życie mnie zmienia. patrzę jak ci, których uważałam za przyjaciół stają się znajomymi. znajomi są już przyjaciółmi. liczę ilu mam przyjaciół, ilu wrogów. rachunek wychodzi na plus. to chyba dobrze, nie ?
a wtedy naprawdę chciałam być tam sama. móc się rozpłakać. pomyśleć. przyszły one. nie chciałam, żeby pytały. chciałam tylko żeby przyszedł, złapał za rękę, przytulił. tyle. dziękuję, że to załatwiłyście. ;*
pierwszy raz zobaczył łzy w moich oczach. wie, że też czasem płaczę. że cholernie łatwo może mnie zranić. że nie jestem twarda i wiecznie szczęsliwa. i cholernie cieszę się, że to wie.