 |
|
boję się tego wieczoru. boję się co może ze sobą przynieść. kolejny raz będę blisko niego, kolejny raz jego widok, sama obecność zniszczą resztki dobrego samopoczucia. nie wiem jak sobie radzić, jak bronić się przed jego osobą. teraz mogę obiecać sobie wiele. mogę dać słowo, że nie będę przez niego płakać, mogę przyrzec, że jego słowa i sztuczki nie zrobią na mnie wrażenia. ale po co to? przecież za te kilka godzin, obietnice teraz złożone, nie będą miały żadnego pokrycia. wszystkie przestana się liczyć, bo nie należę do silnych i stanowczych osób.
|
|
 |
|
Było co było, przecież się kurwa nie zabiję, nie potne i nie załamie. Było co było, przestał mnie kochać, ups./esperer
|
|
 |
|
Wiesz czym kiedyś było dla mnie życie? To była masa uczuć, połączona z ludzką miłością, przyjaźnią, szacunkiem i zaufaniem. To były pewne wartości, które często dostawałam od wielu osób. Sprawiały, że mogłam poczuć, że żyję. Nie musiałam się wtedy przejmować niczym. Problemy i kłopoty nie miały dla mnie wtedy żadnego znaczenia. Świat, ludzie, to co się wokół działo? Było czymś prostym, czymś co się dało łatwo rozgryźć. Zawsze mogłam wtedy stosować na innych swoje sztuczki, przekonywać każdego do swojej racji i dzięki temu czułam się bezpiecznie. Ludzie nie widzieli we mnie czegoś złego, co mnie od nich oddalało, a wręcz przeciwnie. Każdy dostrzegał moją wartość, wiedział co znaczy dla mnie poświęcenie względem drugiej osoby. Nikt nie chciał mnie wtedy zniszczyć, a dziś? Wiele rzeczy się zmieniło, wiele osób odeszło. Zmieniłam się ja... Zmienił się mój charakter i pogląd na świat. Nie ma już tamtego życia. Nie ma przeszłości, odeszła razem z moim natchnieniem.
|
|
 |
|
Kiedy Ty się bawisz, żyjesz na całego i wlewasz w siebie kolejny kieliszek wódki, a jakaś panienka wpycha Ci się na kolana, ja tak jakby umieram z tęsknoty za Tobą, bo boli, boli kurwa Twoja nieobecność./esperer
|
|
 |
|
Duma nie pozwoli nam tego naprawić. Sami z tego rezygnujemy./esperer
|
|
 |
|
Po co tracić czas? Odpuśćmy teraz, popierdolmy tą znajomość w tej sekundzie./esperer
|
|
 |
|
Nie jestem idealna i nigdy nie będę. Sam doskonale o tym wiesz, ale też możesz mieć świadomość, że nie należę do tej grupy dziewczyn, która chce tylko jednego. Nie jestem tą szmatą, która lata za każdym facetem by poczuć pewne dowartościowanie siebie i własnego ciała. Nie obchodzą mnie szybkie randki podczas, których może zdarzyć się niespodzianka, która uziemi człowieka na całe życie.Nie należę również do tych pustych, wytapetowanych dziewczyn, które poza masą kosmetyków, nie posiadają nic więcej w głowie. Ja wolę być sobą. Wolę być zwykłą dziewczyną, która ma pewien charakter, który ujawnia tylko dla wybranych. Wolę chodzić z delikatnym makijażem i nie zamartwiać się, czy za chwilę nie będę musiała lecieć do drogerii bo skończy mi się pokład bądź puder. Mnie to nie kręci. Wolę mieć swój własny styl, którego mi nikt nie odbierze. Wolę być sobą, bo znam swoją wartość i w przeciwieństwie do innych wiem, jak mogę cenić siebie, swoje ciało oraz życie.
