 |
|
wiem, że tak jest i zakładam, że tak będzie
|
|
 |
|
dziś przyjmuję pewne rzeczy jako pewne
|
|
 |
|
to był błąd ze strachu zabić w sobie każde uczucie
|
|
 |
|
identycznie zawiedli nas bliscy ludzie
|
|
 |
|
też odczuwasz paraliż jak coś nie tak jest między nami
|
|
 |
|
"Nie wiemy co jest ważne, póki mamy to w rękach, a przy stracie odczuwamy rozdarcie w sercach."
|
|
 |
|
Nie każda klęska działa przeciwko Tobie, zobaczysz że te potknięcia jeszcze wyjdą Ci na zdrowie!
|
|
 |
|
Nie wiedziała jak i dlaczego, ale po piętnastu minutach szła chodnikiem przez znajome osiedle. W głowie miała kompletny chaos, sama nie wiedziała, co robi. Po prostu szła w kierunku niebieskiego domku.
Kiedy zbliżyła się, zobaczyła jak zamyka za sobą furtkę, naciągając wolną ręką czapkę na czoło, drugą ściskając pasek torby. Przekręcił głowę w bok i wtedy ujrzał jak zbliża się do niego. Nie zdawała sobie sprawę w jakim jest stanie, ale musiała wyglądać jak siedem nieszczęść, twierdząc po jego reakcji na jej widok. Jednym stanowczym ruchem odrzucił torbę na chodnik i podbiegł do niej, zanim dziewczyna zdążyła zrobić choćby krok w jego stronę.
- Co się stało?! - spytał przerażony, przykładając dłonie do jej policzków i próbując zajrzeć jej w oczy.
|
|
 |
|
Jednak ani na chwilę nie oderwali się od siebie. Dziewczyna wygięła ciało, próbując wypełnić całą przestrzeń pomiędzy nimi. Jego dłonie jeździły po jej plecach, wypalając za sobą ścieżkę. Dziewczyna jęknęła, kiedy chwycił w zęby jej dolną wargę, dłonią gładząc jej policzek. Ale nagle, zupełnie niespodziewanie, chłopak przerwał pocałunek. - Nie powinienem był... Ona... I w tamtej chwili coś pękło w niej. Z całej siły odepchnęła od siebie chłopaka i odwracając od niego wzrok, ruszyła w stronę schodów. Z zawrotną szybkością zbiegła po nich, szybko znajdując się piętro niżej. Słyszała jak za nią biegnie, krzycząc jej imię i prosząc, aby się zatrzymała. Jednak nie chciała go widzieć. Nigdy więcej. 2/2
|
|
 |
|
- Nie wierzę ci - przerwała mu, próbując się opanować. W głowie wirowało jej od natłoku myśli. Czuła toczące się po policzkach krople łez. - Nie wierze w ani jedno słowo, które powiedziałeś...
Nie zdążyła dokończyć, kiedy jej usta zostały zamknięte przez jego wargi Zaczął ją zachłannie całować, rękami obejmując w talii i przyciskając mocno do siebie. Atakował swoimi pocałunkami stanowczo i zawzięcie, jakby właśnie tym chciał przekonać ją do siebie. Przez pierwszą minutę próbowała się opierać, odpychając się rękami od jego klatki piersiowej. Jednak kiedy poczuła dotyk jego ust na swoich i to uczucie kiedy zaczął ją całować, wiedziała, że przegrała bitwę. Nie walcząc dalej, odurzona zapachem jego perfum, zarzuciła mu ręce na szyje, otwierając usta i pozwalając ich językom spotkać się w szaleńczym tańcu. Oddychała ciężko, z każdym kolejnym pocałunkiem tracąc nad sobą kontrole. On zrobił krok do przodu, a ona poczuła jak uderza o ścianę za swoimi palcami. 1/2
|
|
|
|