 |
|
Tak bardzo chciałabym odejść.
|
|
 |
|
Już sama nie wiem czy cię znam.
|
|
 |
|
Oczywiście, że cię kocham. To nigdy się nie zmieni.
|
|
 |
|
Dlaczego odszedłeś? Nadal cię kocham, wiesz? Próbowałam zacząć żyć od nowa, ale teraz myślę, że nie warto żyć w świecie, w którym nie ma ciebie.
|
|
 |
|
Za bardzo cię kocham, by móc o tobie zapomnieć..
|
|
 |
|
Muszę stąd odejść. Wszystko przypomina mi ciebie.
|
|
 |
|
"Najgorszym dniem mojego życia był moment, kiedy nagle się okazało, że jestem bezsilny... Że znajduję się w takiej sytuacji, że wszystko co sobie zakładałem, wszystko co planowałem jest dla mnie nie do przeprowadzenia, nieosiągalne. To był najgorszy dzień mojego życia wtedy, kiedy zaczęły się moje kłopoty. Nagle z dnia na dzień, wszystko w co wierzyłem, jakaś moja hierarchia wartości zawaliła się i okazało się, że nie mam w co wierzyć, nie mam do czego dążyć...".
|
|
 |
|
“Dziura w moim sercu ma twój kształt i nikt inny do niej nie pasuje".
|
|
 |
|
Nie byłam w stanie zapomnieć.
|
|
 |
|
Powiedz jak zapomnieć. Powiedz, a spróbuję.
|
|
 |
|
na następny dzień zwyczajnie wstaniesz, jak gdyby nigdy nic. i będziesz zapominać. równie łatwo jak o chodzeniu czy oddychaniu. i pójdziesz do kuchni. wyciągniesz z szafki filiżankę, z której jeszcze wczoraj pił u Ciebie herbatę. i zrobisz sobie kawę. tą, jego ulubioną od której zaczynaliście każdy z poranków. filiżankę postaw na blacie, na którym jeszcze wczorajszego wieczoru się kochaliście. a później siądź przy stole i krojąc bułkę zastanawiaj się czy noża nie przeznaczyć do innych celów. miłego zapominania.
|
|
 |
|
[cz.1]przebudziwszy się jakiś czas temu, nie mogąc na nowo usnąć, przewracała się z boku na bok. obróciwszy się do do niego, opuszkami swoich palców przejechała po jego spierzchniętych ustach. obudził się. jeżdżąc po pościeli ręką, chcąc ją przytulić zauważył że leży w łóżku osamotniony. podniósł się, ujrzawszy ją siedzącą po turecku na podłodze. ten codzienny widok nie zdziwiłby go, gdyby nie fakt, że na palcu wskazującym trzymała pistolet, kręcąc nim jak zazwyczaj swoimi kruczo czarnymi włosami. odskoczył, opierając się o ścianę. przykrywszy kołdrą swoje nagie ciało, przerażony jak nigdy dotąd spytał co wyprawia. - widzisz kochanie... wydaje mi się, że w naszym związku, a raczej byłym związku brak urozmaiceń. dobrze bawiłeś się ostaniej nocy? - co to ma do rzeczy, co ty do cholery wyprawiasz? - próbował krzyknąć, jednak wydukał to z siebie drżącym głosem. - ja też się dobrze bawiłam ostatnimi nocami zalewając poduszki łzami jak tsunami ubogie kraje.
|
|
|
|