 |
|
nie wiem ile jeszcze czasu, będę w stanie kochać za nas dwoje, bo skarbie, to naprawdę trudne, gdy każdego dnia wbijasz mi tysiące noży w ledwo bijące już serce. nie uważasz, że to chore? jesteś powodem, przez który przyspiesza pompując miłość i równocześnie też powodem, przez które krwawi co noc. nie daję pomału rady, tracę siły, nadzieje, determinacje, by walczyć o ten związek, by walczyć o Ciebie. daj mi jakiś znak, że Tobie też zależy, daj mi motywacje, bo czuję, że to wszystko prowadzi nas ku zagładzie.
|
|
 |
|
jest mi zimno. całe ciało co chwila wzdryga się pod wpływem przypływu kolejnych dreszczy. czuję jak chłód przenika ciało, jak sprawnie odnajduje drogę do serca, które jeszcze niedawno, biło mocno, rozpalone miłością do niego. czuję jak łzy spływają policzkami, następnie szyją i kończą swą drogę gdzieś na klatce piersiowej. obraz się zamazuje, a zimno coraz sprawniej zamraża serce. co się stało? co znowu zrobiłam źle? dlaczego taki jest? dlaczego znowu jakiś cień pada na nasz związek? oddala się ode mnie, jest tak przeraźliwie daleko. nie mogę go dotknąć, nie mogę poczuć, ze jest mój, całkowicie. wymyka się z moich dłoni, niczym porcelanowa figurka. nie wiem już co mam robić, jak dotrzeć do jego wnętrza. gdzie szukać klucza, który otworzy drzwi do środka jego duszy? ponownie moje ciało przebiega dreszcz, chłód otulił całe serce. znowu jestem gdzieś na dnie, znowu nie mogę liczyć na jego wsparcie.
|
|
 |
|
Świat podobno jest taki wielki,a ja mój mogę objąć ramionami..
|
|
 |
|
W końcu wrócił.Wrócił. On. Takiego, jakiego poznałam. Wrócił głuptas, którego pokochałam.
|
|
 |
|
Człowiek tęskni za tym, czego nie ma, gubi to, czego szukał i szuka to, co zgubił.
|
|
 |
|
"Miłość jest zawsze cierpliwa i uprzejma , Nigdy zazdrosna ... Miłość nigdy się nie chełpi i nie jest zarozumiała ... Ani niegrzeczna , ani nie samolubna Ona się nie obraża i nie jest pełna urazy ... Miłość nie czerpie przyjemności z grzechów innych ludzi , ale rozkoszuje się prawdą ...Jest zawsze gotowa na wybaczenie , zaufanie , nadzieje i na przetrwanie cokolwiek się stanie ... " [ Szkoła uczuć ]
|
|
 |
|
Ostatnio nic ciekawego nie dzieje się w moim życiu. Odczuwam spokój i harmonię, za którą przez trzy lata tęskniłam. Uczę się od nowa poznawać ludzi i dażyć ich zaufaniem. Dziwie się sama sobie, że potrafię jeszcze rozmawiać tak szczerze z ludźmi. Dostrzegam również zmiany, które w ostatnich tygodniach zaszły w moim życiu i powoli zaczynam się cieszyć tym co mam. Jednak czuję, że to co jest nie, jest dla mnie wystarczające, ponieważ brakuje mi tego czegoś, kogoś. Czuję, że moje obecne życie oparte jest o rutynę, od której nie uciekam. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że czuję się teraz wolna, niezależna od nikogo. Im dłużej w to brnę odczuwam większy niedosyt i brak ludzi, których nazywałam przyjaciółmi. Brakuje mi też prawdziwej miłości i chłopaka, który byłby moim wsparciem w teraźniejszości i przyszłości. Może mam zbyt wysokie wymagania i dlatego nie mogę mieć tego wszystkiego razem?
|
|
 |
|
Zapewne powiesz, że jestem bardzo samolubna, ale chcę mieć Ciebie przy sobie. Chcę, abyś był moim wsparciem i opiekunem w tych jakże trudnych chwilach. Chcę, abyś pełnił całodobową funkcję mojego przyjaciela, do którego mogę się odezwać nawet w środku nocy, a który nie będzie na mnie krzyczał tylko od razu bez zawahania postanowi się mną zaopiekować, i który znajdzie się tuż obok mnie. Chcę, abyś dawał mi szczęście, które już od dawna omija mnie szerokim łukiem. Chcę, abyś był przy mnie, kiedy nie tylko będą jakieś poważne problemy, lecz nawet gdy życie będzie wieczną monotonnością czy powtarzającą się rutyną. Chcę, abyś był tuż obok, kiedy będę popełniać nowe błędy, kiedy będę popełniać ciężkie grzechy. Chcę byś był człowiekiem, któremu zawsze mogę powiedzieć co czuję. Chcę, abyś był kimś komu mogę codziennie wyznawać miłość. Chcę, abyś był człowiekiem, w którym znajdę bezpieczne ramiona, zaufanie, przyjaźń. Chcę, abyś stał się ideałem mojego wymarzonego faceta Czy tak wiele wymagam?
|
|
 |
|
boimy się zmian, bo nie wiemy co ze sobą przyniosą, bo nie mamy pewności, czy nie namieszają jeszcze bardziej. strach paraliżuje nas tak bardzo, że wolimy tkwić w tym bagnie, nie podejmować żadnych prób walki, w obawie, że ugrzęźniemy bardziej. sprawa wygląda poważnie, okej. każdy najmniejszy ruch, nieostrożny i gwałtowny, może sprawić, że polegniemy. tylko hej, popatrz. warto zaryzykować, warto spróbować. wystarczy złapać się promyczka nadziei, trzymać go mocno i małymi kroczkami ruszać naprzód. przestań się bać, przestań analizować. świat należy do odważnych, czas na Ciebie.
|
|
 |
|
kochałbyś mnie taką? w dresie, bez krzty makijażu, z nieładem na głowie? kochałbyś, widząc prawdziwą mnie? tę dziewczynę, która zdjęła maskę, która przestała grać? kochałbyś, gdyby każdy sekret i każda tajemnica ujrzała światło dzienne? gdybym pokazała Ci swoje poniszczone serce? kochałbyś, nawet wtedy, gdy zapłakana opowiadałabym o rodzinie? o ojcu alkoholiku? kochałbyś mnie? dziewczynę z bliznami, ranami i zadrapaniami? kochałbyś?
|
|
 |
|
nie chcę wracać do dni, w których jedynym moim celem, było zmobilizowanie się by wstać z łóżka. nie chcę ponownie czuć się jak wrak człowieka. nie chcę, patrząc w swoje odbicie, widzieć obcą osobę, nie poznawać dawnej siebie. nie chcę, by myśli samobójcze znowu wkradły się do mojej głowy, by znowu odbierały sens życia. nie chcę, bo dobrze pamiętam jak się wtedy czułam, co działo się w środku mnie. nic nie miało sensu, każdy ruch i każdy oddech wydawał się stratą czasu. każda czynność zostawała wykonana by mieć święty spokój, by mama w końcu się odczepiła. nie miałam apetytu, żyłam jedynie miłością do człowieka, który na nią nie zasługiwał. olałam szkołę, znajomych, dom. żyłam jego życiem, chciałam każdą chwilę spędzić w tym toksycznym świecie. cudem wyleczyłam się z tej popapranej znajomości, otworzyłam oczy i dostrzegłam prawdę. dlatego nie chcę powtórki, nie chcę umierać każdej nocy.
|
|
|
|