 |
|
nie mam siły nawet się z nikim kłócić, czy cokolwiek. nie mam siły na nic, chodzę i wkurwiam. cała ja./disparais
|
|
 |
|
to wszystko za szybko się dzieje. za szybko się poznaliśmy i teraz szybko musimy zrobić tak, że się nie znamy. muszę odkręcić kilka spraw, bo to głównie moja wina./disparais
|
|
 |
|
odliczam godziny do końca dnia, do zachodu słońca, do końca lekcji, nie chcę już żyć z nimi./.disparais
|
|
 |
|
Brak planów, brak myśli. Cisza i spokój. Jedyne rzeczy, które przydałyby się w obecnej chwili, aby zaspokoić ten głód pragnienia i rządzę władzy, która w ciele przewyższa wszystkie możliwe uczucia. Nienawiść, która gdzieś tam na dnie duszy zaczyna się rodzić powoli nabiera swojej barwy, staje się silniejsza. Nie można przed tym uciec i każdy doskonale to wie, aczkolwiek nie każdy jest w stanie to zrozumieć. Zmienia to większość spraw, nad którymi się w jakiś sposób pracowało. Przyszłość staje się wyłącznie zagadką, którą i tak można jedynie spieprzyć złym ruchem. W głowie pojawia się masa różnych myśli łączonych z pytaniami, na które chce się szukać odpowiedzi. Lecz po co to wszystko? Porażka i tak jest gwarantowana, a wiara zdusiła nadzieję jaka w sercu jeszcze żyła.
|
|
 |
|
Wiesz jakie to uczucie, kiedy widzisz swojego starszego brata bijącego własną matkę.? Doznałeś kiedykolweiek.? Pewnie nie. Więc skąd Ty możesz wiedzieć co się u mnie dzieje.? Nie pouczaj mnie. Może zamieńmy się życiem. Ty weźmiesz moje życie, a ja wezmę Twoje. Napewno nie wytrzymasz nawet jednego dnia. Wtedy byś zrozumiał co mi jest. Jak ja się z tym czuje. A dziś nic nie wiesz. I lepiej niech tak zostanie. // szalona_wariatka
|
|
 |
|
Wróciłam dziś do domu i zastałam mamę płaczącą. Spytałam co się stało.? Nie chciała powiedzieć, płacz jej nie pozwolił. Mówiłam jej, żeby się uspokoiła. Wzięłam ja w swoje ramiona. Wtedy powiedziała, że tęskni. Tęskni za swoim mężem, którego 13 lat temu straciła. Nie potrafiła zapomieć jaki był. Był wspaniałym mężem i ojcem. Powiedziała, że chce się z Nim zobaczyć. Chce Go zobaczyć. Wiedziała, że to jest niemożliwe. Spytała się czy tęskniła bym za Nią, gdyby odeszła tam do góry. Powiedziałam, żeby tak nie mówiła. Że nie pozwolkę jej na to. Zaczęłam płakać. Przytuliła mnie i pocałowała w czoło. Tak bardzo ją kocham. Tylko Ona mi została. Powiedziałam jej to. Kazała mi się uspokoić i wtedy się przebudziłam. Płakałam całą noc. Byłam u Niej w sypialni zobaczyłam, że jest. Cieszyłam się z tego powodu. Ale wtedy zrozumiałam, że muszę spędzać z Nią jak najwęcej czasu, bo przyjdzie taki czas, że odejdzie i zostanę sama. // szalona_wariatka
|
|
 |
|
Wspomnienia zostaną na zawsze, ludzie którzy byli całym naszym światem niekoniecznie. Pozostaną po nich tylko smutek i łzy. Już nigdy więcej ich nie zobaczymy. Nawet w snach. Oni zniknęli z naszego życia, myśli, a wspomnienia kiedyś ich wymarzą z naszej głowy.
|
|
 |
|
Czasami myśląc o tym co było, przypominają mi się wszystkie chwile spędzone z najlepszymi przyjaciółmi. Dziś zdałam sobie sprawę z tego, że tych przyjaciół nie zostało dużo. Fałszywi odeszli. Prawdziwi zostali.
