 |
|
Dzięki niemu zaczęłam lubić swoje imię wypowiedziane jego idealnym głosem brzmiało całkiem przyzwoicie
|
|
 |
|
Przeżyjmy więcej, nie jesteśmy przecież rodzeństwem. Twoje oczy krzyczą sex'em, gryzą mnie jak szerszeń
|
|
 |
|
Bo do miłości nie potrzeba czasu, a namiętności, i jeśli to jednak start choć nie umiem myśleć o jutrze, wiem że jutro też chcę budząc się widzieć twój uśmiech
|
|
 |
|
Jestem zbyt uległa, zdecydowanie, sama nie wiem skąd wzięło się u mnie to pieprzone coś, ale tak być nie może.
|
|
 |
|
I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta, albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta. I później pomyślimy jak to będzie dalej.
|
|
 |
|
Jeszcze więcej miłości, więcej szacunku, jeszcze więcej namiętności
|
|
 |
|
Czas nieubłaganie mija, znasz mnie kilka lat już, tłumaczymy sobie, że dziś wszyscy żyją tak tu, myląc brak słów z całkowitym zrozumieniem. Mijam Cię zazwyczaj w drzwiach, chyba patrzysz prosto w ziemię, chowasz głowę w piach, to strach przed porzuceniem
|
|
 |
|
Mógłbym uwierzyć w przeznaczenie i nagle stać się biernym, mieć nadzieję, że muzyka uczyni mnie nieśmiertelnym
|
|
 |
|
może poczuję wiatr, po czym rozwinę żagle, spojrzę Ci w oczy, potem nawinę prawdę.
|
|
 |
|
Gdybym mogła wybrać między Tobą a innym, nawet pomimo krzywd wybrałabym Ciebie.
|
|
 |
|
Nawet gdyby jego obecność była trucizną. Zostałabym przy nim do momentu, aż umrę.
|
|
 |
|
Wiem, że bywam trudna, ale to właśnie sprawia, że dwa razy bardziej doceniam tych, którzy są zawsze przy mnie.
|
|
|
|