 |
|
Jestem szalona dla Ciebie. Kto wie, co bym zrobiła... Mogłabym nawet umrzeć dla Ciebie, cokolwiek byś chciał. Jestem na kolanach. Myślę, że oznacza to, że jestem głupia w miłości.
|
|
 |
|
Przyzwyczaiłam się już do jego ciepłego ciała,otulającego mnie w nocy pod jedną kołdrą. Przyzwyczaiłam się do miękkich ust skradających pocałunek podczas rannego 'jeszcze chwilę,zaraz wstanę'. Przyzwyczaiłam się i już tego nie odwrócę. Klamka zapadła,stał się częścią mnie. Świat krąży w okół jego osoby. Stał się najważniejszy,jemu poświęcam czas,dla niego oddaję się wirowi zabawy. Czuję się przy nim kimś ważniejszym,niż zwykłą,szarą dziewczyną żyjącą w zwykłej,szarej rzeczywistości.
|
|
 |
|
Charakter... ponoć mam ciężki i trudny. Nie stawiam śmieci z przyjaciółmi na równi. Jak mam kogoś za szmatę, z nim nie biję piątek. Jak cisnę mu w czwartek, to z nim nie piję w piątek.
|
|
 |
|
To nie jest tak, że nie mam do Ciebie zaufania. Ale gdyby mój życiowy biznes opierał się na sprzedaży Twoich obietnic to bym zbankrutowała.
|
|
 |
|
Niedobrze wierzyć w człowieka, lepiej być go pewnym.
|
|
 |
|
niektórym poświęciłam swój czas i siebie niepotrzebnie.
|
|
 |
|
O, znowu ją widzę. Uśmiecha się, niepewnym krokiem zmierza w moim kierunku. Czuję jak dłonie mi drżą i serce zaczyna bić szybciej. Zakochałem się? Przecież to niemożliwe, ja? Heh, a jednak. Jest coraz bliżej. Co mam powiedzieć? Jak się zachować, żeby mnie nie wyśmiała? No dobra, może jakoś sobie poradzę. Jezu, jak jej włosy wspaniale wyglądają w tym słońcu, a te oczy? Ich blask odbija się chyba na końcu miasta. Dotknąć jej dłoni, czy może uzna mnie za zbyt śmiałego? Sam nie wiem, czuję się taki niedoświadczony, a przecież miałem kilka dziewczyn, ale ona jest inna. Bije od niej coś niewiarygodnie intrygującego. Ciekaw jestem jaką tajemnicę skrywają jej oczy. Boże, człowieku, co Ty gadasz? Przecież to Twoja dziewczyna, przecież możesz ją pocałować, przytulić, zabrać na spacer, a nawet przed ołtarz. No fakt. Jestem idiotą, chyba właśnie przypomniałem sobie dzień, w którym się zakochałem./dawny mr.lonely
|
|
 |
|
2. Nie żałuję policzków wymierzonych przez rodziców,bo walczyłam w imię miłości. Nie żałuję wylanych łez,bo nie można wstydzić się okazywania uczuć. Nie żałuję pijanych weekendów,bo wtedy czułam,że żyję. A to wszystko doprowadziło mnie do tego,co mam teraz. Wyciągnęłam wnioski z przeszłości i brnę w nieznaną przyszłość. Z kimś niesamowitym obok.
|
|
 |
|
1. Mam niezbite dowody na to,że jestem szczęśliwa. Mimo trudnej drogi,którą sobie obrałam,mogę z dumą opowiedzieć o szczęściu,jakie zawitało w moim sercu. I mimo,że przyłapuję się czasami na wspominaniu tego co było,na wspominaniu bólu,łez,goryczy,naparstku radości,która przebijała się w towarzystwie blondyna z przeszłości,wspominaniu upadku i trudnego wspinania się na wyżynę zdrowego rozsądku przy pomocy anioła stróża w postaci kobiety z kruchym sercem śpiącej niegdyś obok mnie,nie żałuję.
|
|
 |
|
Krew zaczęła kapać. Ściekła z nosa,po ustach prosto na koszulkę. Towarzysze spojrzeli na mnie przestraszeni. Rzuciłam się ku łazience,by zatrzymać krwotok. Zostawiałam za sobą na podłodze małe czerwone plamki. Reszta udała się bez wahania za mną. Oblewając zimną woda nos,nogi ugięły się pode mną. Widok krwii źle na mnie zadziałał,jak za każdym razem.'To zmęczenie' usłyszałam z ust jednej z osób.'odchudzanie się,nieregularne posiłki i niedospane nocki,dają ci się we znaki. Czas najwyższy zacząć dbać o siebie'.'tak łatwo mówić'-pomyślałam,gdy chce się być idealnym.
|
|
 |
|
To miało tak wyglądać, że te dwa serca, dwa organizmy tworzą jedność nierozłączną, a jednak coś się gdzieś nam pomyliło. Coś spadło na ziemię i roztrzaskało się w drobny pył, a coś innego uleciało w powietrze. To tak wygląda, że niby my to My, a tak naprawdę to Ty i ja, dwa różne serca i dwa różne organizmy./mr.lonely
|
|
 |
|
Przecież mnie znasz - mam swoje nerwy, pękam jak struna.
|
|
|
|