głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika teronynta

Łatwiej po prostu odejść nie? Prościej odpuścić  machnąć ręką  rzucić przez zęby  że to koniec. To zabawne  że prędzej wyrwiemy sami sobie serce niż pozwolimy na to  aby należało do kogoś innego. Boimy się miłości tak bardzo  że wolimy nie czuć nic. Tak jest łatwiej i bezpieczniej. Każdy ma limit jakiegoś cierpienia  mój został wyczerpany. esperer

esperer dodano: 13 września 2013

Łatwiej po prostu odejść,nie? Prościej odpuścić, machnąć ręką, rzucić przez zęby, że to koniec. To zabawne, że prędzej wyrwiemy sami sobie serce niż pozwolimy na to, aby należało do kogoś innego. Boimy się miłości tak bardzo, że wolimy nie czuć nic. Tak jest łatwiej i bezpieczniej. Każdy ma limit jakiegoś cierpienia, mój został wyczerpany./esperer

cisza wypełnia każdy kąt mojego pokoju. mój zbłąkany wzrok uparcie wbity w ziemię i Twoje ciało stanowczo za bardzo oddalone od mojego. siedzimy tak zwyczajnie nie wiedząc co jest grane  nie wiedząc dokąd zmierzamy. unoszę się gwałtownie i podchodzę do okna. czuję Twój wzrok na sobie  czuję jak obserwujesz każdy mój ruch. odgarniam włosy zasłaniające twarz ukradkiem ocierając spływającą łzę. słyszę jak wstajesz i czuję jak obejmujesz moje ciało  tak delikatnie i tak czule  jakbym miała się rozpłynąć pod wpływem Twojego dotyku. obracasz mnie twarzą do siebie i wpatrzony w moją osobę nie wypowiadasz choćby jednego słowa. nie musisz  Twoje oczy wszystko zdradzają. wtulam się w Twoje ramiona i obejmuje je tak mocno  byś nie mógł mi uciec. nadal milczymy  ale już wiemy  że wszystko wróciło do normy  że nasze serca ponownie się odnalazły  że nadal jesteś mój.

cynamoon dodano: 13 września 2013

cisza wypełnia każdy kąt mojego pokoju. mój zbłąkany wzrok uparcie wbity w ziemię i Twoje ciało stanowczo za bardzo oddalone od mojego. siedzimy tak zwyczajnie nie wiedząc co jest grane, nie wiedząc dokąd zmierzamy. unoszę się gwałtownie i podchodzę do okna. czuję Twój wzrok na sobie, czuję jak obserwujesz każdy mój ruch. odgarniam włosy zasłaniające twarz ukradkiem ocierając spływającą łzę. słyszę jak wstajesz i czuję jak obejmujesz moje ciało, tak delikatnie i tak czule, jakbym miała się rozpłynąć pod wpływem Twojego dotyku. obracasz mnie twarzą do siebie i wpatrzony w moją osobę nie wypowiadasz choćby jednego słowa. nie musisz, Twoje oczy wszystko zdradzają. wtulam się w Twoje ramiona i obejmuje je tak mocno, byś nie mógł mi uciec. nadal milczymy, ale już wiemy, że wszystko wróciło do normy, że nasze serca ponownie się odnalazły, że nadal jesteś mój.

pamiętasz jeszcze jak wyglądam? pamiętasz barwę moich oczu czy zabawny pieprzyk schowany na płatku ucha? pamiętasz ile łyżeczek cukru ląduje w mojej kawie i jak bardzo uwielbiam ciasteczka oreo? pamiętasz mnie  bo z dnia na dzień coraz częściej myślę  że zwyczajnie zapomniałeś. pochłonięty wirem pracy zupełnie mnie zostawiłeś  odsunąłeś na boczny tor  a przecież tak wiele razy mówiłam Ci  że boję się samotności. kumple pytają kiedy ostatni raz się widzieliśmy  ich twarze widuję częściej niż Twoją. nie sądzisz  że to dziwne? brakuję mi Twojej obecności  Twojego ciepłego oddechu na mojej szyi  Twoich czułych pocałunków i silnych ramion. brakuję mi Ciebie  zaczynam świrować  zaczynam robić wszystko byleby tylko wypełnić pustkę  którą zostawiłeś. wróć do mnie  jestem tutaj  czekam. choć przez chwilę zainteresuj się moim losem.

