 |
|
Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie
|
|
 |
|
Możesz być chamski, złośliwy i obojętny. Możesz być najbardziej zły na mnie jak tylko potrafisz. Możesz traktować mnie jak powietrze i ranić mnie na każdym kroku. Tylko masz być. Być zawsze.
|
|
 |
|
Bycie singlem teoretycznie jest fajniejsze, ale z czasem zaczyna ci brakować bliskości, czułości, i przede wszystkim tej głupiej świadomości, że jesteś dla kogoś cholernie ważna osobą.
|
|
 |
|
troska o Ciebie to mój odruch bezwarunkowy.
|
|
 |
|
Codziennie tęsknie za Tobą po raz ostatni.
|
|
 |
|
Zamykam oczy, znów spotykam Ciebie we śnie..
|
|
 |
|
cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.
|
|
 |
|
life is a constant climbing but the views are great
|
|
 |
|
nie ma nic gorszego od zwyklego przyzwyczajenia. od zwykłego wyciągania z szafki dwóch kubków zamiast jednego i wybuchanie płaczem, na samo dno herbaty. nie ma nic bardziej toksycznego niż nadzieja, że coś trwa wiecznie. że uczucia nie przemijają, a ludzie nie odchodzą. widywanie kogoś jedynie po zamknięciu swoich oczu jest najgorszą, najbardziej prymitywną formą cierpienia. zapomnienie zapachu, dreszczy na plecach poprzedzonych dotykiem. z czasem spojrzenia, które kiedyś było wszystkim. a to wszystko odeszło, pozostawiając nas z pustymi rękami i sercem, jak okradziony ze swojego minimalnego dobytku, bezdomny. bez niczego.
|
|
 |
|
to zajebiste uczucie gdy wszyscy myślą, że masz ich w dupie, nie lubisz ich lub ich olewasz. a w rzeczywistości są ci bardzo bliscy, tylko starasz się im tego nie pokazywać, "żeby sobie za dużo nie pomyśleli".
|
|
 |
|
jak można być tak chujowym dla ludzi, którzy cię kochają i sprawiać im przykrości kiedy ma się taki kaprys, nawet gdy oni cały czas okazują ci swoje serce? tak, już nawet sama siebie nie rozumiem.
|
|
|
|