 |
|
Tylko on wie,co czuję. Doskonale potrafi wyczytać z mojego zachowania,jaki mam humor. 'Twoje oczy zdradzają wszystko' usłyszałam pewnego dnia. Nie muszę płakać, by wiedział,że coś jest nie tak. Nie muszę krzyczeć,by wiedział,że jestem wkurwiona. Czyta każdy ruch mojego ciała,każde spojrzenie,dotyk. Czy jest ideałem? Nie. Nikt z nas nie jest. Ale ten facet jest dla mnie wszystkim. Wprowadził mnie do innego świata. Swojego świata. Świata,w którym nie ma codziennej słodyczy, występują sprzeczi,padają nieodpowiednie słowa. Świata, który daje mi rozkosz, radość, poczucie,że jestem dla kogoś ważna. Z nim każde miejsce jest magiczne. Każda chwila ma znaczenie. Nie jest jak w bajce. Ale łączy nas wyjątkowa więź. Łączy nas miłość.
|
|
 |
|
Uśmiechała się jak słońce, gdy chowa się za chmurą i może odrobinę odpocząć. Była Boginią, utopią, ostoją, w której zawsze mogłem się schronić, kiedy świat kopał mnie po tyłku. Odganiała zło, miała w sobie coś z mocy sprawczej. Wiedziała o mnie więcej niż ja sam kiedykolwiek mogłem wiedzieć. Zanim otworzyłem usta, kończyła zdanie za mnie. Dbała o mnie. Kochała bezinteresownie. Wyciągnęła z nie jednego bagna. Była. Wylewała mi wino na głowę, kiedy ją wkurwiłem, i co z tego, i tak ją kochałem. Kocham nadal. Bezinteresownie jak Ona, jak słońce niebo, jak Bolek Lolka kurwa i nie napiszę nic więcej bo brakuje mi już słów, którymi mógłbym opisać jej doskonałość./mr.lonely
|
|
 |
|
OCALMY NASZE MOBLO PRZED ZAPOMNIENIEM! Z PEWNOŚCIĄ WSZYSCY PAMIĘTACIE, ŻE KIEDYŚ BYŁO TO MIEJSCE, DO KTÓREGO UCIEKALIŚMY, GDY BYŁO NAM ŹLE, ORAZ NA KTÓRYM DZIELILIŚMY SIĘ NASZYM SZCZĘŚCIEM. TERAZ PRZEGLĄDAM POSTY, ZAGLĄDAM NA PROFILE OSÓB, KTÓRE KIEDYŚ CZYTAŁEM KAŻDEGO DNIA I ZAUWAŻAM, ŻE WIĘKSZOŚC Z WAS UCIEKA STĄD BO UCIEKAJĄ INNI. MOI KOCHANI, MOBLO NIGDY NIE ODEJDZIE W ZAPOMNIENIE, BO ZAWSZE W JAKIŚ SPOSÓB BĘDZIECIE SIĘGAC DO NIEGO PAMIĘCIĄ I WSPOMINAC TE CHWILE, KTÓRE TUTAJ SPĘDZALIŚCIE. STARAJMY SIĘ WPADAC TUTAJ W WOLNYCH CHWILACH, BY NIE ZAPOMNIEC, JAK WIELE DAŁA NAM TA STRONA I JAK WIELE SIĘ NA NIEJ ZRODZIŁO. / JANEK
|
|
 |
|
Wiem, miałem Jej dłoń, kiedy sięgałem dna. Wiem, zawsze pomagała mi wstać, kiedy kolanami tonąłem w grząskiej ziemi. Wiem, miałem wszystko jak niebo nad głową i słońce, które świeciło prosto w serce. Wiem, miałem skarb nad skarby, o którym marzyć mógł nie jeden zwykły szary człowiek. Wiem, mówili: "nie spieprz tego Janek, bo gdy ją stracisz, zgubisz się", i kurwa mieli racje, bo zgubiony błąkam się po ulicach pełnych szarych ławek przesiąkniętych wspomnieniami pierwszych randek i zastanawiam się, w którym momencie odeszła, i wiem, doskonale wiem, że odeszła już na początku, zanim zdążyła się całkowicie pojawić./mr.lonely
|
|
 |
|
Nawet marnując czas,nie marnowali go,bo czas spędzony razem nie jest czasem zmarnowanym.