cynamoon dodano: 13 września 2013

pamiętasz jeszcze jak wyglądam? pamiętasz barwę moich oczu czy zabawny pieprzyk schowany na płatku ucha? pamiętasz ile łyżeczek cukru ląduje w mojej kawie i jak bardzo uwielbiam ciasteczka oreo? pamiętasz mnie, bo z dnia na dzień coraz częściej myślę, że zwyczajnie zapomniałeś. pochłonięty wirem pracy zupełnie mnie zostawiłeś, odsunąłeś na boczny tor, a przecież tak wiele razy mówiłam Ci, że boję się samotności. kumple pytają kiedy ostatni raz się widzieliśmy, ich twarze widuję częściej niż Twoją. nie sądzisz, że to dziwne? brakuję mi Twojej obecności, Twojego ciepłego oddechu na mojej szyi, Twoich czułych pocałunków i silnych ramion. brakuję mi Ciebie, zaczynam świrować, zaczynam robić wszystko byleby tylko wypełnić pustkę, którą zostawiłeś. wróć do mnie, jestem tutaj, czekam. choć przez chwilę zainteresuj się moim losem.

Wiesz co jest naszym problemem? Ty nie jesteś szczęśliwy z nią  ja nie jestem z nim. Wracamy myślami do tych wspólnych chwil  ale nikt nie powie tego głośno. Bawimy się w swoich teatrzykach  czasami nawet wierzymy  że może się udać  ale potem  puch  wracamy na start. Wiesz co nas dzieli? My sami. esperer

esperer dodano: 13 września 2013

Wiesz co jest naszym problemem? Ty nie jesteś szczęśliwy z nią, ja nie jestem z nim. Wracamy myślami do tych wspólnych chwil, ale nikt nie powie tego głośno. Bawimy się w swoich teatrzykach, czasami nawet wierzymy, że może się udać, ale potem, puch, wracamy na start. Wiesz co nas dzieli? My sami./esperer

Pełno mam tych myśli w głowie  a wszystko poplątane tak bardzo  że nie da wyciągnąć się z tego żadnej całości  w ogóle pełno tego bałaganu wszędzie  setki obrazów  dziesiątki twarzy  ciepło różnych ciał  dotyk dziwnych dłoni  och przysięgam jeśli jeszcze raz ktoś mnie poklepie po plecach  z jakimś mądrym zdaniem na ustach  to nie ręczę za siebie  bo no ileż można  za dużo ludzi  wszystkiego.  Nie mogę przestać pić  codziennie obiecuje sobie  że to na tyle  że dziś przerwa  ale nie  nigdy nie. Jezu  jak patrzę w Twoje oczy  to za każdym razem mam ochotę błagać Cię  żeby przypadkiem nigdy nie przyszło Ci do głowy  żeby odejść  ale nie  są jeszcze gorsze sprawy  dziwniejsze rzeczy. Jezu  spójrz jak dorastamy  tak  przyjdę na wasz ślub  och kurwa  jesteś rok starsza ode mnie  nie wierzę  tak  będę matką chrzestną  cholera  jeszcze miesiąc temu  trzymałam Ci włosy  gdy wyrzygiwałaś wódkę do kibla  ale tak  będę matką chrzestną i Twoim świadkiem  o ile dotrwam  o ile wcześniej mi nie odbije.

niecalkiemludzka dodano: 12 września 2013

Pełno mam tych myśli w głowie, a wszystko poplątane tak bardzo, że nie da wyciągnąć się z tego żadnej całości, w ogóle pełno tego bałaganu wszędzie, setki obrazów, dziesiątki twarzy, ciepło różnych ciał, dotyk dziwnych dłoni, och przysięgam jeśli jeszcze raz ktoś mnie poklepie po plecach, z jakimś mądrym zdaniem na ustach, to nie ręczę za siebie, bo no ileż można, za dużo ludzi, wszystkiego. Nie mogę przestać pić, codziennie obiecuje sobie, że to na tyle, że dziś przerwa, ale nie, nigdy nie. Jezu, jak patrzę w Twoje oczy, to za każdym razem mam ochotę błagać Cię, żeby przypadkiem nigdy nie przyszło Ci do głowy, żeby odejść, ale nie, są jeszcze gorsze sprawy, dziwniejsze rzeczy. Jezu, spójrz jak dorastamy, tak, przyjdę na wasz ślub, och kurwa, jesteś rok starsza ode mnie, nie wierzę, tak, będę matką chrzestną, cholera, jeszcze miesiąc temu, trzymałam Ci włosy, gdy wyrzygiwałaś wódkę do kibla, ale tak, będę matką chrzestną i Twoim świadkiem, o ile dotrwam, o ile wcześniej mi nie odbije.