|
|
 |
|
daj mi sie sobą zachłysnąć, przesiąknąć każdą chwilą do cna możliwości. pogryź moje usta, niech te małe ranki goją sie przez kolejne dni, kiedy ciebie już tu nie będzie. wbij w plecy paznokcie i zostawiaj czerwone krechy, ściskaj moje nadgarstki tak mocno, by powstały fioletowe ślady. żarzącym sie papierosem wypal mi swoje imię, pogryź, rozbij nad moim ciałem szklaną butelkę i przejeżdżając dłonią po moim brzuchu wbij ostre końcówki. chcesz to zerwij ze mnie skórę, pobij, wylej kwas, chce żeby bolało, żebym pamiętała, chce jakiś namacalny ślad po tobie, gdy po raz ostatni zatrzaśniesz drzwi i znikniesz. [ slaglove - KOCHAM ♥ ]
|
|
 |
|
Nie szukaj mnie, to nie ma sensu. Nie odnajdziesz mnie, a tym bardziej nie dotrzesz do wnętrza mojego serca. Wiele miesięcy temu powstała tam blokada, do której nikt nie zna szyfru. Ja też nie podam kodu, który pozwoliłby ułatwić wślizgnięcie się do mojego serca. Nie chcę przechodzić po raz kolejny przez ból i cierpienie, na które przez całe życie jestem skazana. Zanim cokolwiek powiesz do mnie o uczuciach, że chcesz, aby coś między nami było musisz mi pokazać, że mogę Ci ufać. Musisz mi udowodnić, że Twoje dłonie to dobre miejsce, w których może zostać złożone moje serce. Muszę wiedzieć wcześniej, że jesteś dobrym kandydatem, aby za jakiś czas nie odczuć rozczarowania, bo wiem, jak wiele to może mnie później kosztować łez i nerwów. A nie o to chodzi, aby całe życie iść pod górkę. Tak, jak każdy zasługuję na szczęście. A ja chcę wiedzieć, że potrafisz kochać do tego stopnia, że nie odejdziesz dopóki śmierć Cię nie zabierze.
|
|
 |
|
wiedziałam, ze jest gdzieś w pobliżu. czułam jego obecność, słyszałam znajomy śmiech i charakterystyczną barwę głosu. nie musiałam nawet widzieć jego twarzy, po prostu moje serce wyłapywało każdy jego ruch. z zaciśniętymi szczękami starałam się skupić na rozmowie ze znajomymi, starałam się zająć czymś myśli, które non stop uciekały w kierunku jego osoby. ignorowałam, unikałam, udawałam. jednak wystarczył tylko moment, jeden jego ruch, jeden niby przelotny dotyk, a wszystko we mnie runęło. nie mogłam tam dłużej zostać, po prostu wstałam i wyszłam. na spacer, na przechadzkę, która miała otrzeźwić myśli, oczyścić umysł z jego osoby. skąd mogłam przypuszczać, że przyniesie tyle złego? że pogorszy sytuację?
|
|
 |
|
czuję się bezsilna, bezradna na jej ból i cierpienie. widzę jak cierpi, jak to wszystko ją przytłacza, wysysa całą radość, która kiedyś emanowała z niej na każdym kroku. widzę przygaszone oczy i wymuszony śmiech. widzę wychudzone ciało i bladość skóry. widzę zmęczenie i cienie pod oczami, które są oznaką bezsenności. widzę to wszystko i nie mogę nic zrobić. nie mogę pomóc, nie mogę choć w minimalnym stopniu zabrać jej bólu, który ciąży na barkach. wszystko spoczywa w jej rękach, wszystko zależy od jej jednej decyzji. i wiesz, jestem pewna, że podejmie tę właściwą, tę która poprowadzi ją wprost do bram szczęścia. jest w końcu mądrą dziewczynką, moją dziewczynką, a ja nie pozwolę na to, by zbłądziła, by straciła z oczu właściwy kierunek.
|
|
 |
|
wesołe, zielone oczy. długie blond włosy. promienny uśmiech i kruche ciało. ta oto dziewczyna, w jedną sekundę, w jedną minutę, potrafi wyciągnąć mnie z najgłębszego smutku i wznieść wysoko, w objęcia radości. to ona zawsze służy pomocną ręką, gotowa podnieść przy każdym upadku. to ona daje niezliczone pokłady szczęścia, powody do uśmiechu. to ona biegnie za mną, gdy pijana po raz kolejny urządzam sobie spacery. to ona ociera łzy, gdy niezliczony raz z rzędu moje serce pęka z winy tego skurwiela. to ona klnie ze mną na świat, który tak strasznie gniecie biorąc przy okazji głębokiego bucha w płuca. to ona krzyczy, gdy zachowuję się irracjonalnie i doprowadza do pionu, gdy zamroczona nie myślę racjonalnie. to ona, jedna z nielicznych, zdobyła moje stuprocentowe zaufanie i tę pewność, że skoczę za nią w ogień, bez względu na wszystko. jest moją kruszynką i zawsze nią będzie.
|
|
|
|