|
|
 |
|
Tak mało mnie znacie. Jestem silna? Zaradna? Czasami usłyszę od was 'zimna suka'. Owszem,taka jestem. Ale tylko w waszych oczach. Taka jestem,bo innej mnie nie znacie. I nie zamierzam dać się poznać z innej strony. Nadal będę stwarzać pozory. Nadal będę przy was taka,jaka byłam do tej pory. Bo tak czuję się najlepiej.
|
|
 |
|
Myślałem sobie 'super, dam radę, widocznie tak musiało być', a tu noc przychodzi i sam zostaję z myślami, które paraliżują mnie strachem. Boję się być tutaj bez Niej i cholera jasna znowu marzę choć o jednym dotyku Jej dłoni, która sprawiała, że czułem się wyjątkowy. Jej oczy? Człowieku, najpiekniejsze oczy na świecie, błękit jaśniejszy niż oceany, nad którymi zawsze chciałeś być, jej głos? Kurwa, wystarczał cichy szept bym miał pewność, że jest tą dla której się urodziłem. Teraz przytulam wspomnienia, które z każdą chwilą ranią coraz bardziej bo choć najpiękniejsze, to nie wrócą, nie zwilżą pocałunkiem zapomnianych ust, nie powiedzą, że wszystko będzie okej. Zapomniałem jak się żyje, odebrano mi tlen, dławię się nieobecnością./mr.lonely
|
|
 |
|
Chyba tak już musi być. Chyba nie wygram tej walki. Czy z góry była ona przegrana? Upadam na kolana,a przeciwnik przymierza się do ostatniego ciosu. Nie poddałam się. Walczyłam dzielnie o to, co było dla mnie ważne. Najwidoczniej nieskutecznie. Osuwam się na ziemię,a po policzku spływa ostatnia łza.
|
|
 |
|
Serce zamarło mi na ułamek sekundy,gdy zobaczyłam ją stojącą w drzwiach. Przyciągnęłam ją do siebie. Czując jej zapach dopiero do mnie dotarło, że wróciła. Wróciła na stałe. Objęłam ją jeszcze mocniej i śmiejąc się krzyczałam jej imię. Nagle wszystkie troski zniknęły. Wszystko przestało mieć znaczenie. Była tylko ona. Cała,uśmiechnięta i szczerze szczęśliwa.
|
|
 |
|
Ludzie mówią, że nadzieja jest matką głupich. I mają rację. Z nadzieją wyczekuję kolejnych smsów,spotkań,pocałunków. Czy tak wiele oczekuję? Odrobina uwagi, to żądanie nie do spełnienia? Serce wyrywa mi się z piersi by wykrzyczeć, jak bardzo palą mnie łzy wypłakiwane w poduszkę. Przeglądam wspomnienia w głowie,układam nowe marzenia, by później znów poczuć zawód.
|
|
 |
|
To już są łzy bezradności. Typowe łzy,okazujące smutek, gorycz, bezsilność. Moja maska pęka. Patrzę na siebie w lustrze i nie jestem zadowolona. Widzę słabą, małą istotę przecierającą spływający makijaż po policzkach. Nie mam siły już walczyć, starać się i biegać za wszystkim. Przestałam walczyć o ideał, którym nigdy nie będę. Zawsze znajdę coś, co nie bedzie mi odpowiadać. Coś, co będzie mnie unieszczęśliwiać.
|
|
 |
|
Pamiętasz,jak rzuciłeś się w moją stronę,by opleść dłońmi moją szyję? Czułam strach. Ogromny stach przed twoją reakcją. Chwilę później leżałam na ziemi,pocierając dłonią obolały policzek. Stałeś triumfalnie przy moich nogach i z wyższością parzyłeś na mnie z góry. Łzy płynęły,ale nikt nie reagował. Wtedy się złamałam. Mój tatuś. Osoba przeze mnie podziwniana,kochana postanowiła zniszczyć mnie. Zniszczyć moje uczucia,moją niewinność. Dziś uśmiecha się do mnie,rozmawia ze mną. Nie pamięta,co stało się jakiś czas temu. Ale ja nie zapomnę. Czuję ten sam strach,ten sam ból. Ale czuję też nienawiść,chęć zemsty. Dziś jestem silniejsza. Nie pozwalam się poniżać. Jestem bezwzględna i apodyktyczna. Nie można już mnie naprawić. Ta szansa odeszła tak szybko,jak szybko Twoje dłonie lądowały na mym policzku.
|
|
|
|