 |
|
Gdzieś na dnie mojego serca, został ślad pocałunków, które niczym bogini składłaś na moich mokrych od łez istnienia policzkach. Zostały wspomnienia tworzone przez wspólnie spędzane chwile pośrod smutku i uśmiechu wkradającego się w nasze dzielone razem życie. Dziś czuję pustkę, której nie umie zapełnić nawet alkohol, problemy nauczyły się pływać w tym płynie, a to najgorsze z możliwych efektów. Chciałbym byś wciąż uczyła mnie szczerego uśmiechu, bez skazy. Księżyc już się nie uśmiecha, już nie udziela rad, już nie daje ukojenia moim zbłąkanym myślom. Jestem w martwym punkcie, który zaczyna mnie wciągać coraz głębiej. Nie umiem egzystować, a to najgosze co mogło mi się zdarzyć. Kto mnie uratuje? Poda dłoń przed upadkiem, który doszczętnie zniszczy moje życie? Nie chcę zamykać oczu i uświadamiać sobie, że Ciebie nie ma. Chcę tkwić w tym śnie i wciąż czuć, że trzymasz moją dłoń, nawet wtedy, gdy nadzieja jest już tak odległa ode mnie./mr.lonely
|
|
 |
|
Pozwól mi poczuć ciepło swoich pełnych ust w ten chłodny wieczór, który jest tak nieunikniony jak ból serca po odejściu nadzieii. Daj mi swoją dłoń i zamknij ją w mojej byśmy mogli iść na oślep rzucając jedynie niewinne spojrzenia na ludzi próbujących odgadnąć tajemnicę naszych dusz. Czuję powiew wiatru na karku, otul mnie swoimi ramionami, bym zyskał pewność wiecznej stabilizacji przy Twoim boku. Nie żyjmy wspomnieniami, lecz tym co jest teraz, one jedynie nauczyły nas cierpienia, którego dziś tak chcemy unikać. Księżyc umilkł, a nasze serca zaczynają konwersację miłości. Gdzie Cię odnajdę w ten ponury i szary dzień? Jesteś jeszcze w mojej duszy, czy czeka mnie dłuższa podróż po kawałek serca dający mi powietrze?/mr.lonely
|
|
 |
|
Nie myśl,że jesteś egoistą, jeśli zapragnąłeś sobie mieć człowieka na własność. Człowiek może, a nawet powinien należeć do kogoś. Wówczas nie czuje oporu,niemocy, niechęci, trwogi, jest sielsko szczęśliwy. Nie myśl, że jesteś jedynym, który tego pragnie. To blef. Każdy z Nas - ludzi, pragnie odnaleźć drugą część siebie w postaci człowieka, który dopełniłby naszą egzystencję. Nie myśl też, że ten cały wyimaginowany egoizm i snobizm obraca się wokół własnej osi, bowiem ta druga osoba także może pragnąć właśnie Ciebie. Wtedy mamy do czynienia z obustronnym egoizmem w kierunku posiadania kogoś na własność. Nie bój się, to przecudowne uczucie kochać kogoś w takim stopniu, iż chciałoby się mieć Go tylko dla siebie. To najpiękniejsze uczucie, jakie może istnieć: kochać bezgranicznie, nie oczekując nic w zamian, prócz obecności i uśmiechu, móc uczynić dla drugiego człowieka wszystko, czasem wbrew własnemu szczęściu. To nie egoizm, to miłość, najczystsza miłość. Trzeba ją poczuć,by zrozumieć.
