 |
|
Największe blizny zostają po najszczęśliwszych momentach w życiu.
|
|
 |
|
Natura tak skonstruowała człowieka, że nic mu się bardziej nie podoba niż to, co traci. Niczego bardziej nie pragnie od tego, co mu się odbiera.
|
|
 |
|
gdyby tak pominąć ten fakt, że jej oczy błyszczą na jego widok, to można powiedzieć że jej przeszło.
|
|
 |
|
Nienawidzę Cię za ten Twój spokój wewnętrzny, kiedy we mnie wszystko się łamie.
|
|
 |
|
pękłam, puściły we mnie wszystkie tamy, które słabo podtrzymywały mój stan emocjonalny. całe ciało zalała fala bólu, która nie pomijając żadnego fragmentu z perfekcją trafiła w środek serca. pierwszy raz od tych pięciu miesięcy pojawił się we mnie zalążek nienawiści do niego. zaczęłam obwiniać go o każdą łzę, o każde nacięcie, o każdą nieprzespaną noc. uświadomiłam sobie, że przestał karmić mnie szczęściem i niestety, ściągał na dół, w otchłań ciemności, której tak strasznie się boję.
|
|
 |
|
wszystko przestało się układać. nagle fragmenty układanki przestały do siebie pasować i cały mój świat zaczyna się burzyć. nie radzę sobie z jego żadnym aspektem, codziennie płaczę, palę niezliczone ilości szlugów i klnę jak głupia. najgorsze w tym wszystkim jest to, że teraz najchętniej rzuciłabym się w Twoje ramiona. choć obce i nieznane, na te chwilę wydają się odpowiednim miejscem do ukrycia. przy każdym spotkaniu walczę ze sobą by nie złapać Cię za rękę, by nie dotknąć choćby rąbka Twojej koszulki, by nie szukać Cię wzrokiem, gdy na moment znikniesz. Twoja obecność daje mi tyle radości, która na moment wyrywa mnie z tego chaosu, przestaję myśleć racjonalnie i skupiam całą uwagę właśnie na Twojej osobie. pomalutku się w tym zatracam, ale nie mam sił na walkę. chcę Cię obok, chcę zobaczyć jak to jest, gdy trzymasz mnie blisko, gdy nasze serca biją równo, jedno naprzeciw drugiego.
|
|
 |
|
Zrób dziś coś, czego nie odważyłabyś się zrobić wczoraj. [ yezoo ]
|
|
 |
|
poczekaj. nie mów, że życie masz najgorsze ze wszystkich. spójrz na ludzi, którzy są chorzy na raka i inne choroby, cieszą się z życia jak tylko mogą, mimo, że nie długo mogą umrzeć. A Ty masz wszystko, długie lata życia, i się nimi nie cieszysz, a powinnaś, bo życie jest jedno i trzeba je akceptować , takie jakie ono jest bez względu na wszystko.
|
|
 |
|
Czuję się jakbym była przywiązana do Ciebie. I zupełnie nie wiem jak mam sobie poradzić z tym uczuciem, bo dopóki byłeś przy mnie to tak doskonale prowadziłeś mnie przez życie, a teraz? Teraz Ciebie już nie ma, a ja gubię się niczym małe dziecko. Nie wiem jak mam poprowadzić swoje życie, jak patrzeć na świat bez Ciebie. Muszę chyba na nowo nauczyć się istnieć sama, bez Ciebie, bez serca. To będzie jeszcze trudniejsze, bo chociaż minęło już tyle czasu to ja i tak nie wiem jak mam sobie radzić. Nie potrafię przyzwyczaić się do tej pustki, bo och my przecież, my mieliśmy trwać razem, już na zawsze. Nie, to nie jest sprawiedliwe takie składanie obietnic i ich niedotrzymywanie. Nie można dawać nadziei, nie można rozkochiwać w sobie kogoś kogo się nie kocha. Nie miałeś prawa tego robić, a później mnie zostawiać. Nie miałeś prawa odejść i nie powiedzieć mi jak mam dalej żyć. Pomóż mi jakoś. Jesteś mi to winien. / napisana
|
|
 |
|
Czy to źle, że wyczekuję Twojego przyjścia w miejscu, w którym w danej chwili powinieneś się znajdować? Albo, że gdy już się pojawiasz, we mnie nastaje uczucie ogromnej ulgi, a kiedy Cię nie ma, wewnętrznie upadam? Czy to źle, że na siłę szukam powodów by z Tobą porozmawiać? Czy to źle, że chciałabym napisać, lecz tak strasznie się boję? Czy to źle, że liczę na cud, którym będzie pierwszy krok z Twojej strony? Czy to źle, że chciałabym byś był? Czy to źle, że chyba za bardzo Cię lubię? Czy to źle, kiedy wiem, że jesteś niedaleko i nie starasz się zrobić nic bym mogła Cię dostrzec, coś we mnie pęka na pół? Czy to źle, że chciałabym mieć Cię więcej, choć nigdy nie byłeś mój? Pytam, bo nie wiem czy jesteś moją obsesją, czy to po prostu miłość. [ yezoo ]
|
|
 |
|
A później przychodzi wieczór i już możesz spokojnie pozbyć się tego udawanego uśmiechu i nie musisz wstydzić się łez. Dobrze wiesz, że to wieczorem tęskni się najbardziej i to wieczorem wszystko mocniej boli. Tak jakby razem z ciemnością przychodziło silniejsze cierpienie. Jakby ból zaprzyjaźnił się z mrokiem. Zamykasz się w pokoju, gasisz światła, włączasz po cichu muzykę i umierasz. Czujesz się fatalnie, a rzeczywistość zupełnie traci na znaczeniu. Dusisz się, zanosisz się od łez i zadajesz sobie milion pytań, na które już nikt nie udzieli Ci odpowiedzi. I codziennie przechodzisz to samo, od nowa, a ból, on wcale nie słabnie. / napisana
|
|
|
|