2.krzyczał wściekły  że na to nie pozwala  że mamy to przerwać  że przecież mnie kocha. siedzący w ławkach koledzy zabrali go pod pachy i siłą wyciągnęli z budynku. patrzyłam jak moją twarz zalewa fala bólu  jak łapię suknię w ręce i biegnę w kierunku wyjścia. 'coś Ty mi zrobiła? słyszysz? no co?'   krzyczał patrząc na mnie  a ja stałam oniemiała. 'no dalej  powiedz  że to pomyłka!'   popchnęłam moje ciało  chociaż ono nawet nie drgnęło. byłam zwykłym duchem  który nie może nic zrobić  który pozostaje biernym obserwatorem. wtedy nagle wszystko zniknęło  a ja znajdowałam się ponownie w swoim łóżku. roztrzęsiona  zlana potem i przerażona. choć wiedziałam  że to zwyczajny sen  nie mogłam zapomnieć tego  co w nim się działo. nie mogłam zapomnieć co czułam  gdy szłam w stronę ołtarza i co  gdy jego oczy wypełnione miłością wpatrywały się we mnie. to chore  to jakaś paranoja  która z dnia na dzień bardziej mnie przeraża. ale to przecież zwykły sen  bez znaczenia  prawda?

cynamoon dodano: 12 września 2013

2.krzyczał wściekły, że na to nie pozwala, że mamy to przerwać, że przecież mnie kocha. siedzący w ławkach koledzy zabrali go pod pachy i siłą wyciągnęli z budynku. patrzyłam jak moją twarz zalewa fala bólu, jak łapię suknię w ręce i biegnę w kierunku wyjścia. 'coś Ty mi zrobiła? słyszysz? no co?' - krzyczał patrząc na mnie, a ja stałam oniemiała. 'no dalej, powiedz, że to pomyłka!' - popchnęłam moje ciało, chociaż ono nawet nie drgnęło. byłam zwykłym duchem, który nie może nic zrobić, który pozostaje biernym obserwatorem. wtedy nagle wszystko zniknęło, a ja znajdowałam się ponownie w swoim łóżku. roztrzęsiona, zlana potem i przerażona. choć wiedziałam, że to zwyczajny sen, nie mogłam zapomnieć tego, co w nim się działo. nie mogłam zapomnieć co czułam, gdy szłam w stronę ołtarza i co, gdy jego oczy wypełnione miłością wpatrywały się we mnie. to chore, to jakaś paranoja, która z dnia na dzień bardziej mnie przeraża. ale to przecież zwykły sen, bez znaczenia, prawda?

1.patrzyłam w swoje lustrzane odbicie nie mogąc uwierzyć w to co widzę. ubrana w białą suknię  z welonem na głowie uśmiechałam się promiennie. stojąca obok mama ukradkiem ocierała pojedyncze łzy  a uwijająca się szybko siostra poprawiała długi tren. czułam wypełniającą mnie radość  gdy z każdym krokiem zbliżałam się do ołtarza  na którym czekał na mnie mężczyzna mojego życia. stał tyłem  więc nie mogłam zobaczyć jego twarzy  ale serce wyrywało ku niemu jak szalone. stając w końcu obok niego zobaczyłam jego twarz i zamarłam. niebieskie oczy  blond włosy  wszystko się nie zgadzało. to nie on miał tutaj stać  to jakaś pomyłka. chciałam się ruszyć  chciałam zatrzymać to wszystko i zapytać co jest grane. jednak nie miałam kontroli nad własnym ciałem  mogłam patrzeć na swoją szczęśliwą twarz  na oczy jaśniejące miłością  tak jakby inna osoba wypełniła moją duszę. to sen  uświadomiłam to sobie  gdy drzwi kościoła otwarły się z impetem  a w nich stanął On.

