina dupę. jej ulubiona pozycja nie na psa - a na sukę.
|
|
 |
|
rachunek sumienia dla wszystkich panów: odmówiłeś kiedykolwiek seksu?
|
|
 |
|
nieważne co powiesz. ja i tak wiem, że cię kręcę. daj mi swoją kasę, ale chuju zabierz ręce.
|
|
 |
|
brakuje mi tlenu, a sylaby czyjegoś imienia wciąż odbijają się od ścian.
|
|
 |
|
nie będę ci mydlić oczu, ani napierdalać bajek.
|
|
|
|