 |
|
Co teraz zrobisz? Pójdę do kuchni, stanę przed nim i powiem mu jaki jest zjebany, powiem mu, że go nienawidzę, zacznę go szarpać, zacznę mu wszystko wypominać, powiem mu jak mocno mnie zranił, jak często rozjebywał mi humor, powiem mu jak go nienawidzę. Na pewno? Na pewno. No to idź. Idę. Westchnął ciężko i ruszył w stronę kuchni. Kiedy już w niej był podszedł cicho do niego. On siedział na stołku. Miał spuszczoną głowę. Spał. Zbliżył się do niego, lekko go przytulił. Po kilku sekundach szepnął mu do ucha 'kocham Cię tatusiu'.
|
|
 |
|
obiecuje że kiedyś będziemy zajebiście szczęśliwe ;*
|
|
 |
|
Będziemy ze sobą razem na wieki wieków zawsze. Zgodnie z przeznaczeniem tak zażądał Ten z góry, nie chcę tego zmienić stwórca życia powiedział właśnie tak musi. ;***
|
|
 |
|
Ej.. kusisz mnie wzrokiem ewidentnie. Ej.. wiesz, że nie przejdę obojętnie. < 3
|
|
 |
|
Zaimponowało mi to jak na mnie patrzysz. Z jaką delikatnością łapiesz mnie za rękę i to z jaką pewnością mnie obejmujesz. :*
|
|
 |
|
Więc posłuchaj mnie teraz i zaufaj moim słowom, że najpiękniejsze są chwile te spędzone z Tobą. Kocham każdy Twój gest, Kocham patrzeć jak się śmiejesz. i wiesz co? mój świat bez Ciebie nie istnieje. ;*
|
|
 |
|
Miało być tak pięknie! Miał nie pić! Miał być dla mnie wzorem! Miałem go kochać... Miało to trwać przez sto lat, sto lat...
|
|
 |
|
Szybciutko zeszedłem z góry do kuchni. Na twarzy miałem błogi uśmiech, w sercu radość, krzyczałem 'tato tato!' Tata wrócił z pracy! Tak się cieszyłem, bo już taki trzeźwy od tak długiego czasu był. Dobiegłem do kuchni. Od razu uwagę moją zwróciła woń alkoholu unosząca się w powietrzu. Spojrzałem przed siebie a on siedział na swoim legendarnym stołku i coś majaczył. Zwymiotowałem. Zaczął się na mnie drzeć. Wstał. Wyszedłem z domu. Potem pędem ruszyłem w stronę pobliskiego lasu. Gorzki smak żółci mieszał się ze słonymi łzami. Idealna mieszanka. Biegłem co sił w nogach. Po kilku minutach byłem w lesie. Tam usiadłem przy pierwszym lepszym drzewie. Zacząłem kołysać się jak chore dziecko. Kołysaniu towarzyszył mój szept w postaci dwóch słów - nienawidzę go, nienawidzę go, nienawidzę go...'.
|
|
 |
|
z rozmazanym tuszem , czerwonymi oczami , drżącymi wargami krzyczała , że życie jest piękne .
|
|
 |
|
Powiedz że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne..
|
|
 |
|
- Jak się kogoś kocha, to trzeba o niego walczyć. - Nawet, jeśli On nie kocha?
|
|
|
|