 |
|
Miłość, fak ju, znowu mnie oszukałaś!!!!!
|
|
 |
|
Nie o to walczyłam, nie o tym marzyłam i nie tak miało być.
|
|
 |
|
Zamykam oczy. Rzeczywistość znika. Wspomnienia uderzają ze zdwojoną siłą.
|
|
 |
|
Człowieku: potrzebuję CIĘ!!!
|
|
 |
|
I znowu kwitnie we mnie MiłośĆ. Chwilę jej nie było ale już, już jest. Voila! C'est moi! Znów ta niedobra, ta która niszczy zamiast budować. Ta, która przygnębia, zamiast uskrzydlać. Ta która nie poszerza horyzontó możliwości, a je drastycznie zawęża. Ta, bez nadziei na istnienie. Czasami zasypia we mnie, udając, że już na dobre mnie opuściła. Ale nie nie nie. P o kilku dniach wraca z podwójną siłą, by znów niszczyć spokojne wnętrze mego umysłu i ducha. To miłość na któa wpływa tylko jedna tak bardzo zależna ode mnie osoba- to ja. Tak, to miłość do miejsca, w kórym nigdy mnie nie edzię, w którym istnieje przepis na moje szczęście, miejsce Ukochane a zarazem znienawidzone za jego niedostępność....
|
|
 |
|
Tonę w morzu wspomnień. Nie potrafię znaleźć kawałka lądu wytchnienia, który pozwoliłby mi bezpiecznie spoglądać na spokojną toń kształtnych obrazów przeszłości.
Wokół mnie, a raczej we wnętrzu szaleje burza, której pioruny przeszywają serce i oślepiają swą wyrazistością przesłania: to minęło. A powierzchowność odrywa rolę mima- statecznego [bo tego wymagają okoliczności] i o kamiennej twarzy [bo tak wypada]. Tylko od czasu do czasu, gdy nikt nie widzi ze szklanego oka wytoczy się nieleniwa łza zawierająca w swym kulistym wnętrzu streszczenie Tamtych dni. Szalone i opętane wolnością ziarenka piasku sypią się do oczu. Są mym alibi, udaję, że to dzięki nim nie potrafię bezpiecznie i długo wpatrywać się w horyzont przyszłości. Czy to od kwarcowego pyłu jest ona tak szara?
Brak mi błękitnego nieba nad głową- dziś, jutro, za tydzień. Nie potrafię już wyjąć z kieszeni kawałka optymizmu i pogody ducha, które w mojej obecności, bez wahania wyszeptałyby: uwierz, że będzie dobrze...
|
|
 |
|
Każdy z nas ma chociaż jedną osobę, której chciałby coś powiedzieć, ale boi się konsekwencji.
|
|
 |
|
a moim marzeniem jest być nieprzytomnie szczęśliwa. [moje]
|
|
 |
|
nie kocha się ciałem lecz duszą. [moje]
|
|
 |
|
kiedyś cię szanowałam a teraz jedynie mogę chamsko napluć ci w twarz. [moje]
|
|
 |
|
chcę cię mieć na parę minut, parę sekund . [moje]
|
|
|
|