cynamoon dodano: 12 września 2013

1.patrzyłam w swoje lustrzane odbicie nie mogąc uwierzyć w to co widzę. ubrana w białą suknię, z welonem na głowie uśmiechałam się promiennie. stojąca obok mama ukradkiem ocierała pojedyncze łzy, a uwijająca się szybko siostra poprawiała długi tren. czułam wypełniającą mnie radość, gdy z każdym krokiem zbliżałam się do ołtarza, na którym czekał na mnie mężczyzna mojego życia. stał tyłem, więc nie mogłam zobaczyć jego twarzy, ale serce wyrywało ku niemu jak szalone. stając w końcu obok niego zobaczyłam jego twarz i zamarłam. niebieskie oczy, blond włosy, wszystko się nie zgadzało. to nie on miał tutaj stać, to jakaś pomyłka. chciałam się ruszyć, chciałam zatrzymać to wszystko i zapytać co jest grane. jednak nie miałam kontroli nad własnym ciałem, mogłam patrzeć na swoją szczęśliwą twarz, na oczy jaśniejące miłością, tak jakby inna osoba wypełniła moją duszę. to sen, uświadomiłam to sobie, gdy drzwi kościoła otwarły się z impetem, a w nich stanął On.

Tracisz  doceniasz  powrotów nie ma. Amen. esperer

esperer dodano: 11 września 2013

Tracisz, doceniasz, powrotów nie ma. Amen./esperer

nie można rozpamiętywać przeszłości. nie można wciąż rozdrapywać ran  które już dawno powinny odejść w zapomnienie. i chyba jestem masochistką  na pewno. z każdym  nawet najmniejszym krokiem  czuję coraz większe wyrzuty sumienia  żal  a nawet wściekłość. znowu zniszczyłam coś  co mogło trwać. bo przecież trudno jest się chociaż raz schować dumę i postarać się wszystko naprawić. i dzisiaj to wróciło  jeszcze mocniej. uśmiechał się tak jak zawsze  ale wiem że wolałby mnie nigdy więcej nie widzieć. starałam się iść dumnie do przodu  z całych sił powstrzymując się do zerknięcia przez ramię  bo może akurat nasze spojrzenia by się spotkały i nie czułabym się tak okropnie. nie powinnam się tego czuć. dobrze zrobiłam kończąc z nim  prawda?

briefly dodano: 10 września 2013

nie można rozpamiętywać przeszłości. nie można wciąż rozdrapywać ran, które już dawno powinny odejść w zapomnienie. i chyba jestem masochistką, na pewno. z każdym, nawet najmniejszym krokiem, czuję coraz większe wyrzuty sumienia, żal, a nawet wściekłość. znowu zniszczyłam coś, co mogło trwać. bo przecież trudno jest się chociaż raz schować dumę i postarać się wszystko naprawić. i dzisiaj to wróciło, jeszcze mocniej. uśmiechał się tak jak zawsze, ale wiem że wolałby mnie nigdy więcej nie widzieć. starałam się iść dumnie do przodu, z całych sił powstrzymując się do zerknięcia przez ramię, bo może akurat nasze spojrzenia by się spotkały i nie czułabym się tak okropnie. nie powinnam się tego czuć. dobrze zrobiłam kończąc z nim, prawda?

co byś zrobiła  gdyby Twoje życie właśnie stanęło na rozdrożu dwóch dróg? jedna prowadzi Cię dalej  tym spokojnym  stabilnym śladem  a druga wprowadza Cię w nieznane  w coś czego nie możesz być pewna  w coś w co w każdej chwili może Cię zaskoczyć? zaryzykowałabyś? postawiłabyś wszystko na jedną kartę wiedząc ile masz do stracenia? nie bałabyś się  tylko śmiało obrała nowy kierunek? tak? to gratuluję  naprawdę jestem pod wrażeniem  bo ja  właśnie teraz  stojąc na tym rozwidleniu  nie wiem gdzie ruszyć  nie wiem którędy iść  a ryzyko jest zbyt duże. przecież mogę wszystko stracić  przecież przez własną głupotę mogę zostać sama jak palec. zbyt mocno kocham i zbyt mocno mi zależy by stracić ich wszystkich. zaciskając pięści stawiam krok ku tej starej  dobrze wydeptanej ścieżce  a tę nieznaną pozostawiam za sobą. nie mogę się jednak powstrzymać i co chwile się obracam czując żal w sercu  że może tam byłabym szczęśliwsza  że może tam wszystko potoczyłoby się inaczej.

