 |
|
od kilku godzin siedzę bezczynnie, jedynie patrząc martwym wzrokiem na stertę książek i materiałów na jutrzejszy sprawdzian. ze wszystkich sił staram się skupić chociażby jedną myśl na jakimś zadaniu, ale wszystkie kręcą się wokół niego. po raz pierwszy będziemy musieli być obok siebie. boję się. boję się mojej reakcji. już teraz siedzę całkowicie rozbita, nie mogąc uspokoić płaczu. chciałabym się napić, upić, zajebać, kupić porcję, całkowicie stracić nad sobą panowanie, skończyć się, zniszczyć, pociąć. zrobiłabym cokolwiek aby przez chwilę tego nie czuć.
|
|
 |
|
pewnie teraz sie cieszysz, bo w końcu już nie gadamy
|
|
 |
|
może być dobrze, możemy rozmawiać, spotykać sie, ale nigdy już nie bedzie tej wiezi , nigdy wiecej ci nie zaufam
|
|
 |
|
byłam blisko, zjebałaś wszystko
|
|
 |
|
łzy same płyną mi z oczu, przeciez nikt nie obiecywał że bedzie zajebiscie
|
|
 |
|
niby kiedyś było dobrze, niby kiedyś myslałam, że dobrze wybieram ludzi, niby kiedyś myslałam, że nigdy nie zawiedziesz, całkiem nie dawno było mi cholernie głupio, że ciebie troszeczke olałam, a teraz.. teraz jest mi głupio, że sie co do ciebie tak pomyliłam
|
|
 |
|
nie znikajcie, już więcej strat nie jestem w stanie ponieść. tu jest mój dom, tu są moje wspomnienia, a w Twoich dłoniach spoczywa moje serce. i co mam poradzić na to, że wylewam dzisiejszej nocy łzy i pragnę Cię tak po prostu, tak, jak kiedyś? za co, czym ja sobie zasłużyłam. nie umiem podjąć żadnej racjonalnej decyzji, kręci mi się w głowie, nie umiem zasnąć. boże, ile jeszcze? muszę dotknąć, muszę. biedne serduszko, cóż może Ci w tej chwili pomóc? na pewno nie zasmażane pierogi, nie koncert bonsona, nie cztery pary nowych spodni, nie malinowa kawa. / pruderia
|
|
 |
|
czuje , że czas nie zagoi akurat tej rany
|
|
 |
|
gdy leze w łóżku, przytulam sie do poduszki. z oczu płyną mi łzy,których nie potrafie w żaden sposób zatrzymac. uswiadamiam sobie ze gorzej jeszcze nie było. że najbliższa tobie osoba zrujnowała ci całe dotychczasowe życie. że nic już nie bedzie takie jak chce . nigdy nie bedzie jego. nigdy nie bedzie nas
|
|
 |
|
czuję się żałośnie, czekając na wiadomość od Ciebie. po tym wszystkim co mi zrobiłeś. jestem gotowa Ci wybaczyć, pomimo tego, że jeszcze nie przeszło Ci przez myśl, żeby mnie przeprosić.
|
|
 |
|
Czekaliśmy na siebie, jak się okazało, przez całe życie, mamy tak samo popierdolone w głowach, jesteśmy tak samo destrukcyjni, cyniczni i aroganccy, nie traktujemy życia całkiem serio i w zasadzie to nasz związek sprowadza się do stopniowego wyniszczania i wypalania się. Małe, zadymione pokoje, standardowe pytanie o to, co dzisiaj pijemy, laptop, och kochanie, nie wiem, niezbyt znam się na filmach, muzyka, rozmowy o wszystkim, identyczne poczucie humoru, dogryzanie sobie, ale wiesz, ale to z miłości, seks, tak kochanie, lubię być na górze, dużo dobrego seksu, leniwe poranki, dużo miłości o której żadne z nas prawie nigdy, nic a nic nie mówi, rum o 10 rano, piwo o 8, ręka na plecach, bawienie się włosami, śniadania do łóżka, kawa i przeglądanie neta, jeżdżenie po koncertach, leżenie na chodnikach, pocałunki, śmianie się z ludzi, jego ciepłe dłonie, jego przepalony głos, jego wszystko i on, który jest wszystkim tym czego szukałam, a przynajmniej, przynajmniej chciałabym, żeby tak było.
|
|
 |
|
-KochamCięKochamCię.. - Po chuj mi to mówisz? - No bo kocham Cię , nie mogę normalnie funkcjonować, zaciął mi się system :C .
|
|
|
|