|
|
 |
|
Nie jesteś już tą samą osobą co kiedyś. Nie znam Cię i dobrze o tym wiesz. Nigdy nie miałam okazji Cię poznać, bo zawsze coś było ważniejsze od Twojego dziecka, prawda? Jak nie praca to mąż, jak nie mąż to drugie dziecko bądź zwykła niechęć i odrzucenie. Byłam mała i wtedy tego nie rozumiałam. Widziałam jedynie Twoje odrzucenie, a to czego potrzebowałam odnajdywałam w moim dziadku, a Twoim ojcu. To On zawsze chodził ze mną na spacery, zakupy czy jeździł do kuzynów bądź wychodził na rower. On się mną opiekował praktycznie przez całą dobę. Wstawał nawet w nocy, aby sprawdzić czy śpię spokojnie, czy jeszcze oddycham, a Ty? Nigdy na to nie reagowałaś. To On biegał ze mną po lekarzach, kiedy tylko w środku nocy dostawałam prawie czterdziestostopniowej temperatury. Ty zaś zawsze miałaś jakieś wytłumaczenie na daną sytuację, ale nigdy nie pomyślałaś, aby zrobić chociaż raz krok do przodu, którym okazałabyś odrobinę miłości. A dziś się dziwisz dlaczego nie umiem mieć szacunku do Ciebie, mamo?
|
|
 |
|
Marzysz o Nim, ale wiesz, że nie możesz go mieć. Pragniesz go zdobyć, ale każdy Twój ruch jest kontrolowany przez los, a następstwa, które następują w wyniku Twoich działań stają się rozliczeniem Twojego szczęścia. Zastanawiasz się wtedy co robisz źle, za co życie Cię wini. Próbujesz być szczęśliwa, walczyć o swoją prywatną radość, którą masz przy Nim. Wiesz, że nie chcesz i nie możesz wybierać, a jednak wszystko wokół Ciebie zaczyna się komplikować. Zaczynasz się powoli poddawać, czujesz wyczerpanie i nie wiesz, jaką stroną się udać, aby naprawić chociaż część własnych błędów. Rozglądasz się po codzienności szukając jednocześnie odpowiedniego rozwiązania.. Jedynie na Twojej drodze pojawia się tysiące pytań, na które nie znasz odpowiedzi i nigdy nie będziesz w stanie ich znaleźć. Zaczynasz się powoli staczać ku dni, upadasz na samo dno.. Dusisz się, a po czasie zaczynasz odchodzić. Twoje serce zaczyna słabnąć. Czujesz, że wybór pomiędzy przyszłością,a miłością Cię zabił..
|
|
 |
|
Spoglądam na Twoje zdjęcie i zastanawiam się co dziś czuję. Nienawiść, niechęć, a może po prostu obojętność? Ciężko jest to określić po tym co oboje przeszliśmy. Tyle lat ze sobą, wiele upadków, potknięć, a niekiedy też szczęśliwe chwile. Łączyło nas cholernie dużo wspólnych sytuacji, ale żadne z nas nie było negatywnie względem siebie nastawione. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Twoja twarz była jedynie zapisem kłamstw, których nie widziałam, których nie chciałam widzieć, prawda? Co z tego, że się przy Tobie męczyłam, a tego nie rozumiałam, że tak się dzieje.. Wiesz, wtedy liczył się sam fakt, że jesteś. Nic poza tym nie było tak bardzo ważne dla mnie. Bo widzisz, w tamtym czasie jeszcze wierzyłam w siebie. Nie poddawałam się, a teraz? Przy pierwszej okazji, która się przydarzy ja odpuszczam i przestaję istnieć nie tylko dla Ciebie, ale też i dla ludzi.
|
|
 |
|
Wiesz, nie mam sił na walkę o Ciebie, a tym bardziej na walkę z Tobą. Nie chcę, abyśmy po raz setny się kłócili. Ile można toczyć tak zawziętą walkę i grę, która jest między nami? Zdajemy sobie sprawę oboje, że długo w taki sposób nie pociągniemy, a jednak bez przerwy w to brniemy. Nie czujemy żadnego dystansu, który rodzi się pomiędzy nami tylko dlatego, że jesteśmy ślepi na los, który jest przy nas? A może to wina naszej niechęci i obojętności? Ranimy się wzajemnie, nie cofamy przed niczym, a to nam nie jest do niczego potrzebne. Oboje o tym doskonale wiemy i rozumiemy się bez żadnych przeszkód. Chociaż ucieczka, w którą brniemy staje się z dnia na dzień coraz silniejsza, a powstająca obojętność bardziej nas do siebie zniechęca jest przyczyną wyłącznie tego, że żyjemy, ale jednocześnie zatruwamy się wzajemnymi ciosami.
|
|
|
|