 |
|
Bądź dla mnie serią nielimitowaną. Dla innych produktem już dawno wycofanym z obiegu.
|
|
 |
|
Idealna para
Spotkał ktoś kiedyś idealną parę? Dwie bratnie dusze, których miłość nigdy nie umrze? Dwoje kochanków, których związek nigdy nie był zagrożony? Męża i żonę, którzy ufają sobie bezgranicznie? Jeśli jeszcze nie znacie idealnej pary to ja ją wam przedstawię. Stoi na szczycie tortu. Jaki jest sekret ich sukcesu - nie muszą na siebie patrzeć. (oby nigdy tak nie było)
|
|
 |
|
Żeby zestarzeć się razem trzeba się starać osobno.
|
|
 |
|
lubili mnie.. To ja bez wahania, każdego dnia krzyczałam: 'Uśmiech dla wszystkich!! Ja stawiam!' :)
A teraz?
|
|
 |
|
Skończył się czas popołudniowych spotkań, wpatrywania w toń jeziora, zaczepnych uśmiechów i pokrzepiających serce uścisków dłoni. Tylko w mojej głowie raj wciąż istnieje... Tylko? Powiedz, że to, co ma nastąpić też będzie piękne, inne, ale piękne. o prostu będziemy uczyć się życia w innej scenerii. Sceneria inna, głowni bohaterowie tacy sami. Pocałuj, przytul i obiecaj. Nawet nie wiesz jak bardzo tego potrzebuję. A wiesz, że jak obiecasz to ja uwierzę. Od początku Ci wierzę...
|
|
 |
|
Gdy na płocie napisane: DUPA, to nie powód by klepać. Gdy mówi Kocham Cie, to nie powód by bezgranicznie zaufać. ??????
|
|
 |
|
Znów była piękna. Jej oczy nabrały blasku, uśmiech niezaprzeczalnie był prawdziwy. Jej znajomi mówili: promieniejesz! To prawda. Entuzjastycznie opowiadała o nowej iskrze życiowej, którą schowała najpierw w zakamarkach umysłu, a teraz w sercu. Mówiła: cudownie jest!, smucąc się, że żadnymi słowami nie opisze wystroju Nieba, w którym zamieszkali...
|
|
 |
|
Siema. Daj kawałek siebie. Daj do kieszeni, daj zjeść, daj dotknąć, daj zapamiętać, poczuć. Nie zgubię. Zawieszę na złotym łańcuszku, na szyi. I tylko czasem zdejmę. Ale jeszcze nie wiem kiedy.
|
|
 |
|
Wykrzycz. Napisz. Powiedz. Szepnij. Wyśpiewaj. Albo nie. I tak wiem. Widzę to w Twoich oczach.
|
|
 |
|
I przyszła! Raczej nieśmiało, bo bez zapowiedzi. Nie pytała czy może wejść. Lekko uchyliła drzwi i cichutko, nie stukając obcasami podbiegła do mnie i cicho wyszeptała: 'od teraz mieszkamy razem'. Uśmiechnęłam się i nie dowierzając, że to ona, odpowiedziałam: 'rozgość się'. Tyle czasu jej nie widziałam, tyle czasu nie bło jej w moim zyciu. Czasami słyszałąm o niej od znajomych: że ma się dobrze, że znó kogoś oszukała. Ale każdy mówił, że jej wybacza i zawsze czekał z otwartymi ramionami. Ale to ona ciągle nie miałą czasu by wpadać, zawsze spóźniona, albo nie w porę. Kilka razy myślałam, że spotkałam ją tą, czy w innej części Polski, ale kiedy przyjrzałąm się bliżej, stwierdzałąm, że pomyliłam ją z kimś innym. Uśmiechnęłąm się szeroko i krzyknęłam tak, aby wszyscy słyszeli: Miłość, nareszcie!
|
|
|
|