|
|
 |
|
Nie jestem silna. Ani po trosze. To cholerne pozory, które tak bardzo mylą. Są jak patrzenie ludziom w oczy osąd, że szczerze pokazują emocje, uczucia. Właśnie, to tylko mniemanie, bowiem mimo chodem spojrzawszy na to, oczy kłamią tak jak pozory. Ja wcale nie jestem silna. Ja uśmiecham się, aby nie płakać. Nawet myślałam sporo o śmierci. Przecież umrzeć to tyle, co przestać być widzialnym. [itgetsbetter]
|
|
 |
|
Nie jestem silna. Ani po trosze. To cholerne pozory, które tak bardzo mylą. Są jak patrzenie ludziom w oczy osąd, że szczerze pokazują emocje, uczucia. Właśnie, to tylko mniemanie, bowiem mimo chodem spojrzawszy na to, oczy kłamią tak jak pozory. Ja wcale nie jestem silna. Ja uśmiecham się, aby nie płakać. Nawet myślałam sporo o śmierci. Przecież umrzeć to tyle, co przestać być widzialnym. [itgetsbetter]
|
|
 |
|
Przepraszam, nigdy nie chciałem, żebyś przeze mnie płakała, nigdy nie chciałem żebyśmy doszli do takiego momentu, czuje ból, strach, nie śpię, kurwa, myślę tylko jak to skończyć, kilka tabletek, jeden skok, zakończyłby sprawę, już nie był bym dla Ciebie problemem, odszedł w zapomnienie, zostawić ten cały jebany syf, który każdego dnia przytłacza mnie coraz bardziej, wiesz mówimy, ze jest wszystko okej, ze to tylko chwilowy stan, ale tak kurwa nie jest, cierpię jak nigdy, a każdy mój czyn tylko sprawia ze jest jeszcze gorzej, może naprawdę powinienem już się pożegnać, może tak by było lepiej? Może się niedługo przekonamy..
|
|
 |
|
Kolejny papieros, kaszle, bo płuca nie chcą już więcej dymu, ale co mi zostało, deszcz przenika moje ubranie, siedzę sam, trzęsę się z zimna, i kolejny buch, myślę czy to tak miało się potoczyć? Może od początku byliśmy na to skazani? Nie, ja chce wierzyć, że damy radę, że się kurwa uda, że pokonamy przeciwności i wyjdziemy na prostą, znowu zaciągam bucha, tym razem kaszel dusi mnie dłuższą chwilę, ponownie wracam do myśli o nas, nie dowierzam jak mogłem do tego dopuścić.. W paczce szukam kolejnego papierosa, nie ma, może my też już się wypaliliśmy?
|
|
 |
|
Jak to się dzieje, że nie potrafię znaleźć sensu we wpatrywaniu się w gwieździste niebo. Może dlatego, że Ciebie tutaj nie ma? Może to brak weny do życia, do myślenia o jutrze? Nie umiem kurwa nie umiem...nie potrafię zrozumieć mojego serca, które tak cierpi, a było z kamienia. Nie wiem jak odkręcić ten sen, który pokazał mi jak łatwo można stracić kogoś, kto daje nadzieję./mr.lonely
|
|
 |
|
Boże, przecież to wszystko, co słyszą moje uszy jest jedną, wielką paranoją. Ludzie popadają ze jednej skrajności w drugą, sądząc, że to dla nich najodpowiedniejsze wyjście. Przecież mogą się domyślać, że znam prawdę, że jestem jej świadoma, więc po cóż wciąż karmić mnie kolejnymi blefami? Nie chcę kłamstw, obłudy, nie chcę słów "zawsze jesteś taka radosna, zarażasz szczęściem". Przecież nie ma w tych słowach za grosz prawdy. Zrozum, że ja się śmieję, aby nie płakać, aby nie pytano mnie, co się dzieje. Nie mam zamiaru nikomu tłumaczyć, jak ogromne walki staczam sama ze sobą co dnia. Dlaczego udawałaś, że kochasz, że potrzebujesz? Nie powinnaś nigdy mówić, że kochasz tylko po to, aby mnie pocieszyć. Dlaczego wciąż się tak martwisz, jeśli potrafiłaś wbić mi nóż w serce? Dlaczego wciąż sprawiasz wrażenie kochającej, troskliwej i niezastąpionej, skoro każdego dnia sądzisz, że nigdy się nie dowiem? Po każdym, ale nie po Tobie. Wiesz, co boli najbardziej? Że nadal Cię kocham i potrzebuję.
|
|
 |
|
Skąd wziął się osąd,że kochać można przyjaciół,chłopaka, dziewczynę, męża,czy kochanka? Że jest ograniczona liczba osób, które powinno się darzyć takowym uczuciem? Dlaczego nie mogę adorować nauczycielki, która zawsze mnie wspiera i jest mi bliższa aniżeli własna matka? Dlaczego według ludzi, na miłość nie zasługują ludzie, którzy mają inne realia i w odrębny sposób patrzą na świat? Dlaczego ludzie są tak cholernie zapatrzeni w stereotypy? Dlaczego sądzą, że nie można kochać każdego, choćby między nami było 30 lat różnicy, ale serce tak samo uczuciowe? Przecież kochać możesz każdego i nikt nie ma prawa wbijać Ci do mózgownicy ludzi, których takowym uczuciem poczniesz darzyć. [igb]
|
|
|
|