 |
|
i pomimo tego, że nie ma Cię obok zawsze jesteś w moim sercu. bo chociaż nie zdążyliśmy wziąć ślubu, przed samą sobą obiecałam Ci dozgonną wierność. zresztą, za każdym odpalanym zniczem czuję się jakbym zakładała Ci na palec obrączkę.
|
|
 |
|
przeszłość jest złośliwą suką, która uwielbia podstawiać nogi teraźniejszości.
|
|
 |
|
w dzisiejszych czasach to nie mężczyźni klękają przed kobietami tylko kobiety przed mężczyznami. ciekawe czy za niedługo zaczniecie nam też nakazywać wyciągania pierścionka?
|
|
 |
|
nie chcę kolejnej nocy siedzieć na dachu i gwiazdom nadawać Twoich imion, aż do zmierzchu. kiedy wszystkie znikną zupełnie jak Ty. ale nadal to robię, każdego beznamiętnego wieczoru bo lubię kiedy wracają. modlę się, abyś poszedł w ich ślady.
|
|
 |
|
nieodwracalny to może być paraliż, ale nie utrata Ciebie, prawda?
|
|
 |
|
- byłaś błędem. - błąd co najwyżej popełniła Twoja matka, kiedy nie zdecydowała się na aborcję.
|
|
 |
|
Moje chore, wadliwe, dwudziestoitrocheletnie serduszko rozpierdoli mi w ciągu najbliższych milisekund klatkę piersiową, wylecą mi płuca, rozpadną się żebra i cała reszta nieudanego modelu ''JA''. A ty w tym czasie zamkniesz okno naszej rozmowy, i dobrze, bo nigdy nie doczekasz się odpowiedzi, ale w sumie chuj cię to .Byłam dla Ciebie chwilami zapomnienia, których ja niestety nigdy nie zapomnę.I kurwa, to boli, to i ta Twoja obojętność i świadomość,że w tym oto punkcie kończy się nasza znajomość.Chyba chciałabym umrzeć.I chyba idę to zrobić.
|
|
 |
|
Wróć,proszę, chociaż na chwilę...daj mi jeszcze przez 5 minut popatrzeć w Twoje oczy. Twoje puste, zimne oczy przekazujące mi nicość, w źrenicach masz wielkie neony z napisem "NIC MNIE NIE OBCHODZISZ'' a ja chyba nie umiem czytać, nie rozumiem w twoim języku , albo prochy wyżarły mi mózg, bo brnę w twoją dusze dalej...Chce Cię mieć.Musisz być mój. Idę , chce twojego serca. Od trzech lat do teraz, mam w głowie to samo. Och żałuje ,że kiedykolwiek poznałam smak twojej skóry, jeszcze słyszę szelest rzucanej obok łóżka koszulki, i czuję twoje dłonie, męskie silne i miażdżące moje łopatki, wdycham tlen z twoich płuc choć przecież wyszedłeś stąd jakiś miesiąc temu albo mniej... Nie wiem, bo nie potrafię już liczyć nic oprócz kalorii ,kresek i hajsu na wódkę.Mam 22 lata i gówno z życia. Jeśli po mnie nie przyjdziesz-zdechnę.
|
|
 |
|
Jestem zerem, wynikiem ujemnym, poplątanym kablem sieciowym podłączonym do spalonego gniazdka, suszarką wiszącą nad wanną. Chodź i mnie ocal,proszę cię. Zlałam się z tłem społecznym, byłam taka sama jak wszyscy a pomimo to zawsze odstawałam,zawsze było we mnie jakieś jebane ''ale' i kurwa popatrz, wszyscy odchodzą, mają problemy w których miałam im pomóc a nie potrafiłam,aż w końcu i ja stałam się ich problemem.Jestem sama, leżę i płaczę co noc, na tej jebanej zimnej podłodze ,kruchymi palcami dotykam ślady stóp ludzi którzy już nigdy nie powrócą.Chciałabym wcisnąć przycisk ''off' ale coś się zjebało i ciągle włącza się ''replay'' i kurwa w kółko to samo, ktoś jest a później odchodzi,i znów jest ktoś inny, i znów ,a potem nie,i tak bez końca.
|
|
 |
|
Och jak bardzo dobrze, jak cichutko i spokojnie. Oddycham białym powietrzem.Chce tylko więcej, Ciebie. Widzisz najsłodszy, to znaczy umierać z miłości.Rozpierdolić sobie życie na drobny pył.
|
|
 |
|
Dziś znów będę umierać w pozycji embrionalnej, aż krąg po kręgu złamie mi się kręgosłup, rozszarpią na milion części nerwy rdzeniowe,przestane czuć, wbiję głowę w kolana i kości zmiażdżą mi płat pamięci i kurwa, w końcu zapomnę.
|
|
 |
|
Choć, pokażę Ci jak zapomnieć o parszywej samotności.Udam, że świetnie się bawię.
|
|
|
|