 |
|
Przyjdź, przytul, pokochaj.. - na tym kończy się lista moich marzeń.
|
|
 |
|
Stojąc na rozdrożu mówię cicho pacież. Ty mów co chcesz, ja cię więcej nie zobaczę.
|
|
 |
|
`Ty rozbita na krople, aleją smutku płyń..
|
|
 |
|
tak jak inni miała nadziej że kiedyś wszytko poukłada się.
|
|
 |
|
kurwa mać, wyobraź sobie jak się czuję. odkąd skończyły się święta, nie kończy się kolenda.
|
|
 |
|
cząstka Ciebie pozostanie we mnie na zawsze.
|
|
 |
|
' chce żebyś był obok i żebym mógła to poczuć własnie teraz, kiedy potrzebuje Ciebie w dzien i w nocy.
|
|
 |
|
Kocham patrzeć jak śpisz, kocham jak mnie widzisz. Kocham milczeć jak mówisz, wtedy wszystko rozumiem. Kocham tak naprawde wszystko w sumie..
|
|
 |
|
Ciężko nam pomóc, bo ciężko nam zadbać
O własne sprawy, których ilość nas przerasta
Powiedz, to nawyk, by żyć chwilą tu w tych miastach
Czy warto marzyć, jak nasz żywioł znów to walka
|
|
 |
|
Pociąga mnie jak nikt nigdy dotąd.
|
|
 |
|
Lubię Twoje oczy, kocham Twoje usta, uwielbiam Twój uśmiech..
Lubię, kocham, uwielbiam Cię całego.
|
|
 |
|
'drętwo leżała na ulicy z coraz płytszym oddechem.
było za ciemno, aby ktokolwiek mógł ją zauważyć.
za późno, aby ktokolwiek tamtędy przechodził.
ostatkami sił przyłożyła swoją dłoń do ucha.
nasłuchując swojego ustającego tętna,
zagryzała wargi z przeszywającego ją bólu.
boso z rozmazanym makijażem i splątanymi włosami,
leżała na chodniku ulicy w kałuży krwi.
deszcz zaczął padać jak opętany, straciła przytomność.
następnego dnia tuż o świcie znaleziono jej ciało.
obok niej leżał pistolet umazany krwią.
w jednej z dłoni trzymała kartkę papieru.
przechodzień przystanął i podniósł świstek ówcześnie
dzwoniąc na policje. było na nim napisane,
małymi niezgrabnymi literkami ; 'sprawca - miłość.''
|
|
|
|