cynamoon dodano: 10 września 2013

co byś zrobiła, gdyby Twoje życie właśnie stanęło na rozdrożu dwóch dróg? jedna prowadzi Cię dalej, tym spokojnym, stabilnym śladem, a druga wprowadza Cię w nieznane, w coś czego nie możesz być pewna, w coś w co w każdej chwili może Cię zaskoczyć? zaryzykowałabyś? postawiłabyś wszystko na jedną kartę wiedząc ile masz do stracenia? nie bałabyś się, tylko śmiało obrała nowy kierunek? tak? to gratuluję, naprawdę jestem pod wrażeniem, bo ja, właśnie teraz, stojąc na tym rozwidleniu, nie wiem gdzie ruszyć, nie wiem którędy iść, a ryzyko jest zbyt duże. przecież mogę wszystko stracić, przecież przez własną głupotę mogę zostać sama jak palec. zbyt mocno kocham i zbyt mocno mi zależy by stracić ich wszystkich. zaciskając pięści stawiam krok ku tej starej, dobrze wydeptanej ścieżce, a tę nieznaną pozostawiam za sobą. nie mogę się jednak powstrzymać i co chwile się obracam czując żal w sercu, że może tam byłabym szczęśliwsza, że może tam wszystko potoczyłoby się inaczej.

usiadłam na przednim fotelu pasażera patrząc na niego rozbawionym wzrokiem. 'nie boisz się jechać ze mną sam?'   zażartowałam próbując skupić myśli. jego bliskość działa na mnie rozpraszająco  zbyt mocno i zbyt intensywnie  co napawało mnie coraz to większym lękiem.'a co  chyba nie gryziesz?'   jego wzrok na chwilę zatrzymał się na mojej osobie  a na jego twarzy zamigotał delikatny uśmiech. serce zabiło mi mocniej  ale szczypiąc się w nadgarstki beształam się w myślach. nie mogłam nad tym zapanować  nie mogłam wyrzucić z swojej głowy natrętnych obrazów. a gdy żegnając się przytulił mnie do siebie  po prostu pękłam. z niechęcią puściłam jego ciało i ruszyłam w stronę furtki. odwracając się co chwilę próbowałam powstrzymać narastające emocje  próbowałam powstrzymać coś  co raz na zawsze może zburzyć mój spokojny świat.

cynamoon dodano: 10 września 2013

usiadłam na przednim fotelu pasażera patrząc na niego rozbawionym wzrokiem. 'nie boisz się jechać ze mną sam?' - zażartowałam próbując skupić myśli. jego bliskość działa na mnie rozpraszająco, zbyt mocno i zbyt intensywnie, co napawało mnie coraz to większym lękiem.'a co, chyba nie gryziesz?' - jego wzrok na chwilę zatrzymał się na mojej osobie, a na jego twarzy zamigotał delikatny uśmiech. serce zabiło mi mocniej, ale szczypiąc się w nadgarstki beształam się w myślach. nie mogłam nad tym zapanować, nie mogłam wyrzucić z swojej głowy natrętnych obrazów. a gdy żegnając się przytulił mnie do siebie, po prostu pękłam. z niechęcią puściłam jego ciało i ruszyłam w stronę furtki. odwracając się co chwilę próbowałam powstrzymać narastające emocje, próbowałam powstrzymać coś, co raz na zawsze może zburzyć mój spokojny świat.

Ty? Kiedyś byłeś ważny. Kiedyś widziałam Cię w roli mojego przyszłego męża i ojca moich dzieci. Kiedyś wizja wspólnego zestarzenia się była realna. Kiedyś się kochaliśmy  kiedyś mieliśmy być na zawsze. Kiedyś naprawdę  naprawdę pokładałam nadzieję w tym związku  teraz? Teraz jesteś tylko kimś z kim snułam piękne kłamstwa. Nikim specjalnym. Dostałeś tylko kolejny numerek frajera do odstrzału. esperer

esperer dodano: 10 września 2013

Ty? Kiedyś byłeś ważny. Kiedyś widziałam Cię w roli mojego przyszłego męża i ojca moich dzieci. Kiedyś wizja wspólnego zestarzenia się była realna. Kiedyś się kochaliśmy, kiedyś mieliśmy być na zawsze. Kiedyś naprawdę, naprawdę pokładałam nadzieję w tym związku, teraz? Teraz jesteś tylko kimś z kim snułam piękne kłamstwa. Nikim specjalnym. Dostałeś tylko kolejny numerek frajera do odstrzału./esperer

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć